Kochalski osłabił Karabach, Puchacz zagra o puchar [WIDEO]

Wojciech Piela

22 kwietnia 2026, 20:35 • 2 min czytania 0

Reklama
Kochalski osłabił Karabach, Puchacz zagra o puchar [WIDEO]

Sabah Baku pokonał Karabach Agdam 2:1 w rewanżowym meczu półfinału Pucharu Azerbejdżanu i awansował do finału rozgrywek. W spotkaniu nie brakowało emocji, a kluczowy moment nastąpił już w pierwszej połowie, gdy czerwoną kartkę ujrzał bramkarz reprezentacji Polski – Mateusz Kochalski. 

Reklama

Drużyna Sabahu, w której występuje m.in. Tymoteusz Puchacz, jest jednocześnie zdecydowanym liderem ligi i ma wyraźną przewagę nad Karabachem w tabeli. W półfinale pucharu również toczyła się wyrównana rywalizacja – pierwszy mecz zakończył się remisem 2:2.

Dramat Karabachu w pucharze. Kochalski wyleciał z boiska

Rewanż rozpoczął się jednak od dużego zwrotu akcji. W 36. minucie bramkarz Karabachu, Mateusz Kochalski, został ukarany czerwoną kartką po faulu poza polem karnym. Zawodnik protestował, jednak decyzja sędziego została podtrzymana. Trener Karabachu, Gurban Gurbanow, musiał szybko dokonać zmian taktycznych – z boiska zdjął Leandro Andrade, a między słupkami pojawił się Fabijan Buntić.

Reklama

W drugiej połowie emocje tylko rosły. W 50. minucie Sabah trafił do siatki, jednak gol Aleksieja Isajewa został anulowany po analizie VAR ze względu na spalonego. Chwilę później, w 59. minucie, Karabach wyszedł na prowadzenie po bramce Camilo Durana.

Gospodarze odpowiedzieli w 78. minucie, kiedy wynik wyrównał Veljko Simić. Decydujący cios padł w końcówce spotkania – w 88. minucie Orphe Mbina zdobył gola na 2:1 dla Sabahu, pieczętując awans swojej drużyny.

Ostatecznie Sabah wygrał dwumecz 4:3 i zameldował się w finale Pucharu Azerbejdżanu, gdzie zmierzy się z Zira FK.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. FotoPyk

Reklama
0 komentarzy
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama