Viralem w światowych mediach czy różnych stronach internetowych stała się informacja, że Mehdi Taremi, napastnik reprezentacji Iranu i Olympiakosu zamierza wrócić do kraju, by walczyć w wojnie z USA i Izraelem. Jego agent zaprzeczył tym informacjom.
Gdybyście mieli wskazać jakiegoś znanego piłkarza reprezentacji Iranu, to na pewno pierwszy do głowy przychodzi Ali Gholizadeh, natomiast z takich bardziej „europejskich” nazwisk byłby to zapewne Mehdi Taremi, dawny gracz FC Porto, całkiem niedawny Interu Mediolan, a obecny Olympiakosu. Grał na mundialu w 2018 roku i w 2022 roku.
33-latek zagrał już setkę spotkań dla reprezentacji i zdobył w niej ponad 50 bramek. Strzela też regularnie w klubie, bo ma na koncie 16 trafień we wszystkich rozgrywkach. W Champions League strzelił Bayerowi Leverkusen i Realowi Madryt. Całkiem niezły zestaw. I tenże Taremi miał – według medialnych przekazów – spakować wszystko i uznać, że chce brać udział w wojnie na miejscu, bo czuje się do tego zobowiązany.
Taremi nie wróci do Iranu
Włoch Federico Pastorello, który pełni rolę agenta Taremiego, wypowiedział się jednak w imieniu piłkarza, że ten nie ma zamiaru wracać do kraju z jakiegokolwiek powodu. Wcześniej chociażby dziennik Tuttosport pisał, że Irańczyk zamierza chwycić za broń w związku z tym, że jego kraj jest obiektem wspólnego amerykańsko-izraelskiego ataku wojskowego. Informację miało potwierdzać dodatkowo zdjęcie Taremiego w wojskowym mundurze.
Pastorello natychmiast zdementował doniesienia, udostępniając to na swoim Instagramie: – W ciągu ostatnich godzin krążyły oświadczenia przypisywane Mehdiemu Taremiemu, które nie odzwierciedlają rzeczywistej sytuacji. Piłkarz jest w pełni skoncentrowany na pracy w Grecji i karierze zawodowej, kontynuując treningi z wytrwałością i determinacją. Na tak wrażliwym etapie ważne jest, by unikać komentarzy wyrwanych z kontekstu bądź niedokładnego odtwarzania wydarzeń.
Również wiceprezes Olympiakosu w mocny sposób zdementował plotki o wcieleniu piłkarza do armii. Przyznał z bólem, że nikt nie jest w stanie zapobiec bzdurom, które wypisują w Internecie anonimowe osoby i przestrzegł przed fake newsami: – Pierwszą ofiarą wojny jest zawsze prawda. Nie wierzcie w fake newsy. Okażmy szacunek zarówno sportowcom, jak i wszystkim tym, których ojczyzny znajdują się w płomieniach.
O, takie fake newsy krążyły po Internecie i zbierały naprawdę gigantyczny zasięg:
🚨🚨 BREAKING: Mehdi Taremi, striker for the Iranian national team and current Olympiacos F.C. player, has reportedly informed his club of his decision to return home and join the military.
Taremi is said to believe that this is the moment his country needs him most, and he is… pic.twitter.com/9XXglflZAr
— MatchDay Central (@MatchDCentral) March 4, 2026
Taremi już wcześniej miał problem w związku z wojną izraelsko-irańską. Nie wziął on udziału w Klubowych Mistrzostwach Świata, kiedy był jeszcze piłkarzem Interu Mediolan, ponieważ utknął w swoim kraju w wyniku izraelskiego ataku na obiekty wojskowe i nuklearne. Iran zamknął wówczas przestrzeń powietrzną i Taremi na turniej do Stanów nie poleciał.
CZYTAJ WIĘCEJ O WOJNIE AMERYKAŃSKO-IRAŃSKIEJ NA WESZŁO:
- Iran może wycofać się z mundialu. Kto go zastąpi?
- Trump: Nie obchodzi mnie, czy Iran zagra na mundialu
- Haditaghi o ataku na Iran. „Największe zagrożenie dla ludzkości”
Fot. Newspix