Moder wraca do tematu ostatniej kontuzji. „Najgorszy był brak diagnozy”

Marcin Ziółkowski

25 marca 2026, 18:37 • 3 min czytania 3

Reklama
Moder wraca do tematu ostatniej kontuzji. „Najgorszy był brak diagnozy”

Jakub Moder na co dzień występuje w Feyenoodzie Rotterdam. Polski pomocnik w ostatnim czasie mierzył się ze zdrowotnymi perturbacjami. Długo nie wiadomo było kiedy ponownie zamelduje się na boisku, a także co mu w ogóle dolega. Piłkarz wrócił do tematu w rozmowie z Hubertem Bugajem dla TVP Sport. Przyznał, że najgorszy był brak ustalenia konkretnej diagnozy. Dodał też, że nigdy nie miał pretensji do klubowych lekarzy o całą sprawę.

Moder zdrowy to Moder wszechstronny

Polski pomocnik po dłuższej nieobecności powrócił do reprezentacji. Blisko 27-letni zawodnik nie występował z orzełkiem na piersi od meczu z Finlandią w czerwcu 2025. Był to ostatni taniec selekcjonera Michała Probierza, więc u Jana Urbana, którego spokój bardzo mu odpowiada, jeszcze nie zagrał.

Okazja do pierwszego występu u byłego trenera Górnika Zabrze nadarzy się więc z Albanią w półfinale baraży o mistrzostwa świata. Moder jest kandydatem do pierwszego składu. Przed spotkaniem udzielił on wywiadu TVP Sport. Jednym z tematów była niedawna kontuzja, która na długo wykluczyła Polaka z gry.

– Kluczem po przerwie od gry jest zaufanie. Ja byłem pół roku poza grą, ale od razu zacząłem grać. Łatwiej było dojść do siebie. Dochodzę powoli do optymalnej dyspozycji, a potrzebowałem na to 9-10 meczów. Najgorsze są początki, jak nie zagrasz z dwóch czy trzech takich meczów to potem może być ciężko.

Reklama

– Najgorszy był brak diagnozy. Trzy miesiące kręciliśmy się w kółko, po różnych lekarzach, krajach. W Koninie zrobiliśmy badania i wyszła przepuklina, według lekarza to było do operacji. Uznaliśmy w klubie, że nie ma co czekać. Minęły 3 miesiące od kontuzji i nie ma ani śladu.

– Nie jestem typem gościa, co wylewa publicznie żale. Nie byłem wściekły na lekarzy, miałem wewnętrzne znaki zapytania, dlaczego to tyle trwa. Komunikowałem to w klubie. Staraliśmy się dotrzeć do tego, jechaliśmy na tym samym wózku (…) Każdy w karierze miewał jakieś problemy zdrowotne. Jak już wypadałem to na długo, ale jestem już zdrowy. Problemy są za mną (…) Pierwszy uraz kolana był najcięższy, nie wiedziałem co to będzie.

Reklama

Moder wspomniał też w rozmowie o tym, jak to było zagrać w roli napastnika. Robin van Persie zdecydował się ustawić Polaka w meczu z Utrechtem jako dziewiątkę, ale było to rozwiązanie tymczasowe.

– W tym sezonie zagrałem jeden mecz w ataku, grałem też na środku obrony. Jak zagrałem na innej pozycji to o tym się mówiło. (…) W ataku grałem ostatni raz wcześniej w Odrze Opole, więc miałem jakieś doświadczenie. Nie jest to najprzyjemniejsza pozycja do gry. Jak mogłem to schodziłem niżej, bo dużo jest czekania na piłkę. Trener wiedział, że nie będę czekał na dośrodkowania, tylko szukał przestrzeni. Na pewno w następnych meczach będę już grał w środku.

Nie zabrakło słów na temat szkoleniowca Feyenoordu. Jak przyznał Moder, w zagraniach na treningu widać jakość najwyższej klasy. Były piłkarz Brighton dodał też, że van Persie daje drużynie sporo wolności na boisku, ale musi grać na wysokiej intensywności przez cały czas.

– Widać, że niedawno skończył grać w piłkę. Wchodzi często do siatkonogi, do dziadka. Świetna ułożona lewa noga. Jako trener widzi dużo, ma sporo uwag pod kątem detali. Jego asystenci bardzo dużo z nami rozmawiają. Trudno mi wymienić jedną rzecz, którą można wyszczególnić. Skupia się na intensywności, chce, abyśmy zawsze dominowali, dużo ryzykujemy w pressingu. Daje nam w grze dużo dowolności.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Inne ligi zagraniczne