Odejście Feio, powołanie dla Mońki i niechciany Sousa [Zibi Top]

Zbigniew Boniek

13 marca 2026, 16:21 • 7 min czytania 1

Reklama
Odejście Feio, powołanie dla Mońki i niechciany Sousa [Zibi Top]

Kolejny tydzień i kolejne tematy w cyklu Zibi Top! Tym razem Zbigniew Boniek opowiada, co sądzi na temat zamieszania przed powołaniami do reprezentacji Polski, co przed meczem z Hiszpanią przekazał mu Paulo Sousa, wraca też temat kibiców Wisły Kraków i pożegnania Goncalo Feio z Radomiakiem. – Uważam, że – z całym szacunkiem do Goncalo, bo nic przeciwko niemu nie mam – sam podpisał na siebie wyrok. Ludzie inteligentni muszą wiedzieć co robić, jak robić i jak się zachować w konkretnych sytuacjach – mówi były prezes PZPN.

Ten tekst jest elementem stałego cyklu Zibi Top, który co piątek ukazuje się na łamach Weszło!

Jeśli i Ty chcesz zadać pytanie Zbigniewowi Bońkowi, zostaw je w komentarzu pod tym tekstem. Okazją do zostawienia swojego pytania są też dedykowane posty w social mediach.

O powołaniu Wojciecha Mońki do kadry U19:

Reklama

Myślę, że po meczu z Szachtarem trener Frederiksen nie polecałby tak od razu Mońki do pierwszej reprezentacji jako podstawowego zawodnika. Natomiast moje zdanie o tym piłkarzu jest bardzo pozytywne, to bardzo utalentowany, szybki i inteligentny chłopak, który ma duże pole do rozwoju. Nie wydaje mi się jednak, żeby trener klubowy musiał mówić do której reprezentacji ma zostać powoływany jakiś piłkarz.

Uważam, że Mońka jest szczęśliwy, gdy dostaje powołanie do kadry – czy jest to U19, U21 czy pierwsza reprezentacja. Piłkarz, gdy jest zdrowy i zakłada reprezentacyjny dres zawsze czuje szczęście, że może grać i nabierać doświadczenie. Mońka się rozwija, ale wydaje mi się, że w dorosłej kadrze trener Urban ma już pewien porządek: ma Kiwiora, ma Bednarka, ma Wiśniewskiego i Ziółkowskiego. A zadaniem trenera klubowego nie jest analizowanie do której reprezentacji ma trafić zawodnik.

Poza tym: i reprezentacja U19 i reprezentacja U21 mają przed sobą niezwykle poważne mecze przeciwko znakomitym rywalom. Mecz o awans do mistrzostw Europy to nie jest przecież mecz o szyszki! Gdy kiedyś jako młody chłopak grałem spotkanie w reprezentacji U18 o awans do mistrzostw Europy w Ystad, to dla mnie było to przeżycie, które pamiętam do dzisiaj. Nie twórzmy narracji, że gra w kadrze do lat 19 nie jest żadnym osiągnięciem!

Reklama

O tym czy słowa Urbana na temat Pietuszewskiego „ja tak szybko się nie podniecam” są potrzebne:

U nas zamieszania są z prostej przyczyny. Bo u nas dziennikarze i tzw. krytycy chcieliby powoływać reprezentację. I co jeden to ma swoje nazwisko, które trzeba powołać. Czy to Potulski z Bundesligi, czy Pietuszewski, czy to Mońka, czy kto inny. Ale na końcu gdy trener nie wygra meczu, to nikt go nie rozlicza ilu tych zawodników powołał.

Pamiętacie, jak kiedyś został powołany Patryk Peda? Notabene, w dwóch pierwszych meczach w kadrze grał bardzo dobrze, ale został spalony i dziś nikt go nie bierze pod uwagę. A uważam, że to jeden z najlepszych polskich obrońców, gra regularnie w Palermo, które walczy o Serie A. To piłkarz o wiele bardziej dojrzały i dużo lepszy niż w momencie, kiedy był przez Michała Probierza powołany do reprezentacji.

Reklama

Dziś żyjemy w świecie mediów społecznościowych i wygląda to tak, że jeden głupi rzuci kamień, a dwudziestu mądrych musi go szukać. Tak samo przy każdym powołaniu, ktoś rzuca w eter nazwisko: Pietuszewski, ten, siamten, owamten… Ktoś to nazywa polemiką, ale ja bym tak tego nie nazwał.

O tym czy Goncalo Feio powinien być persona non grata w polskiej piłce:

Szczerze mówiąc – nie wiem. Wydaje mi się, że mamy w Polsce wystarczająco wielu szkoleniowców, którzy potrafią i trenować, i porządnie się zachować, także w trudnych chwilach czy w trakcie polemiki. Natomiast Goncalo Feio jest jakiś dziwny. Słyszałem nawet, że po tym jak dostał w twarz z liścia poszedł do szpitala na obdukcję (śmiech). To śmieszne!

Reklama

Uważam, że – z całym szacunkiem do Goncalo, bo nic przeciwko niemu nie mam – sam podpisał na siebie wyrok. Ludzie inteligentni muszą wiedzieć co robić, jak robić i jak się zachować w konkretnych sytuacjach.

O tym co by zrobił jako prezes PZPN w temacie kibiców Wisły:

Pytanie do Zbigniewa Bońka

Jeżeli chodzi o kibiców Wisły, to mamy tu dwa różne tematy. Pewnie, nie jest to normalne, że nie wpuszcza się kibiców tej drużyny na stadiony. Czasem może się to zdarzyć, jeśli istnieją określone obawy np. zakłócenia porządku publicznego, czy wynikające z prawdziwych, a nie fikcyjnych remontów. Prawdopodobnie na kolejny mecz fanów gości nie wpuści choćby Widzew, bo musi odremontować ten sektor po ostatnim meczu, w którym to „sympatycy” Lecha i drużyn, które mają z nim sztamę, go zniszczyli. Istnieją więc poważne powody, dla których można nie wpuszczać kibiców gości na mecz.

Ale robienie z tego rozwiązania systemowego jest absolutnym błędem. Tak samo jak błędem było, że Wisła Kraków nie pojechała na mecz do Wrocławia. Nie rozumiem co ma walka o to, że nie wpuścili naszych kibiców na mecz, ewentualne złamanie regulaminów i protokołów przez Śląsk z meczem, który miał odbyć się w wyznaczonym terminie i nikt tego spotkania nie odwołał. Tu Wisła sama rozłożyła się na łopatki.

Reklama

Nie wyobrażam sobie jednak takiej sytuacji, w której dalej byłbym prezesem PZPN, a sędzia czeka na boisku przez piętnaście minut, a później odgwizduje koniec meczu, bo jednej z drużyn nie ma. Załatwiłbym to zupełnie inaczej. Jestem o tym przekonany.

O sytuacji z Iranem i USA:

Rzeczywiście sytuacja z Iranem jest bardzo złożona i może skończyć się to tak, że ktoś tę reprezentację zastąpi na mundialu. Natomiast jeżeli sam Donald Trump mówi, że reprezentacja Iranu nie będzie zbyt bezpieczna na terenie Stanów Zjednoczonych… Nie podejrzewam przecież, żeby normalni ludzie ich atakowali. Mają opiekę, są systemy zabezpieczające.

Najlepiej by było oczywiście, gdyby na świecie nie było żadnych wojen. Bo dziś wywołać wojnę potrafi każdy, wszędzie i w każdej chwili. To zaczyna być naprawdę niebezpieczne. Ja tego zupełnie nie kupuję! Uważam, że w sytuacjach konfliktowych należy przede wszystkim uciekać się do dyplomacji, a wojna jest wyjściem absolutnie ostatecznym. Problemem nie jest więc czy Iran przyjedzie na mistrzostwa czy nie, tylko to, że trwają wojny i giną niewinni ludzie.

O tym, czy żałuje, że Paulo Sousa odszedł z reprezentacji Polski:

Pytanie do Zbigniewa Bońka

Reklama

Dziś żyjemy w innej rzeczywistości i ciągłe wracanie do Sousy nie jest już potrzebne. Odkąd był selekcjonerem minęło pięć lat. Uważam, że Sousa był jednym z najlepszych trenerów, ale jak każdy trener – miewał okresy lepsze i gorsze. Jego największym nieszczęściem było to, że nie wygrał meczu ze Słowacją, albo nawet nie zremisował, bo wówczas też pewnie byśmy wyszli z grupy, bo do awansu wystarczałby nam remis ze Szwecją. Miał jednak pecha.

Mam o nim bardzo wysokie zdanie jako o trenerze. Na podstawie tego jak prowadził zespół, jak był przygotowany taktycznie, jak potrafił wmawiać piłkarzom i przekonywać ich, że mają wielkie umiejętności. Pamiętam, że gdy zobaczyłem skład na mecz Hiszpania – Polska, to się aż przestraszyłem, bałem się, że polegniemy 0:5. A on popatrzył na mnie i powiedział: „Nie, my tego meczu nie przegramy”. I rzeczywiście nie przegraliśmy. Grali wtedy i Kozłowski, i Jóźwiak, i Puchacz.

Jak mówię – Sousa był bardzo dobrym trenerem, ale nie było mu po drodze ze związkiem, gdy ja z niego odszedłem. Tak czasami się dzieje, w klubie też gdy zmienia się właściciel, inaczej się patrzy na pewne rzeczy. Czuł się niechciany, czuł się nielubiany, czuł, że jest taki okres, że trzeba sobie podziękować i postanowił odejść. Tak się skończyła jego przygoda. Natomiast czy żałuję, że odszedł? Dziś ta kwestia nie jest już problemem.

O niepowodzeniu Łukasza Piszczka w Tychach:

Pamiętam początki Carlo Ancelottiego, który w Parmie przegrał kilka meczów, ale nikt go nie wyrzucił. W klubie mieli do niego zaufanie, Carlo się przełamał, odbił i zrobił wielką karierę. Jeżeli chodzi o Łukasza – wiem, że jest fajnym, normalnym, poukładanym człowiekiem, ale nie znam jego warsztatu trenerskiego. Nie wiem, jak zarządza ludźmi, jaki ma sposób brania odpowiedzialności, podpowiadania pewnych rozwiązań. Na ocenę trenera składa się sto tysięcy rzeczy i to zupełnie różnych od tych, na podstawie których oceniamy piłkarza. Wydaje mi się, że w Polsce wszyscy poszli w ładną, ale bardzo prostą narrację, że skoro Łukasz świetnie grał w piłkę, to teraz będzie od razu dobrym trenerem. Myślę, że Łukasz wciąż może być oczywiście dobrym szkoleniowcem, niech się nie załamuje, ale dajmy mu troszkę czasu.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW ZBIGNIEWA BOŃKA NA WESZŁO:

1 komentarz
Zbigniew Boniek

Wybitny reprezentant Polski, brązowy medalista mistrzostw świata z 1982 roku. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej w latach 2012-2021. Członek Komitetu Wykonawczego UEFA (2017-2025), wiceprezydent UEFA (2021-2025).

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

La Liga

„Futbol może stać się mniej interesujący”. Lewandowski o zmianach w piłce nożnej

Wojciech Piela
0
„Futbol może stać się mniej interesujący”. Lewandowski o zmianach w piłce nożnej

Piłka nożna

La Liga

„Futbol może stać się mniej interesujący”. Lewandowski o zmianach w piłce nożnej

Wojciech Piela
0
„Futbol może stać się mniej interesujący”. Lewandowski o zmianach w piłce nożnej