Po siedmiu latach dominacji na węgierskich boiskach Ferencvaros w końcu musiał uznać wyższość rywala. W ostatniej, 33. kolejce tamtejszej ekstraklasy Gyor wygrał na wyjeździe 1:0 z Kisvardą i sięgnął po mistrzostwo kraju. To pierwszy tytuł tego klubu od trzynastu lat i piąty w całej swojej historii.
Gyor mistrzem Węgier. Ferencvaros zdetronizowany
Do ostatniej serii gier Gyori ETO przystępowało z jednym punktem przewagi nad obrońcą tytułu. Mistrzostwo mógł sobie zagwarantować, osiągając niegorszy wynik od Ferencvarosu w ostatniej kolejce, zważywszy na gorszy bilans meczów bezpośrednich z zespołem ze stolicy Węgier.
Ferencvaros swoje zadanie wykonał bezbłędnie – pewnie wygrał przed własną publicznością 3:0 z Zalaegerszegiem po trafieniach Delego, Zachariassena, a także bramce samobójczej Victory’ego i nasłuchiwał wieści z Kisvardy. Te nie były dobre, bo już od 10. minuty Gyor prowadził 1:0 po golu Nadira Benboualiego i tej jednobramkowej przewagi nie wypuścił do ostatniego gwizdka sezonu.
Zwycięstwo Gyoru mogło być nawet wyższe, ale bardzo dobrze tego dnia dysponowany był golkiper miejscowych, Ilja Popowicz. Z drugiej strony w samej końcówce spotkania doszło do kontrowersji. Gospodarze domagali się rzutu karnego, jednak sędziowie nie dopatrzyli się faulu obrońcy gości, Rajmunda Totha.
Ostatecznie po raz pierwszy od 2018 roku mistrzem Węgier został ktoś inny niż Ferencvaros. Wówczas po tytuł mistrzowski sięgnął Videoton.
Lech zainteresowany rozstrzygnięciami na Węgrzech
Nieoczekiwany mistrz kraju cieszy nie tylko sympatyków underdogów. Również kibice Lecha i „rankingorze” bacznie obserwowali wydarzenia na węgierskich boiskach. Mistrzostwo dla Gyori ETO to bowiem bardzo pomyślna informacja dla Kolejorza. Poznaniacy, którzy w sobotę sięgnęli po drugie mistrzostwo Polski z rzędu, mają szansę na rozstawienie w czwartej, ostatniej rundzie eliminacji do fazy ligowej Ligi Mistrzów.
Aby tak się stało, co najmniej w dwóch z trzech następujących krajów – Szkocja, Węgry i Austria – musi być nieoczywisty mistrz, tzn. zespół z mniejszym współczynnikiem klubowym niż Lech. Na Węgrzech się udało, w Szkocji już nie – w ostatnich minutach Heart of Midlothian straciło tytuł na rzecz Celtiku. O potencjalnym rozstawieniu zadecydują zatem niedzielne mecze w austriackiej ekstraklasie. LASK Linz walczy o tytuł ze Sturmem Graz, a dla Lecha lepsze byłoby mistrzostwo tych pierwszych. Początek ostatniej, 32. kolejki tamtejszej Bundesligi o 14:30.
Gyori ETO może być zatem potencjalnym rywalem Lecha Poznań w eliminacjach Champions League lub innych europejskich rozgrywek. Ferencvaros z kolei zacznie przygodę w Europie od eliminacji Ligi Europy, wszak sięgnął po puchar krajowy. Podium rozgrywek uzupełnił Paks, a tuż za nim uplasował się Debreczyn – obie te ekipy wystąpią w kwalifikacjach Ligi Konferencji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix