Komisja Dyscyplinarna PZPN nie miała skrupułów dla piłkarza Sokoła Kleczew, który był podejrzany o ustawienie meczu swojej drużyny. To był jeden z dwóch zarzutów w jego kierunku i za oba swoje przewinienia poniesie konsekwencje. Na boisku nie pojawi się przez dobre kilka następnych lat.
Chodzi o sierpniowy mecz pomiędzy Rekordem Bielsko-Biała a Sokołem Kleczew. Tuż przed końcem pierwszej połowy bramkarz zespołu z Kleczewa, Sebastian Szabłowski podał piłkę prosto pod nogi jednego z przeciwników, który bez większych problemów strzelił gola na 2:0. Jednocześnie na terenie Azji odnotowano niezwykle dużo zakładów bukmacherskich, że do przerwy w starciu w Bielsku-Białej zdobyte zostaną dwie bramki. Gol ten padł w drugiej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy.
– Z tego co wiem, to Sportradar, który został mi przedstawiony, wyłapuje jakieś anomalie na rynkach azjatyckich albo coś w tym stylu i zostało to przekazane do PZPN. Też z formą taką, dlaczego nie podałem piłki w lewo albo w prawo, tylko podjąłem taką, a nie inną decyzję. Dużo osób mówi, że zakład dotyczył tego, iż Rekord musi strzelić bramkę, a w rzeczywistości tak nie było. Gdyby to my zdobyli bramkę na 1:1, zakład również zostałby rozliczony pozytywnie – bronił się Sebastian Szabłowski w rozmowie z portalem Sportowy Poznań.
A dokładnie w taki sposób padł gol w drugiej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy, który spowodował pozytywne rozliczenie zakładu:
PZPN podjął decyzję. Piłkarz nie zagra przez kilka kolejnych lat
Komisja Dyscyplinarna PZPN nie wsłuchała się w tłumaczenia Szabłowskiego. Zdecydowała się na ukaranie bramkarza zawieszeniem za sierpniowy mecz na najbliższe dwa lata. To jednak nie jedyny czyn, za który bramkarz zespołu z trzeciego poziomu rozgrywkowego poniósł konsekwencje. Zarzucono mu także branie udział w niedozwolonych zakładach bukmacherskich od września 2022 roku do sierpnia 2025 roku. Przez to 22-latkowi orzeczono kolejne trzy lata.
Łącznie zasądzono Szabłowskiemu karę pięciu lat bez udziału we wszelkich aktywnościach związanych z oficjalną grą w piłkę. Poza występami w meczach nie może on nawet brać udziału w treningach z drużyną. Część kary 22-latek ma już za sobą. W związku z podejrzeniami i toczącym się postępowaniem był zawieszony od sierpnia minionego roku, co wlicza się w całość kary, więc około 10% zawieszenia ma już za sobą.
W orzeczeniu Komisji Dyscyplinarnej PZPN dodano, że nie jest ono prawomocne. Piłkarz ma prawo się odwołać do Najwyższej Komisji Odwoławczej PZPN.
Czytaj więcej na Weszło:
- Papszun: Prawie połowa ligi walczy o utrzymanie
- Media: Elsner złożył rezygnację, Cracovia jej nie przyjęła
- Frederiksen trafia w punkt, ale pracownik PZPN-u tego nie rozumie