Niespełna dwóch miesięcy potrzebował niedawny piłkarz Widzewa, by znaleźć nowego pracodawcę. Po rocznej przygodzie w Polsce zdecydował się na powrót do ojczyzny. Jego nowy zespół, dzięki wygranej w ostatniej kolejce zapewnił sobie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej na kolejny sezon (czego wciąż nie możemy powiedzieć o Widzewie).
Oficjalnie poinformowano, że Peter Therkildsen został nowym piłkarzem duńskiego Odense, do którego trafił na zasadzie wolnego transferu. 27-latek podpisał z rodzimym klubem kontrakt obowiązujący aż do końca czerwca 2029 roku. Radości z takiego ruchu na łamach oficjalnych mediów klubowych nie krył dyrektor ds. rekrutacji Jimmi Nagel.
– To solidny piłkarz. Od kilku lat gra na wysokim poziomie i wniesie duże doświadczenie. To wszechstronny zawodnik, który może nas dodatkowo wzmocnić. Świetnie tu pasuje. Trafia do nas w najlepszym piłkarsko wieku, a jednocześnie dzięki swojemu doświadczeniu może wiele dać naszym utalentowanym młodym zawodnikom, których mamy w kadrze i których chcemy mieć w kolejnych latach. Śledziłem go jeszcze w czasach gry w Næstved i Horsens, a także w Norwegii. Obserwowaliśmy go również w Szwecji i Polsce, więc mamy bardzo jasny obraz tego, jakim jest piłkarzem i człowiekiem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Były piłkarz Widzewa znalazł nowy klub. „Marzyłem o tym”
Peter Therkildsen początkowo do Łodzi trafił tylko na zasadzie półrocznego wypożyczenia. Szybko wywalczył miejsce w składzie i najwidoczniej jego gra tak się spodobała działaczom Widzewa, że ci postanowili go wykupić. Po zaledwie jednym spotkaniu nowych rozgrywek wypadł na kilka tygodni z powodu kontuzji. Później jeszcze na chwilę wrócił do składu, ale tylko by załatać dziurę na lewej stronie defensywy.
Duńczyk ostatni mecz rozegrał na początku listopada minionego roku, gdy wszedł na plac gry na końcowe chwile starcia z Legią. Od tego czasu na boisku nie pojawił się nawet na moment, a na początku marca dogadał się z Widzewem co do rozwiązania kontraktu za porozumieniem stron. Teraz wraca do kraju po ponad pięciu latach spędzonych w Norwegii, Szwecji oraz w Polsce.
– Odense to duży klub. Odkąd byłem dzieckiem i marzyłem o grze w Superlidze, znałem ten klub – to jeden z tych, o których marzy się, by być ich częścią. Do tego projekt tutaj jest bardzo interesujący. Potrafię też coś dorzucić z przodu, a gole często przychodzą seriami. Lubię grać ofensywnie i to jedna z moich mocnych stron. Mam nadzieję, że będę mógł to pokazać. Cieszę się, że mogę być częścią tego projektu i wnieść coś od siebie. Nie mogę się doczekać spotkania z kibicami i bycia częścią klubu – przyznał sam piłkarz.
Odense na trzy kolejki przed końcem sezonu ma 10 punktów przewagi nad strefą spadkową i tym samym pewne utrzymanie na przyszły sezon.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Legia szuka wzmocnień w Ekstraklasie. Tym razem piłkarz Motoru
- Obrońca pożegnał się z kibicami Legii. „Nie miałem innego wyboru”
- Lepiej nosić nisko getry niż dostać wyrok za sprzedany mecz
Fot. Newspix