Kopiuj-wklej w wykonaniu Danii. Walia pokonana w Kopenhadze

Kacper Korpak

27 września 2026, 20:28 • 5 min czytania 0

Reklama
Kopiuj-wklej w wykonaniu Danii. Walia pokonana w Kopenhadze

Dania i Walia szukały pocieszenia w bezpośrednim starciu. Pierwsze mecze Ligi Narodów nie przyniosły im bowiem żadnych punktów. Biorąc pod uwagę rywali w grupie, to w zasadzie bezpośrednie starcia pomiędzy tymi ekipami będą decydować, która z reprezentacji nie zajmie ostatniej pozycji. Tym razem to ekipa Danii okazała się lepsza, chociaż w pierwszej połowie problemem było dla nich oddanie chociażby celnego strzału.

Reklama

Jedyna poważna szansa na zwycięstwo?

Dla Duńczyków i Walijczyków, bezpośrednie starcia są tak naprawdę najpoważniejszymi szansami na zdobycie jakichkolwiek punktów w grupie D Ligi Narodów. Bardzo dobrze obie ekipy przekonały się o tym już w 1. kolejce tych zmagań. Duńczycy mimo walki musieli uznać wyższość Norwegów (2:3), a podopieczni trenera Craiga Bellamy’ego ulegli Portugalczykom (0:1).  O pierwsze miejsce powalczy zapewnie armia Wikingów i ekipa z Półwyspu Iberyjskiego. Walię z Danią czeka więc walka o utrzymanie w dywizji A, a bezpośrednie starcia będą kluczowymi.


Nic więc dziwnego, że Dania zapełniła cały stadion, a kibice szykowali się na prawdziwy koncert ich kadry. Początek starcia jednak mocno ich zdziwił.

Pechowy Isaksen i słaba postawa Danii

Pierwsza połowa była ciężkim wyzwaniem dla kibiców. Oczy bolały od oglądania poczynań obu ekip. Panowie łącznie oddali jeden celny strzał. No można nawet powiedzieć, że dwa. W 24. minucie spotkania do siatki trafił bowiem Gustav Isaksen. Chłopak nie imponuje w tym sezonie skutecznością. W barwach Lazio nie zdobył jeszcze ani gola, ani nie zaliczył asysty. Sporą radość skrzydłowego z bramki można było więc w pełni zrozumieć, tak samo jak odwołanie tego trafienia przez arbitra. Gol nie został uznany, gdyż podający do Isaksena – Rasmus Hojlund, znajdował się na minimalnym spalonym.

Reklama

Interwencja VAR-u okazała się jednak motorem napędowym dla podopiecznych trenera Briana Riemera. Dwie minuty później Damsgaard uderzył w słupek, jak wiemy, takie uderzenia nie są liczone jako strzały celne. To oznaczało więc, że Dania przez pierwsze 45 minut, nie zaliczyła uderzenia w światło bramki rywali. To jednak nie był ich największy problem. Kontuzji w 30. minucie nabawił się bowiem Patrick Dorgu, który musiał zostać zmieniony. Póki co nie znamy dokładnej diagnozy, ale jego dalsza obecność na zgrupowaniu kadry, wydaje się być mocno zagrożona.

Jeśli chodzi o celne strzały, to takim dorobkiem może się pochwalić kadra Walii, która w końcówce tej odsłony gry, ruszyła jeszcze do przodu. Sorba Thomas bawił się w odwróconego Arjena Robbena (zamiast do lewej nogi, schodził do prawej i uderzał na bramkę rywali). On nie trafił jednak w światło bramki. Najbliżej celu był jego „rogal”, który nieznacznie minął lewy słupek. Celmy strzał Walijczycy oddali w samej końcówce spotkania. Uderzał Brennan Johnson, ale interwencja barkiem Filipa Jorgensena pomogła skutecznie wybronić się Duńczykom.

Reklama

Gol z rzutu wolnego i do gabloty i powtórz!

W drugiej połowie Dania wyszła zupełnie odmieniona. Jak mawia klasyk, w szatni musiało paść kilka mocnych słów. Podopieczni Briana Riemera szturmowali bramkę rywali, ale efektów większych nie było. Dopiero rzut wolny okazał się zbawieniem. Do piłki podszedł Damsgaard i posłał bardzo nieprzyjemne dośrodkowanie. Do piłki nogę dołożyć próbował Hojlund, ale jego zamiary uprzedził Ben Davies, który zanotował klasycznego „swojaka”.


Jak coś wychodzi, to trzeba to powtarzać. Duńczycy dostali więc kolejny rzut wolny. W zasadzie w tym samym miejscu, co ten, który przyniósł im gola. Do piłki znów podszedł więc Mikkela Damsgaard. Pomocnik Brentford znów posłał kąśliwą wrzutkę. Jak tylko Walijczycy zobaczyli, kto dośrodkował piłkę, zamienili się w dzieci, które grają w coś po raz pierwszy. Niefrasobliwe wybicia pod nogi rywali okazały się zgubne. Po prezencie od jednego z defensorów, do siatki trafił Gustav Isaksen. Chłopak z pewnością podziękował przeciwnikom. Może dzięki tej bramce rozwiązał się właśnie jego worek z golami.

Reklama


Po trafieniu gracza Lazio, obie drużyny miały jeszcze swoje okazje, ale bramek już nie oglądaliśmy. Znów trzeba się jednak poprawić. Gola zobaczyliśmy, ale Rasmus Hojlund znów nie upilnował pozycji spalonej. Zdarza się najlepszym. Natomiast z pewnością takim mianem, nie określi tego spotkania duński snajper. Samobójcze trafienie Daviesa, duńska federacja przypisała właśnie jemu. Prawda jest jednak taka, że napastnik wyglądał na jednego z najgorszych w szeregach swojej kadry i ma nad czym pracować przed kolejnymi starciami w Lidze Narodów.

Szybki rewanż

Panowie z Walii będą mieli okazję do rewanżu już za tydzień. Wtedy obie reprezentacje zmierzą się ze sobą na stadionie w Cardiff. Jednak przed tym pojedynkiem Walijczycy podejmie u siebie rewelację ostatnich mistrzostw świata – reprezentację Norwegii, a Duńczycy spróbują poszukać punktów w starciu z Portugalią.

Reklama

Dania – Walia 2:0

  • Ben Davies 53′ (gol samobójczy)
  • Gustav Isaksen 66′

Fot. Newspix

0 komentarzy
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Narodów

Reklama