Sebastien Frey: Dzięki problemom poznałem buddyzm. To zasługa Baggio

Marcin Ziółkowski

23 kwietnia 2026, 16:15 • 5 min czytania 10

Reklama
Sebastien Frey: Dzięki problemom poznałem buddyzm. To zasługa Baggio

Na początku XXI wieku widział z bliska jak Milan w derbach Mediolanu masakruje jego Inter 6:0. Niepodważalną pozycję we Florencji błyskawicznie zmienił mu swoim przybyciem Artur Boruc, który wygryzł go z pierwszego składu. Sebastien Frey, dwukrotny reprezentant Francji, to jeden z najlepszych bramkarzy Serie A lat dwutysięcznych. 46-latek w rozmowie z Corriere della Sera wspominał o licznych meandrach swojej kariery. Jak zdradził Frey, dzięki problemom mentalnym zdecydował się… przejść na buddyzm.

Reklama

Frey, czyli uznany bramkarz z historią pełną perturbacji

Sebastien Frey długo w swojej karierze występował w Serie A. Kojarzony jest przede wszystkim z Fiorentiną, Parmą oraz Interem. W tym pierwszym klubie zagrał ponad 200 spotkań. Podkreśla, że pomimo wielu problemów dużo się nauczył. Przez nie poznał choćby buddyzm i zaczął doceniać piękno dnia codziennego. To bardzo ciekawa rozmowa.

W moim życiu doznałem cierpienia na własnej skórze. Miałem tak trzykrotnie. Pierwsze było cierpienie fizyczne, następnie psychiczne. Trzecie miało wpływ zarówno na moje ciało, jak i umysł. Ale mimo to, jestem wdzięczny za pewne doświadczenia – powiedział Frey w rozmowie dla włoskiego dziennika.

Po karierze piłkarskiej Francuz łączy czas z rodziną w Nicei wraz ze spotkaniami z dawnymi kolegami na różnych wydarzeniach piłkarskich. We własnym domu posiada on pokój pełen pamiątek, jak koszulki, rękawice, czy artykuły z prasy. To przypomina mu o latach świetności. Ma w nim też wiele zabawek związanych z postaciami z kreskówek. Jak mówi Frey, to naznaczyło jego dzieciństwo.

Reklama

– Gdy byłem mały, moi rodzice nie mogli mi kupić tych rzeczy. Nie było ich na to stać. Lata później, dzięki mojej karierze piłkarskiej, mogłem to sobie kupić. Ten pokój to mój świat (…) Miałem wspaniałe dzieciństwo, choć nie mieliśmy niczego. Z czasem zrozumiałem, jak dużo rodzice poświęcili dla mnie i mojego brata. W pewnym momencie ryzykowaliśmy eksmisją.

Warto tu przypomnieć, że dziadek piłkarza Andre Frey zagrał sześciokrotnie dla Les Bleus w latach 1944-1950, a ojciec, Raymond, grał jako bramkarz w Ligue 2. Brat – Nicolas, ponad dekadę występował w Chievo Werona, a 24-letni syn Daniel – należy do Cremonese, które jest beniaminkiem Serie A.

– Gdy ludzie wymieniają piłkarskie dynastie, zawsze mówi się o tych samych nazwiskach. Nikt nie wspomina o mojej rodzinie. Mój dziadek był członkiem francuskiej kadry narodowej, mój tata grał w Ligue 2, mój brat i ja – w Serie A. Mój syn gra w Cremonese. Cztery generacje – kto może powiedzieć o sobie to samo?

Reklama

Frey po kilku miesiącach we Florencji był blisko zakończenia kariery. Pomógł mu Roberto Baggio. Włoski maestro opowiedział Freyowi czym jest buddyzm.

– Drugi bramkarz pokłócił się z trenerem. Ja zderzyłem się na treningu z Zalayetą, czułem jakby kolano eksplodowało. Pierwsze, co wtedy pomyślałem, to o mundialu. Moja cała kariera stanęła pod znakiem zapytania. Lekarze mówili, że więcej nie zagram. (…) Trenowałem cztery razy dziennie. Niesamowicie trudny był pierwszy miesiąc, ból był nieznośny. Miałem pauzować od 16 do 18 miesięcy, a mi wystarczyło sześć.

Reklama

– Miałem kryzys. Zadzwoniłem do Roby’ego. Pokazał mi, czym jest buddyzm. To zmieniło moje życie. (…) Druga kontuzja kolana zniszczyła mnie psychicznie. Stało się to w tym samym czasie, gdy rozwodziłem się z byłą żoną, coś, co uznaję za swoją osobistą porażkę jako człowiek. Wpadłem w depresję. We Florencji miałem duży apartament, wypełniony miłością, głosami dzieci i psów. Nagle nie zostało nic. Było pusto, ciemno, dużo myśli. Straciłem poczucie własnej wartości. Nie mogłem sobie z tym poradzić. (…) To był czas, w którym futbol nie był gotów rozmawiać o zdrowiu psychicznym, zrobiliby ze mnie chorą osobę.

Po zakończeniu kariery Frey uniknął śmierci – oszukał przeznaczenie dwukrotnie. Miał on być w Nicei, gdy doszło do ataku terrorystycznego w lipcu 2016 roku. Trzy lata później doświadczył bardzo groźnych epizodów zdrowotnych.

Reklama

– Tego wieczoru miałem być na mieście z przyjaciółmi z okazji Dnia Niepodległości. Finalnie nie dałem rady być, mój lot się opóźnił. Byłem w domu, spokojny, gdy nagle ludzie zaczęli do mnie dzwonić, ze zmartwieniem. Pamiętam, że włączyłem telewizję i zobaczyłem, co się stało. Nie mogłem zasnąć przez całą noc. Przez miesiące nie byłem w stanie pojawić się w miejscu, w którym doszło do ataku.

Tak mówił z kolei o tajemniczej chorobie:

– Przez dwa tygodnie miałem wysoką gorączkę i drgawki. Pociłem się i miałem dreszcze. Lekarze nie wiedzieli, co mi dolega. Po powrocie do domu nie poprawiało się. Pewnego razu mogłem tylko ruszyć głową, reszta ciała była nieruchoma. Doktor ostrzegł mnie, że może się to skończyć śmiercią. Naprawdę myślałem, że to będzie mój koniec. Poprosiłem nawet notariusza o sporządzenie testamentu. Na szczęście, pozostał zapieczętowany.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O LIGACH ZAGRANICZNYCH:

Fot. Newspix

Reklama
10 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama