Kolejny mecz reprezentacji Polski ze Szwecją zakończył się kolejną porażką. Podopieczni Jana Urbana przegrali na wyjeździe w Solnie 1:3, a jedynego gola dla naszej kadry strzelił Sebastian Szymański. Zawodnik Rennes miał też spory udział przy jednej ze straconych bramek. Mogła ona mieć kluczowy wpływ na całe spotkanie, co sam pomocnik przyznał przed kamerą TVP Sport.
Mieliśmy w tym meczu dobre momenty, ale momenty to za mało, kiedy popełnia się proste błędy w obronie. Było tak w meczu drugiej kolejki Ligi Narodów i było tak w marcowym barażu o udział w mistrzostwach świata.
– Wyglądało to bardzo podobnie do marcowego spotkania, faktycznie – przyznał Sebastian Szymański po meczu w rozmowie z TVP Sport.
Sebastian Szymański po porażce ze Szwecją
Pomocnik występujący na co dzień we francuskim Rennes w 43. minucie wykończył ładną akcję Polaków, doprowadzając tym samym do remisu. Niestety, od jego błędu zaczęła się akcja bramkowa Szwedów na 2:1, kiedy łatwo przegrał pojedynek z jednym z rywali.
– Dałem się nawinąć przy tej drugiej bramce, a ona była chyba kluczowa. Myślałem, że odegra, a on się z tą piłką zabrał. Nie powinienem popełniać takich błędów. Było widać, że potrafimy coś zagrać, ale tak się przydarzyło, że przegrywamy to spotkanie – ocenił 27-latek.
– Na pewno musimy brać większą odpowiedzialność w tych fragmentach, w których rywal dociska. A dziś nawet w pierwszej połowie nie wyglądało to najlepiej. Zdarzają się takie momenty w każdym meczu i trzeba je przetrwać wspierając się nawzajem. Chodzi o to, że gdy ktoś popełni błąd, to ktoś inny go naprawi – dodał.
W dwóch kolejkach Ligi Narodów reprezentacja Polski zgromadziła tylko punkt i zajmuje trzecie miejsce w grupie 4 Dywizji B. Gorsza jest tylko Rumunia, która do tej pory przegrała zarówno ze Szwecją, jak i Bośnią i Hercegowiną. W kolejnym meczu podopieczni Gheorghe Hagiego zmierzą się właśnie z Polską.
– Odczuwamy, że nie będzie w tej grupie łatwo. Już po meczu z Bośnią dało się wyczuć, że atmosfera wokół reprezentacji nie jest najlepsza. Trzeba to jednak dźwignąć, wziąć wszystko na klatę, wygrać z Rumunią, bo tylko to nam zostało – podsumował Szymański.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix