Wiśniewski o ofensywie Widzewa: Biegamy bez pomysłu

Kacper Korpak

05 września 2026, 21:11 • 3 min czytania 15

Reklama
Wiśniewski o ofensywie Widzewa: Biegamy bez pomysłu

Widzew ponownie nie odniósł zwycięstwa. Co prawda można powiedzieć, że to jego najlepszy mecz w przeciągu ostatniego tygodnia, jednak jeden remis w trzech starciach to chyba nie są wyniki na miarę oczekiwań. Po meczu z Radomiakiem Radom przed kamerami Canal+Sport stanął obrońca drużyny – Przemysław Wiśniewski. Widzi pozytywy w grze swojej drużyny. Jeśli chodzi o poczynania w ofensywie ma natomiast spore obawy. Określa je jako „bieganie bez jakiegokolwiek pomysłu”.

Reklama

Wiśniewski: „Czujemy niedosyt”

Widzew w ciągu ostatnich kilku dni rozegrał aż trzy spotkania. Widzewiacy nie potrafili wykorzystać atutu własnego boiska. Najpierw przegrali z Lechem w kuriozalnych okolicznościach po golu Luisa Palmy w ostatniej minucie meczu. Następnie odpadli z Pucharu Polski z Koroną Kielce, a teraz zremisowali z Radomiakiem, chociaż mogą mówić o dużym szczęściu.

Sędzia po interwencji VAR-u odwołał bowiem gola dla drużyny gości. Spotkanie tuż po ostatnim gwizdku podsumował obrońca zespołu Przemysław Wiśniewski, który dzięki sędziowskiej reakcji, nie zapisze sobie na koncie samobójczego trafienia.

– Myślę, że po tym meczu czujemy bardziej niedosyt niż ulgę. Prowadziliśmy przez całe spotkanie grę, my dyktowaliśmy warunki praktycznie cały czas. Brakuje jednak tej kropki nad i, jeśli chodzi o pole karne i wykończenie sytuacji. Stwarzamy sobie jakieś 15 sytuacji, a mamy tylko dwa celne strzały w meczu. To jest problem. Kreujemy swoje szanse, ale przeciwnik też je ma. Radomiak tak samo je dzisiaj miał, choćby przy tym, gdy interweniował  VAR. Mieliśmy też szczęście, ale przede wszystkim czujemy niedosyt.

„W ofensywie biegamy bez pomysłu”

Wiśniewski odniósł się także do gry swojego zespołu. Mimo że reprezentant Polski jest pozytywnie nastawiony, skrytykował poczynania ofensywne Widzewa. Według niego drużyna nie ma kompletnie pomysłu przy akcjach na połowie rywala i głównie bezsensownie biega po boisku.

Reklama

– Drżało serce, bo jednak ja skierowałem piłkę do siatki. Po wślizgu gdzieś mi się poodbijała. Chciałem ją wybić, przetarła mi się nieszczęśliwie po nodze i wpadła lobem do bramki. Jak masz dużo pecha, to wszystko się kumuluje ze spotkania na spotkanie. Ja jestem jednak dobrej myśli. Pokazaliśmy w czwartym kolejnym spotkaniu, że potrafimy dużo zrobić na boisku. Zmieniło się nasze nastawienie, zmienił się charakter i jakość w posiadaniu piłki. Nie tracimy już tak często bezsensownie piłek. Musimy jednak wiele poprawić w ofensywie, bo biegamy bez pomysłu.

Widzew chciał pójść po pełną pulę

Stoper zaznacza, że Widzew za wszelką cenę chciał zdobyć komplet punktów. Z tego powodu w końcówce starcia jego drużyna zbyt mocno się odkryła i pozwoliła na groźniejsze ataki ze strony rywali.

– W końcówce poniosły nas emocje. Po odwołaniu gola Radomiaka kibice wznieśli się na trybunach. Poczuliśmy impuls, atakowaliśmy, porobiły się przestrzenie. Nastąpił tak zwany ping-pong. Biegaliśmy ciągle w obie strony. Mogliśmy tego uniknąć, ale chcieliśmy iść po zwycięstwo, a nie tylko po jeden punkt.

Remis z Radomiakiem był czwartym w tym sezonie. Widzew odniósł do tej pory zaledwie jedno zwycięstwo i coraz głośniej mówi się o zwolnieniu Aleksandara Vukovicia ze stanowiska trenera łódzkiego klubu.

Reklama

Fot. Newspix

Reklama
15 komentarzy
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama