Constantin Galca zirytowany sytuacją w klubie. Skąd my to znamy?

Marcin Ziółkowski

10 kwietnia 2026, 08:40 • 4 min czytania 0

Reklama
Constantin Galca zirytowany sytuacją w klubie. Skąd my to znamy?

Rumuński trener Constantin Galca jest znany w realiach Ekstraklasy. Przez siedem miesięcy prowadził Radomiaka (22 mecze). Był to wybór o tyle ciekawy, że Rumun ma za sobą występy w La Liga zarówno na boisku, jak i trenerskiej ławce. Po raz kolejny szykuje się u niego zmiana. Rumuńskie media sugerują, że Galca planuje nawet sam wpłacić klauzulę zawartą w umowie, aby zakończyć przed czasem współpracę z Rapidem Bukareszt.

Reklama

Galca za wszelką cenę chce odejść z Rapidu

Klub ze stolicy Rumunii pojawił się ostatnio w nagłówkach w negatywnym świetle. Pomocnik tej drużyny Kader Keita potrącił na przejściu dla pieszych 67-letnią kobietę. Po kilku tygodniach walki z obrażeniami zmarła.

Trenerem Keity jest właśnie Galca, który chce czym prędzej uciekać z bukaresztańskiego statku. Kością niezgody są transfery, które zrobił średnio ceniony swego czasu przez kibiców Parmy Mauro Pederzoli. Według DigiSport Galca opuści zespół po sezonie, a więc będzie musiał zapłacić 250 tysięcy euro klauzuli za rozwiązanie umowy.

Reklama

Jego kolega z reprezentacji Rumunii Gica Craioveanu jest zdania, że Galca na pewno opuści Rapid. Nie chce mu się wierzyć, że współpraca będzie kontynuowana. Nie ma on przekonania do tego, co prezentuje jego drużyna, nawet jeśli dokonano zimą pewnych wzmocnień składu.

Byłoby mi przykro… ale bardzo mi na nim zależy. Myślę, że opuści Rapid. Władze sprowadziły mu piłkarzy. Przyszli Morutan, Paraschiv… Nowi zawodnicy są, ale nie widzę tam zespołu – powiedział reprezentant kraju z lat 1993-1999.

Pozycja w tabeli dobra, ale gra….

Portal Digi Sport jest zdania, że w tym sezonie Rapid meczów na dobrych poziomie miał tyle, co palców jednej ręki. Jakość tych występów była bardzo w kratkę, bo świetne połówki mieszały się z występami poniżej krytyki. Paraschiv oraz Morutan spisują się do tego poniżej oczekiwań. Mimo to Rapid jest trzeci w rumuńskiej Superlidze.

Reklama

Źródła bliskie klubowi sugerują, że Galca jest na tyle zdeterminowany, że nie obchodzi go finałowy rezultat w lidze – chce po prostu odejść. Nie otrzymał on bowiem wzmocnień, których chciał, a do tego nie jest mu po drodze z klubowym lekarzem z Meksyku.

Galca ma jeszcze rok umowy, ale zawiera ona wspomnianą już klauzulę 250 tysięcy euro. W przypadku klubu, który chce zatrudnić tego szkoleniowca, trzeba zapłacić właśnie taką sumę. Jeżeli Rumun będzie chciał zerwać kontrakt, to sam musi wpłacić taką kwotę.

Galca w Radomiaku, czyli pewnego rodzaju dwulicowość

Warto przypomnieć tutaj tekst Szymona Janczyka z początku października 2023 roku. Constantin Galca zachowywał się w zbliżony sposób do tego, co można zaobserwować w Bukareszcie. Rumun wtedy też był niezadowolony z wielu spraw, krytykując nawet w sposób otwarty na konferencji prasowej zarząd klubu.

Reklama

Oto jego słowa z konferencji: – Przychodziłem tutaj w złym momencie, dostałem od klubu obietnicę, że wszystko się zmieni. Prosiłem o jakieś wsparcie, którego nie dostałem. Chciałbym powiedzieć, że wszystko jest dobrze, ale nie jest. Miałem obietnicę, że dużo się zmieni, a nie zmieniło się nic. Gdybym wiedział, że tak będzie, prawdopodobnie odszedłbym z klubu.

Epopeja radomska z Constantinem Galcą w roli głównej

Reklama

A to fragment artykułu na temat jego odejścia z Radomia:

„Od kilku tygodni Galca wyglądał na człowieka zniechęconego (…) W klubie wiedzieli już, że nie ma on łatwego charakteru. Gdy latem pojawiła się oferta z Arabii Saudyjskiej, przekonano go do pozostania w Radomiu. Wówczas zagwarantowano transfery i poszerzenie kadry, czego oczekiwał sam zainteresowany. Galca twierdził, że nie wymaga żadnych konkretnych nazwisk. Chciał piłkarzy o konkretnych profilach, a ostatecznie letnie okienko odebrał z zadowoleniem

Po utrzymaniu i przedłużeniu umowy jego pensja wzrosła dwukrotnie (…) Pojawił się też problem z młodzieżowcem. Trener nie mógł przeboleć, że taki przepis obowiązuje w polskiej lidze, że nie może stawiać w bramce na Filipa Majchrowicza. Klub wielokrotnie informował go, że młodzieżowcy szansę dostawać muszą, bo radomian nie stać na płacenie kary.

W końcu Galca się przemógł, wystawił w bramce Alberta Posiadałę, ale nie tylko zaczął publicznie krytykować jego i pozostałych młodych piłkarzy, a wypalił też, że klub musi kupić nowego bramkarza — czego oczywiście nie zamierzano zrobić. Słowem: Constantin Galca zdawał się średnio przejmować realiami finansowymi Radomiaka i dążeniem do kompromisów. Zarząd odbierał to z niepokojem, ale starano się współpracować. Nikt nie przypuszczał, że w pewnym momencie dojdzie do publicznej eskalacji konfliktu”.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama