W ostatnich latach przyzwyczailiśmy się do tego, że Polska po prostu jeździ na wielkie piłkarskie imprezy. Przyjęliśmy to za pewnik. Tak już jest i koniec. Mimo powiększenia liczby uczestników mundialu do 48, trzeba będzie jednak powrócić do szarej rzeczywistości, kiedy polscy piłkarze mogli przeżywać emocje tylko przed telewizorami, a nie aktywnie w nich uczestniczyć. Jak wyglądał świat, kiedy ostatni raz nie było nas na wielkiej imprezie?
Pięć turniejów z rzędu. Trzy edycje mistrzostw Europy i dwie mistrzostw świata. Oczywiście trzeba dodać, że zwiększono liczbę uczestników Euro do 24 drużyn, ale przecież w 2016 roku na turniej nie pojechali po fatalnych eliminacjach Holendrzy. Norwegom też ten większy format nic nie dał, a na Euro 2024 nie było Irlandii czy Szwecji.
Nie docenialiśmy jednak tego, że przeżywaliśmy wielkie imprezy na długo przed ich rozpoczęciem. Byliśmy stałym ich uczestnikiem, w przeciwieństwie do Włochów, którzy już trzeci raz z rzędu nie pojadą na mundial. Taka Irlandia to nawet ominie już szóste (!) MŚ z rzędu. Turcji nie było tam od… 2002 roku i wywalczonego sensacyjnie brązu. Pojawi się dopiero teraz.
Turkey players celebrating after sealing his country’s first World Cup appearance since 2002 🇹🇷pic.twitter.com/j5of4D8uml
— BeSoccer (@besoccer_com) April 1, 2026
A my? W ostatnich latach bardzo polubiliśmy się z barażami, wcześniej Jerzy Brzęczek miał trochę pecha, bo gdyby nie COVID-19, to poprowadziłby Polskę na turnieju, na co niewątpliwie zasłużył, bo z wielką łatwością się tam dostał. Euro 2016 i MŚ 2018 to z kolei bezproblemowe awanse zespołu Adama Nawałki. Dwukrotnie królem strzelców eliminacji był Robert Lewandowski – strzelił 13 i 16 goli, a w obu przypadkach rozegrał po 10 spotkań.
Polska była więc trochę jak ten kumpel, który myśli, że zaproszenie na twoje wesele to pewniak.
Ostatnio nie było nas na turnieju w 2014 roku. Co się wtedy działo?
Szybkie przebitki ostatniego turnieju, na którym nas nie było. Pamiętacie słynne baty Brazylijczyków i 1:7 w półfinale z Niemcami? Szczupaka van Persiego? Suareza, który ugryzł Chielliniego? Van Gaala, który popisał się do dziś wspominaną pokerową zagrywką, gdy na konkurs karnych zmienił bramkarza? Błyszczącego w barwach reprezentacji Kolumbii Jamesa Rodrigueza, przez co zapracował sobie na transfer do Realu Madryt?
Tu 25 minut kącika nostalgicznego dla wszystkich „kiedyś to było”.
Przez 12 lat Polska regularnie kwalifikowała się na duże piłkarskie imprezy. Kiedy ostatni raz nie żyliśmy tak atmosferą kadry, to regularnie w biało-czerwonym szaliku na loży Stadionu Narodowego pojawiał się jako prezydent jeszcze Bronisław Komorowski i był absolutnym faworytem kolejnych wyborów. We wrześniu zdążył jeszcze otworzyć w Muzeum Narodowym w Krakowie wystawę na stulecie utworzenia Legionów Polskich.
Wówczas też miała miejsce tzw. „afera podsłuchowa” i nagrane tajne rozmowy w restauracji „Sowa & Przyjaciele”, a tak notabene właściciel tej knajpy Robert Sowa był kucharzem reprezentacji Polski w latach 1998-2005. Słynne hasła, że polskie państwo istnieje teoretycznie, ch***, dupa i kamieni kupa, robienie laski Amerykanom… To hasła, które na dobre wkradły się do mainstreamu.
Bardzo ważnym politycznym wydarzeniem był też wybór Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Funkcję premiera przejęła wtedy Ewa Kopacz, która we wrześniu powołała nowy rząd, nie znajdując w nim miejsca dla Radosława Sikorskiego. Do łask wrócił za to Grzegorz Schetyna.
2014 rok był też ważny dla Kościoła. To czas kanonizacji Jana Pawła II. Gdy zaczął się mundial, był on już od dwóch miesięcy oficjalnie uznawany za świętego.
Dosłownie klika dni po finale MŚ w katastrofie malezyjskiego samolotu lecącego z Amsterdamu do Kuala Lumpur zginęło 298 osób. Pasażerski Boeing 777 został zestrzelony w obwodzie donieckim na Ukrainie. Krwawo było w tym kraju. Dopiero co protestowano przeciw Wiktorowi Janukowyczowi. Próba stłumienia protestów w lutym 2014 kosztowała życie i zdrowie kilkuset osób, ale prezydent odpuścił. Zdecydował się przywrócić konstytucję z 2004 roku i przeprowadzić wcześniejsze wybory. Później uciekł z kraju z pomocą Rosji.
12 lat od najlepszych zimowych igrzysk
Wracając do tematyki sportowej, byliśmy dość świeżo po najlepszych (do dziś takimi pozostały) w naszej historii zimowych igrzyskach olimpijskich – słynne trzy tysięczne sekundy Zbigniewa Bródki, złoto Justyny Kowalczyk (ale nie to po morderczej walce z Bjoergen) i dwa złota Kamila Stocha, który znajdował się wtedy w absolutnym peaku formy, bo był to też sezon, który zwieńczył Pucharem Świata. Stoch jest tu ciekawą klamrą, bo przecież po raz ostatni w zawodach wystartował na dwa dni przed barażem w Solnie.
W 2014 roku w Polsce odbyły się mistrzostwa świata w siatkówce, a niespodziewanym bohaterem naszej kadry okazał się Mateusz Mika, którego dziś chyba mało kto już pamięta. Odwdzięczyliśmy się Brazylii za finał MŚ z 2006 roku, wygrywając w finale 3:1. Gdy kontynuowaliśmy swoją serię występów na wielkich piłkarskich turniejach, to podopieczni – kolejno Antigi, De Giorgiego, Heynena i Grbicia – obronili złoto, byli drudzy i trzeci na świecie, dwa razy zostali mistrzami Ligi Narodów.

Mateusz Mika i Piotr Nowakowski na MŚ 2014
Iga Świątek miała 13 lat i była jeszcze przed… tytułem mistrzyni Europy młodzików w duecie z Mają Chwalińską. Obie zresztą w tamtym czasie uznawano za wielką nadzieję deblową. Robiły furorę na juniorskich turniejach. Nikt nie mógł przypuszczać, że Świątek sukcesami przyćmi Agnieszkę Radwańską. „Isia” zagrała absolutnie koszmarny mecz na Wimbledonie, odpadając z Jekateriną Makarową w 1/8 finału. Apetyty po finale z 2012 i półfinale z 2013 były ogromne.
W F1 za to kończyła się era dominacji Sebastian Vettela, a zaczynała Lewisa Hamiltona (z przerwą na tytuł Rosberga). W stawce jeździli jeszcze Felipe Massa i Jenson Button, a przecież już trochę ich tam nie ma. Nastolatek Max Verstappen, o którego biły się stajnie, postanowił zostać członkiem Red Bull Junior Team. Niecały tydzień później ogłoszono, że będzie jeździł w bolidzie spółki-córki, czyli Scuderii Toro Roso. Tak więc kiedy ostatni raz reprezentacji Polski w piłce nożnej zabrakło na wielkim turnieju, to Max był jeszcze przed debiutem w F1.
Na topie w światowym kinie umieścilibyśmy Matthew McConaugheya, bo po pierwsze zdobył Oscara za „Witaj w klubie”, a po drugie grał też główną rolę w kasowym filmie „Interstellar”. Swoją drogą, nawiązując do naszego barażu, mógłby wcielić się w bohatera tego dzieła i wrzeszczeć przy szafie, żeby Jan Urban nie słuchał opinii publicznej i nie wpuszczał Oskara Pietuszewskiego.
W Polsce dyskusje powodował film Władysława Pasikowskiego „Jack Strong” opowiadający historię Ryszarda Kuklińskiego, który już na zawsze dla jednych pozostanie bohaterem, a dla innych zdrajcą. Polska scena artystyczna pożegnała też zmagającą się z nowotworem Annę Przybylską.
Kilka reminiscencji piłkarskich
A co działo się wtedy w piłce nożnej? Szybkie strzały, żeby przywołać wam tamte czasy:
- Słynna główka Ramosa. Real Madryt pokonał Atletico Madryt w finale LM
- Manchester City prowadził Manuel Pellegrini. Wygrał mistrzostwo Anglii, czwarte w historii klubu (dziś mają ich dziesięć)
- W Barcelonie grali: Xavi, Iniesta, Busquets, Messi, Pique, Dani Alves, Pedro, Fabregas i Neymar
- Real Madryt sprowadził w letnim okienku Toniego Kroosa
- Kaka był piłkarzem Milanu, grając tam np. z Mario Balotellim
- David Moyes nie został następcą sir Alexa Fergusona, sezon jako strażak kończył Ryan Giggs
- W Ekstraklasie królem strzelców został grający w Pogoni Szczecin Marcin Robak
- PSG miało w ataku Zlatana i Cavaniego
- Krychowiak w letnim okienku przeniósł się do Sevilli
- Kasper Hamalainen jeszcze nie myślał o Legii
- Kamil Glik był kapitanem Torino
- Juventus zdobył 102 punkty, a w ataku gole strzelał tam Carlos Tevez
- Robert Lewandowski w letnim okienku został piłkarzem Bayernu
- Atletico Madryt poskromiło w La Liga zarówno Real, jak i Barcelonę
- Zawisza Bydgoszcz był przed upadkiem
- Widzew Łódź też był przed degradacją i właśnie spadł z Ekstraklasy
- Wojciech Szczęsny uważał, że zostanie w Arsenalu na zawsze
- Adrian Siemieniec pracował w sztabie Ireneusza Mamrota jako 22-latek
- Lamine Yamal miał siedem lat
To tylko kilka wybranych rzeczy w futbolu, które miały miejsce wtedy, gdy Polski ostatni raz zabrakło na wielkim turnieju. To wszystko, żebyście sobie uświadomili, że minął kawał czasu. Zresztą, w futbolu czasami rok to wieczność, gdy dochodzi do jakiejś kadrowej rewolucji bądź zniżki formy faworyta, to co dopiero przez 12 lat…
Tekst zadedykowany jest wszystkim osobom, które to lubią sobie wspominać. Każdy przecież był kiedyś młody. No dobra, może oprócz Heroda. On akurat nigdy nie był.
CZYTAJ WIĘCEJ O POLAKACH NA WESZŁO:
- Włochy, Dania, Polska… Oto najwięksi nieobecni mundialu 2026
- Dramat w dziesięciu aktach. Trzeciego gola Szwedzi dostali w prezencie
- Zalewski na wahadle? To zawsze będzie smród w obronie
- Grobowa cisza w szatni Polaków. Przemawiali tylko Kulesza i Urban
Fot. Newspix