Szymański – nasza nadzieja na odważny środek pola

Jakub Białek

29 marca 2026, 15:52 • 4 min czytania 15

Reklama
Szymański – nasza nadzieja na odważny środek pola

Sebastian Szymański w ostatnich dwóch meczach, w których wyszedł w pierwszym składzie reprezentacji Polski, zaliczył gola i trzy asysty (nie liczymy ostatniego meczu z Holandią, gdy zszedł po trzynastu minutach). Wygląda na to, że Jan Urban może być pierwszym selekcjonerem, który znalazł klucz do głowy tego piłkarza.

Trzy ostatnie podania. Trudno w to uwierzyć, ale to aż 42% całego dorobku asyst Szymańskiego w kadrze. Łącznie ma ich bowiem siedem, a zbierał je od 2019 roku. Łącznie wyszło 51 meczów, z czego czterdzieści w wyjściowym składzie.

Jan Urban buduje Szymańskiego

Liczby są pewnym dowodem na przełom piłkarza Rennes, który należał do grupy, o której Jerzy Brzęczek powiedziałby, że „coś musi im przeskoczyć”. Przez lata obserwowaliśmy kilka przykładów zawodników, którzy brylują w klubach, mają znacznie lepsze CV niż konkurenci do miejsca w składzie, a jednak w biało-czerwonych barwach spalają się i nie potrafią sprzedać swoich umiejętności. Mogli pochwalić się dużą liczbą reprezentacyjnych meczów, a złośliwi pytali: – A ile z tych meczów było dobrych?

Przez kilka lat przykład takiego piłkarza stanowił Piotr Zieliński, dziś już jeden z najbardziej doświadczonych kadrowiczów. W 2019 roku bezradny Brzęczek diagnozował: „Jeżeli wstanie pewnego dnia i coś mu przeskoczy w głowie, będziemy mieli zawodnika, którego będą nam zazdrościć wszyscy na świecie”.

Reklama

Media toczyły wówczas niekiedy karykaturalne dyskusje, że skoro w Napoli piłkarz gra na pozycji 8,5, operując w lewej półprzestrzeni, to w kadrze musi grać identycznie, bo inaczej nie wykorzysta swojego potencjału. Sam Zieliński często się zwyczajnie spalał, jak na Euro 2016, kiedy zagrał jedynie 45 minut z Ukrainą i w żadnym innym spotkaniu nie powąchał murawy. Nawałka znacznie wyżej cenił usługi ligowców – Jodłowca czy Mączyńskiego.

Zieliński zdołał się odkręcić. Dziś jest jednym z liderów.

Przykładem piłkarza, który nie zdołał urosnąć na poziom kadry, jest natomiast Karol Linetty, który uzbierał aż 47 meczów w reprezentacji. I najprawdopodobniej na tym licznik się zatrzyma, bo jest już ewidentnie po najlepszym okresie w karierze. Obecnie gra w średniaku ligi tureckiej – Kocaelisporze. Już Michał Probierz stracił do niego nadzieję i nie powołał go ani razu, mimo że grał jeszcze wtedy regularnie na poziomie Serie A.

Trzecim z braci „dobrze w klubie, w kadrze słabo” był właśnie Szymański, który zazwyczaj przyjeżdżał na kadrę w dobrej formie w klubie. Czy to w Dynamie, czy Feyenoordzie, czy Fenerbahce – grał, notował liczby, był ulubieńcem publiczności, chwalonym przez trenerów. Przyjeżdżał na kadrę i zupełnie rozczarowywał.

Reklama

Tylko jeden z selekcjonerów nie miał woli budowania Szymańskiego. To Paulo Sousa, który dał mu zagrać w swoim debiucie, ale na pozycji, na której piłkarz nie miał prawa czuć się dobrze – prawym wahadle. Po słabym występie, pomocnik nie dostał już od Portugalczyka żadnej szansy. Ale stawiali na niego i Brzęczek, i Michniewicz, i Santos, i Probierz. U każdego był zawodnikiem wyjściowego składu.

I u większości z nich szedł według klucza: niezły występ, bagno, bagno, bagno, bagno, niezły występ.

Szymański – świetny w pojedynkach w defensywie

Dopiero teraz Szymański zaczyna regularnie pokazywać swoją jakość. I widać to w liczbach. Jest bezcenny, jeśli chodzi o stałe fragmenty gry. Bije piłki precyzyjnie, powtarzalnie, niebezpiecznie. Potrafi sytuacyjnie uderzyć z dystansu. W meczu z Litwą w Kownie wykreował kolegom pięć okazji na gola. W starciu z Finlandią na Narodowym brał udział w akcji bramkowej. W świadomości ludzi funkcjonuje jako piłkarz stricte ofensywny, ale jego liczby z tych eliminacji pokazują, że bardzo rozwinął się też w grze w destrukcji.

Reklama

Spójrzmy na liczbę wygranych pojedynków w defensywie…

  • Polska – Albania (2:1): 10/14 wygranych pojedynków w defensywie
  • Litwa – Polska (0:2): 6/7
  • Polska – Finlandia (3:1): 3/3
  • Holandia – Polska (1:1): 4/4
  • Finlandia – Polska (2:1): 4/7
  • Polska – Malta (2:0): 5/7
  • Polska – Litwa (1:0): 4/5

I na liczbę przechwytów:

  • Polska – Albania (2:1): 3
  • Litwa – Polska (0:2): 0
  • Polska – Finlandia (3:1): 4
  • Holandia – Polska (1:1): 0
  • Finlandia – Polska (2:1): 4
  • Polska – Malta (2:0): 6
  • Polska – Litwa (1:0): 1

To liczby, których nie powstydziłaby się klasyczna szóstka. Szymański to nadzieja na to, że będziemy mieć środek oparty na piłkarskich pomocnikach. Wielokrotnie wzdychamy do tego, jak Paulo Sousa wystawił tę formację na Hiszpanię na Euro 2020, posyłając do boju Zielińskiego, Modera i Klicha.

Zestawienie z Zielińskim i Szymańskim to ruch podobnego kalibru. Tak Urban wyszedł nie tylko na Albanię, ale też na Holandię, wtedy jednak bohater artykułu zszedł po trzynastu minutach. Widać, że jest to jedna z koncepcji selekcjonera – i my za nią po prostu trzymamy kciuki.

Reklama

Zwłaszcza, że nasze typowe szóstki to niekończący się temat, do którego coraz rzadziej mamy ochotę wracać.

WIĘCEJ O REPREZENTACJI POLSKI:

Fot. newspix.pl

15 komentarzy
Jakub Białek

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna

Piłka nożna

Kiedyś Borussia, dziś Porto. Zagraniczne tercety w polskiej kadrze

AbsurDB
2
Kiedyś Borussia, dziś Porto. Zagraniczne tercety w polskiej kadrze