Goncalo Feio i Dariusz Wójcik nie pracują już w Radomiaku Radom. To wynik zdarzenia, do którego doszło po domowej porażce z GKS-em Katowice. Trener miał zostać uderzony przez radomskiego radnego i zgłosić to na policję. Obaj panowie chcieli złożyć sprawę do sądu, jednak Pan Wójcik wydał właśnie oświadczenie o porozumieniu.
Czy gdyby Arkadiusz Jędrych nie strzelił gola w 45. minucie meczu z Radomiakiem, Goncalo Feio nadal byłby trenerem drużyny? Być może, natomiast Zieloni przegrali z GieKSą, a po meczu doszło do awantury.
Porozumienie między Goncalo Feio i Dariuszem Wójcikiem
Siedzący w temacie znają tę historię na pamięć, ale dla przypomnienia – Feio miał zwyzywać Wójcika za złą murawę i doszło między nimi do spięcia. Radny chciał się zasłonić, ale drasnął przy tym Portugalczyka, co ten zgłosił na policję.
– Wychodzę z loży i trener do mnie mówi: „Jak to boisko przygotowałeś, skur*ysynu?”. (…) Ja do niego krzyknąłem, że nie życzę sobie, żeby mnie nazywał skur*ysynem, bo moja mama nie była taką panią. I on zaczął się zbliżać, coś mi tłumaczyć. Zbliżył się tak blisko, że myślałem, że chce mnie uderzyć głową. Odruchowo zasłoniłem się ręką, ale niestety byliśmy bardzo blisko siebie i lekko musnąłem trenera Feio w policzek. Wiem, że to się nie powinno zdarzyć, ale to była prowokacja i moje zachowanie odbieram jako reakcję obronną na to, co zrobił pan trener – tłumaczył Wójcik.
Dariusz Wójcik opowiada, co zaszło między nim a Goncalo Feio:
– Wychodzę z loży i trener do mnie mówi: „Jak to boisko przygotowałeś, skur*ysynu?” Ja do niego krzyknąłem, że nie życzę sobie, żeby mnie nazywał skur*ysynem, bo moja mama nie była taką panią. I on zaczął się zbliżać,…
— Szymon Janczyk (@sz_janczyk) March 9, 2026
Po całym zdarzeniu zwołano konferencję prasową, na której prezes Sławomir Stempniewski ogłosił, że zarówno trener jak i radny nie pracują już w Radomiaku. Stanowisko Feio zajął Kiko Ramirez.
– Pan Dariusz Wójcik nie jest już zatrudniony w klubie, miał zadania organizacyjno-techniczne. Pomagał przy wielu rzeczach, przy takiej „bieżączce”, co robił bardzo dobrze – mówił Sławomir Stempniewski.– W umowie był doradcą zarządu, natomiast w praktyce robił bardzo dużo rzeczy. Ci, którzy znają realia klubowe wiedzą, że codziennie jest wiele do roboty i trudno wyznaczyć zasięg obowiązków do wypełnienia.
Obaj panowie mieli zgłosić sprawę do sądu, co Dariusz Wójcik przyznawał w rozmowie z portalem Weszło. Teraz wydał jednak oświadczenie, z którego wynika, że doszli oni do porozumienia.
– W związku z wydarzeniami, które miały miejsce w ostatnich dniach, informuję, że pomiędzy stronami zostało zawarte porozumienie regulujące tę sytuację. W jego ramach obie strony zobowiązały się do niewypowiadania się publicznie na temat szczegółów zdarzenia. Z mojej strony traktuję tę sprawę jako zamkniętą i wierzę, że pozwoli to wszystkim skupić się na tym, co najważniejsze – spokojnej pracy oraz dalszym funkcjonowaniu klubu. Dziękuję wszystkim osobom za okazane wsparcie – napisał w mediach społecznościowych.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Zawód, niedosyt, rosnące problemy. To czas Feio w Radomiaku
- Boniek wbił szpilę Frederiksenowi. „Dlaczego babcia żyła 100 lat?”
- Widzew nie chce wzmacniać rywala w walce o utrzymanie
Fot. Newspix.pl