Skra Częstochowa znajduje się w opłakanym stanie. Nie tylko sportowym, ale przede wszystkim finansowym. Trzecioligowiec od dłuższego czasu zalega z wypłatami dla piłkarzy i pracowników. W klubowej kasie pieniędzy jest tak mało, że pod znakiem zapytania stanęło dalsze istnienie zespołu spod Jasnej Góry. Właśnie zapadła decyzja.
Skra i problemy to już wręcz synonim. Choć przez pewien okres, przynajmniej na płaszczyźnie sportowej, klub rósł w siłę, wieńcząc to awansem do 1. Ligi – pierwszym od 69 lat. W debiutanckim sezonie na zapleczu Ekstraklasy częstochowianie wywalczyli nawet utrzymanie, jednak zaraz potem pożegnali się z drugim poziomem rozgrywkowym. Obecnie Skrzacy występują w Betclic 3. Lidze, gdzie radzą sobie co najwyżej przeciętnie, plasując się dopiero w środku stawki na 8. miejscu.
Kolorowo nie jest również w gabinetach. Skrę jeszcze w trakcie „złotej ery” trawiły kłopoty natury finansowo-organizacyjnej. Zaległości wobec piłkarzy i pracowników, niewypłacalność wobec wykonawców, tajemnicze zniknięcie odszkodowania, oszukiwanie procesu licencyjnego, układy w PZPN, szantaże emocjonalne, podejrzenie próby korupcji, konflikt z miastem – o tym wszystkim więcej przeczytacie w reportażu autorstwa Szymona Janczyka, który drobiazgowo opisał fabrykę patologii przy Loretańskiej.
Długi, kłamstwa i pogarda. Skra Częstochowa to fabryka patologii
Skra Częstochowa. Trzecioligowiec na skraju przepaści
Wprawdzie głównego architekta upadku Skry – prezesa Artura Szymczyka – w klubie już nie ma, ale problemy zostały. Jak poinformował Kamil Głębocki, sytuacja jest wręcz krytyczna. I nie chodzi już nawet o wspomniane zaległości w wypłatach, ale o brak jakichkolwiek funduszy niezbędnych do bieżącego funkcjonowania. – Klub potrzebuje blisko 0.5 mln zł, żeby dokończyć sezon, a obecnie tych pieniędzy nie ma. Konta są zablokowane przez komorników. Zarząd rozważa wycofanie pierwszej drużyny z rozgrywek – napisał na portalu „X”.
Ostatecznie jednak, zgodnie z deklaracją Skry w mediach społecznościowych, częstochowianie dograją rundę wiosenną, którą zainaugurowali w zeszły weekend porażką aż 0:5 z Wartą Gorzów Wielkopolski.
– W nawiązaniu do pojawiających się informacji w przestrzeni publicznej na temat naszego klubu, Skra Częstochowa informuje, że mimo wskazanych problemów natury finansowej, w porozumieniu z drużyną została podjęta decyzja o rozegraniu rundy rewanżowej Betclic 3. Ligi do końca – czytamy w oficjalnym oświadczeniu.
– W związku z powyższym, sobotni mecz z MKS-em Kluczbork odbędzie się zgodnie z planem. Początek o godz. 16. Szczegóły dotyczące biletów wkrótce – dodano.
Niemniej jednak, czarne chmury wciąż krążą przy Loretańskiej, której przyszłość – w obecnym kształcie – nieustannie stoi pod znakiem zapytania. Pomocną dłoń Skrze może podać starszy brat spod Jasnej Góry. Chodzi rzecz jasna o Raków, który – według nieoficjalnych informacji – prowadzi rozmowy ws. potencjalnej pomocy, by uratować klub przed upadkiem.
CZYTAJ WIĘCEJ O POLSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Puchacz: Obecny Lech jest najsilniejszy za mojego życia
- Tylko Polakami doszli do półfinału Pucharu Polski. Pierwsi od dekady
- Na ratunek – Vuković. 5 wyzwań przed nowym trenerem Widzewa
Fot. 400mm.pl