Trener Barcelony ma szczęście, że nie nazywa się Stolarski

Mikołaj Duda

14 kwietnia 2026, 12:35 • 3 min czytania 7

Reklama
Trener Barcelony ma szczęście, że nie nazywa się Stolarski

„Problemy wielkiego świata i rozwydrzonych gwiazdeczek” – tak mógłby pod nosem powiedzieć bezradny w swojej sytuacji Mateusz Stolarski, oglądając sceny z treningu Barcelony. Hansi Flick był wyraźnie niezadowolony ze stanu murawy na Estadio Metropolitano, gdzie jego zespół zmierzy się w rewanżu Ligi Mistrzów z Atletico Madryt.

Reklama

Stawiasz 2 zł i zgarniasz bonus 450 zł za min. 1 żółtą kartkę w meczu Atletico vs Barcelona – kliknij tu i sprawdź szczegóły promocji dla nowych graczyAtletico vs Barcelona - promocja Superbet na Ligę Mistrzów

Szkoleniowiec Barcelony kilkukrotnie schylał się, by dotknąć murawy, i wyraźnie zirytowany dawał do zrozumienia, że jej stan pozostawia wiele do życzenia. Na tym jednak się nie skończyło – Niemiec nie zamierzał przejść nad tym do porządku dziennego. Uznając, że trawa jest zbyt wysoka i za sucha, natychmiast podszedł do delegata UEFA stojącego przy linii bocznej i zwrócił mu uwagę na stan boiska, jasno okazując swoje niezadowolenie – opisuje kataloński Sport.

Wszystko zostało uwiecznione na filmiku, który jest dla Niemca bezlitosny. To nie problem w murawie, a w tym, że nie pracuje w Ekstraklasie. Gdyby do Madrytu pojechał po meczu na stadionie w Lublinie, to by trenował i jeszcze sobie chwalił.

Reklama

Trener Barcelony zły na murawę w Madrycie. Jak przyjedzie do Lublina to przestanie narzekać…

I co na te doniesienia może powiedzieć Mateusz Stolarski? Przy stanie murawy na jego stadionie, nawet by nie pomyślał, że może mu przeszkadzać to, że w Madrycie jest troszkę za sucha. W meczach w Lublinie – ale wcześniej też w Gdyni, w Radomiu czy w Łodzi – nigdy do końca nie wiadomo, w którym kierunku odbije się piłka albo czy piłkarz nagle nie wywróci się o własne nogi, czego przyczyną nie będzie jego zła koordynacja ruchowa.

Co z tego, że trener sobie zaplanuje ładną grę podaniami na jeden kontakt, jak wszystko niweczy mu płatająca figle murawa. Mało tego, miesiącami trzeba czekać na jej wymianę i to – mimo wcześniejszych zapewnień – nie jest takie oczywiste.

MOSiR obudził się z ręką w nocniku. Ta płyta ma już siedem lat. W zeszłym roku, gdy MOSiR podjął decyzję, że wpuszcza Dynamo Kijów na kilka meczów, za które zarobił kilkaset tysięcy euro, obiecano, że część pieniędzy przeznaczy na wymianę płyty. Bo to nie są miliony, to kilkaset tysięcy złotych, do miliona. Okazuje się, że płyta nie została wymieniona i mamy to, co mamy. O to mam żal – grzmi w rozmowie z Weszło właściciel Motoru, Zbigniew Jakubas.

Reklama

Jakubas grzmi w sprawie murawy! „Poddamy mecz z Lechem walkowerem”

Wyobraźmy sobie, że Hansi Flick przejmuje stery w zespole z Lublina i musi mierzyć się z czymś takim. Przecież maksymalnie po tygodniu rzuciłby papierami i tyle go widziano. A Mateusz Stolarski nie ma wyjścia, pracuje i mimo przeciwności wciąż ma realną szansę wprowadzić Motor do europejskich pucharów. Tylko z politowaniem przygląda się jak – z jego perspektywy – błahe problemy mają wielcy tego futbolowego świata.

Czytaj więcej na Weszło:

Fot. Newspix

7 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama