Mnóstwo historii narosło wokół meczów Irlandii z Izraelem w Lidze Narodów. Spotkanie w pewnym momencie stało nawet pod znakiem zapytania. I choć ostatecznie się odbyło, to świadkami wyraźnego przekazu byliśmy już przed pierwszym gwizdkiem sędziego.
Jak tylko stało się jasne, że Irlandczycy zagrają z Izraelczykami, na wyspie położonej na zachodzie Europy wybuchło gigantyczne poruszenie. Zawodnicy do samego końca dyskutowali między sobą, czy w ogóle wyjść na boisko. W Irlandii podchodzą bowiem bardzo poważnie do konfliktu w Strefie Gazy jasno określając, że Izrael morduje Palestyńczyków.
I choć ostatecznie zespół zdecydował się rozegrać mecze piłkarskie i nie oddać ich walkowerem, to bardzo głośno zrobiło się o decyzji rezerwowego bramkarza. Gavin Bazunu, bo o nim mowa, zrezygnował z powołania do kadry meczowej tłumacząc, że „zabijanie niewinnych ludzi jest czymś złym”.
Do węgierskiego Debreczyna, gdzie Izrael występuje w roli gospodarzy, Irlandia ostatecznie jednak się udała. Już przed rozpoczęciem spotkania dała jednak jasny wyraz temu, co sądzi o rywalizacji ze swoimi przeciwnikami.
Podczas odegrania izraelskiego hymnu, wszyscy irlandzcy piłkarskie trzymali wzrok utkiowny w ziemi. Dodatkowo nie podali swoim rywalom rąk, co stanowi piłkarską tradycję przed pierwszym gwizdkiem.
In Debrecen. Every Irish player bowing their head for the Israeli national anthem. pic.twitter.com/4Zd8Q7z4YC
— Simon Hughes (@Simon_Hughes__) September 27, 2026
Za czynami przedmeczowymi, poszły także te meczowe. Już do przerwy Irlandia prowadziła z Izraelem 3:0 po golach Troya Parrotta, Adama Idaha oraz Jacka Moylana.
Co ciekawe, nawet drugie spotkania z Izraelczykami, którego formalnymi gospodarzami będą Irlandczycy, nie odbędzie się na wyspie, a w serbskiej Backej Topoli. Irlandzka federacja obawiała się bowiem skali protestów, gdyby izraelska drużyna zawitała na wyspę.
Fot. Newspix