Włochy z awansem, gol byłego gracza Widzewa! Emocje w barażach

Marcin Ziółkowski

27 marca 2026, 00:18 • 7 min czytania 3

Reklama
Włochy z awansem, gol byłego gracza Widzewa! Emocje w barażach

Dla polskich kibiców najważniejszy jest awans do finału podopiecznych Jana Urbana. To samo, ale w kontekście swojej reprezentacji mogą powiedzieć także Włosi, Duńczycy czy obywatele Kosowa, które zmierza do osiągnięcia czegoś absolutnie historycznego. Oto, co działo się w pozostałych spotkaniach barażowych, którego stawką są ostatnie miejsca ze strefy europejskiej na Mistrzostwa Świata 2026.

Mistrzostwa Świata 2026. Wyniki półfinałowych meczów barażowych

Włochy – Irlandia Północna 2:0

Włosi podchodzili do spotkania z Irlandią Północną, mając w pamięci bagaż przykrych doświadczeń z poprzednich lat. Nie chcieli dopuścić do tego, by przegrać trzecie kolejne baraże o mundial. W 2018 roku wyrzucili ich Szwedzi, w 2022 sensacyjnie Macedończycy, ale w 2026 roku nie zrobiła tego Irlandia Północna. Gennaro Gattuso zapewniał, że wybrał w zgodzie z federacją jako miejsce meczu Bergamo, bo chce stworzyć atmosferę kotła, a San Siro przy takiej presji może peszyć zawodników. Dopingował swojego byłego podopiecznego Marcelo Lippi.

Gattuso podkreślał też – podobnie jak Jan Urban – że baraż to jego najważniejsze spotkanie w karierze. No i trzeba przyznać, że Włosi zdali egzamin. W Bergamo wygrali 2:0. W pierwszej połowie coś tam próbowali, budowali, ale nie było z tego większych konkretów poza jednym groźnym strzałem Di Marco. Za to w 55. minucie Sandro Tonali odzyskał piłkę na połowie rywali, wykorzystał przestrzeń, zagrał do Keana i tylko koniuszkami palców zbił piłkę na rzut rożny Pierce Charles.

Reklama

To Włochów nakręciło. Minutę po tamtej akcji strzelecki impas przełamał Sandro Tonali. Isaac Price za blisko wybił piłkę z główki – prosto na szesnasty metr. Pomocnik Newcastle nabiegł i huknął jak z armaty, wprawiając w ekstazę cały stadion w Bergamo. Potem dołożył asystę do dobrego „znajomego” polskich klubów z ostatnich pucharowych spotkań – Moise Keana. Napastnik ten oddał sześć strzałów, był aktywny, w końcu któryś musiał wpaść.

Irlandia Północna na występ w MŚ musi poczekać kolejne cztery lata.

Reklama

Irlandczycy z Północy mieli raptem jeden celny strzał i nie byli groźni pod bramką Donnarummy.

Słowacja – Kosowo 3:4

Sporo zdziałał w tym spotkaniu były piłkarz Lechii Gdańsk, Lukas Haraslin. Najpierw w szóstej minucie zanotował asystę do Martina Valjenta ze stałego fragmentu gry. Dla strzelca była to wyjątkowa chwila, bo do gry w kadrze wrócił po czterech latach. Tuż przed przerwą już sam Haraslin pokonał Arijaneta Muricia… też ze stałego fragmentu. Była to wrzutka z rzutu wolnego, a że nikt piłki nie przeciął, to wylądowała bezpośrednio w siatce. Nastroje do przerwy były na stadionie bardzo dobre.

Piłkarze z Bałkanów pokazali jednak, jak wykańczać akcje. Na pięć celnych prób do siatki trafili czterokrotnie! A najlepsze, że robili to z sytuacji takich nieoczywistych – był finezyjny strzał zza pola karnego, główka z naprawdę trudnej pozycji, ale chyba najlepszym trafieniem popisał się Florent Muslija. Też po rzucie wolnym. Tylko, że gracz Fortuny Dusseldorf dokładnie tak chciał – elegancko nad murem, technicznie. Z tego miejsca:

Reklama

Screen: Polsat Sport

Gola dla Kosowa strzelił też były zawodnik Widzewa – Kreshnik Hajrizi. On miał akurat najłatwiej – dołożył stopę z czterech metrów.

Na otarcie łez Muricia pokonał jeszcze David Strelec i drużyna z Bałkanów wygrała 4:3. Kosowo w najważniejszym spotkaniu w swojej krótkiej historii podejmie w Prisztinie Turków.

Reklama

Czy to był najlepszy mecz baraży? Na pewno najbardziej nieoczywisty zwycięzca. Słowacy zostali załatwieni w 25 minut drugiej połowy.

Dania – Macedonia Północna 4:0

Tutaj nie było czego zbierać. Mityczne Parken po raz kolejny przyniosło szczęście Duńczykom. Macedończycy zostali zmieceni z powierzchni ziemi. Na pierwszy strzał na bramkę musieli poczekać do drugiej połowy. To w sumie tak jak gospodarze na gola, bo Mikkel Damsgaard trafił dopiero w 49. minucie. No i rozwiązał ten worek.

Drużyna Briana Riemera pokonała Stole Dimitrievskiego jeszcze trzykrotnie. Dobrą formę z Lazio przełożył na reprezentację Gustav Isaksen. Dwa gole skrzydłowego pozwoliły na odrobinę rozluźnienia. Rywali z Bałkanów dobił w ostatnim kwadransie duet Christianów – podawał Eriksen, a wykończył Nordgaard. Mecz bez historii, goście nie oddali nawet celnego strzału, nie ma tu czego komentować, grała w piłkę jedna drużyna, a druga chciała jakoś przetrwać i to się nawet długo udawało. Ale do czasu.

Reklama

Czechy – Irlandia 2:2, rzuty karne 4:3

Troy Parrott z AZ Alkmaar w listopadzie został bohaterem narodowym w Irlandii. Z sytuacji, która nie była zbyt różowa, doprowadził swój kraj do baraży o MŚ w Ameryce Północnej. Jego dublet z Portugalią, a także hat-trick w Budapeszcie z Węgrami to coś, co wzbudziło spore zainteresowanie w piłkarskich mediach.

Napastnik z klubu Eredivisie miał jednak kolejne zadanie do wykonania – doprowadzenie misji do końca. I to właśnie on w 19. minucie wykorzystał rzut karny, strzelając dla drużyny narodowej szóstego z rzędu gola. Krótko później było już 0:2, a trafienie samobójcze zapisano na konto Mateja Kovara. Pomogła technologia goal-line, bo gol był dość kuriozalny. Vladimir Coufal instynktownie wybijał z główki, trafił w poprzeczkę, piłka się od niej odbiła, potem od pleców czeskiego bramkarza i wpadła do siatki. Patrik Schick ją wybił, ale sędzia dostał sygnał na zegarek, że było to za linią.

Reklama

Irlandczycy byli wyraźnie lepsi. Jeszcze przy stanie 0:0 Nathaniel Collins huknął w poprzeczkę. Potem to ten piłkarz wywalczył karnego.

Tempo nie spadało – gospodarze złapali kontakt dzięki trafieniu Patrika Schicka – też z karnego. Dostali tego gola właściwie za darmo. Naprawdę jak dureń zachował się Ryan Manning. Aż trudno to jakkolwiek skomentować. Szarpnął tak totalnie bezsensownie rywala za koszulkę w momencie, kiedy ten i tak nie miałby z tego groźnej sytuacji. No i dał tlen gospodarzom.

Gdy wydawało się, że Irlandia zmierza już do finału baraży o MŚ, gola na remis (i dogrywkę) strzelił Ladislav Krejci. Piłkarz Wolverhampton wykonał też celnie pierwszą jedenastkę w serii rzutów karnych. Pierwszy chybił z kolei… Chytil, konkretnie Mojmir Chytil w trzeciej serii. Wtedy też jeden po drugim nie popisali się Finn Azaz, a także Alan Browne. Decydującego karnego wykonał znany z Wisły Kraków Jan Kliment i zapewnił Czechom finał baraży. Rywalem naszych sąsiadów będzie Dania.

Reklama

Walia – Bośnia i Hercegowina 1:1 rzuty karne 2:4

Walijczycy mierzyli się z Bośniakami w drugą rocznicę barażu o awans do finałów mistrzostw Europy z reprezentacją Polski Michała Probierza. Chcieli więc zmazać tamtą barażową plamę w najlepszy możliwy sposób. Nie udało się i… znów polegli w karnych, choć do 85. minuty wszystko szło zgodnie z planem.

Fantastycznego gola w pierwszym kwadransie po przerwie strzelił Daniel James, antybohater rzutów karnych sprzed dwóch lat (dowód wideo poniżej). Karl Darlow w fenomenalnym stylu zatrzymał strzał Demirovicia w 63. minucie. Śmiało możemy uznać, że jest to parada półfinałów.

No i bramkarz, który popisał się genialną paradą potem popełnił błąd przy kornerze, źle wychodząc z bramki. Bohaterem Bośniaków kolejny raz został nieśmiertelny, mający już cztery dychy na karku Edin Dżeko. To on uprzedził Darlowa. Napastnik Schalke ciągle pracuje w ojczyźnie na status równy Bogu. W dogrywce wynik się nie zmienił, co doprowadziło do rzutów karnych.

Reklama

Już w pierwszej serii jedenastek 35-letni Karl Darlow obronił próbę Ermedina Demirovicia, zatem Walijczycy na starcie zyskali przewagę. Potem ją jednak stracili. Trzecia kolejka Walii to bardzo niecelne uderzenie Brennana Johnsona. Nikola Vasilj zatrzymał z kolei strzał Neco Williamsa, co bardzo pomogło drużynie z Balkanów podtrzymać szansę na drugi w historii awans na MŚ, a pierwszy od 12 lat. Awans przyklepał swoim uderzeniem młodziutki talent z RB Salzburg – Kerim Alajbegović. Trzeba przyznać, że 18-latek ma jaja.

Mistrzostwa Świata 2026. Terminarz i pary finałowych meczów barażowych

  • Bośnia i Hercegowina – Włochy – 31.03.2026, godz. 20.45
  • Szwecja – Polska – 31.03.2026, godz. 20.45
  • Kosowo – Turcja – 31.03.2026, godz. 20.45
  • Czechy – Dania – 31.03.2026, godz. 20.45

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Inne reprezentacje