Przekładając realia futbolowe na F1 – zespół Aston Martin ma zaplecze finansowe oraz technologiczne, które pozwala wierzyć, że będzie w królowej sportów motorowych niczym Chelsea lub PSG. Po pewnym czasie inwestycji przyjdą świetne wyniki, a może i nadejdzie dominacja. Póki co jednak projekt ten przypomina raczej Anży Machaczkała. Dużo mówi się o pieniądzach, ściągane są wielkie nazwiska, ale pewne niedoróbki ciągle są.
Jak zasugerował sam Adrian Newey – samochód zespołu z Silverstone jest nawet niebezpieczny dla zdrowia jego kierowców.
Wygrywanie w F1 nie jest rzeczą prostą. Honda przedobrzyła?
Aston Martin miał olbrzymie nadzieje na sezon 2026. Współpraca na wyłączność z Hondą, do tego pierwszy bolid zespołu w pełni zaprojektowany przez Adriana Neweya, jednego z najwybitniejszych umysłów w historii F1. Na ten moment wszystko jednak zwiastuje piękną katastrofę.
Choć budżet zespołu z Silverstone (pod różnymi nazwami, auta tworzy się tam od trzech dekad) jest prawdopodobnie największy w historii, to ciągle mówi się o niedoróbkach związanych z najnowszą konstrukcją – AMR26.
W erze Jordana bolid środka stawki potrafił czasem walczyć o podia i wygrane. Force India wyróżniało się bardzo dopracowanymi poprawkami i nigdy nie schodziło poniżej pewnego poziomu. Aston Martin ma dużo większe nazwiska i możliwości finansowe, ale wyników na dobrą sprawę brak.
W F1 trudno o dobry rezultat, gdy auto jest słabe. Rok 2026 miał być swego rodzaju przełomem. Pierwszy samochód projektowany przez Neweya zwiastował, że Fernando Alonso może po kilkunastu latach dostać topową zabawkę w stawce. Póki co może czuć ogromny zawód.
Kłopoty, kłopoty z silnikami na kolejny sezon…. 😬
Marcin Budkowski zebrał garść zakulisowych informacji i się nimi podzielił! 😉
❌ Program Audi opóźniony
❌ Program Hondy opóźniony
❌ Aston Martin opuści pierwsze testy
❌ Ferrari ma problemy z materiałami związanymi z… pic.twitter.com/ba332PzwYr— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) December 1, 2025
Zacznijmy od początku. Pod koniec sezonu 2025 Marcin Budkowski na antenie Eleven Sports zdradził podczas jednej z rund, że Aston Martin ma problemy pod kątem samochodu na kolejny rok. Sugerowano opuszczenie pierwszej części testów. Wielu powątpiewało w te doniesienia, nawet jeśli Polak przez wiele lat pracował w zespołach F1 i zna ten biznes od środka.
Informacje te po czasie się potwierdziły. Zespół z Silverstone miał i nadal ma wiele problemów. Mając tak bogate zaplecze finansowo-technologiczne w roku 2026 stworzył auto, które… zagraża zdrowiu swoich kierowców. Tak zaskakujące doniesienia potwierdził Adrian Newey.
Sytuacja po testach sugerowała, że Aston Martin-Honda jest niedopracowany, głównie z uwagi na silnik, ale mało kto zdawał sobie sprawę z tak dużego problemu, jakim jest bezpieczeństwo kierowcy. Newey powiedział, że Fernando Alonso jest w stanie przejechać podczas jednego przejazdu 25 okrążeń, a Lance Stroll 15. Wszystko z uwagi na wibracje, które generuje jednostka napędowa (na tym etapie – także słaba pod kątem osiągów). Dłuższa dawka doznań w AMR26 może spowodować uszkodzenia nerwów w palcach dłoni!
🤦 El motor Honda se disparó a 13.000 rpm cuando se rompió, SIN QUE ALONSO ACELERARA.
Por eso lo vimos con tanta prisa para apagar el coche. pic.twitter.com/KLlp6REgSO
— Alonso Legacy (@AlonsoLegacy) February 22, 2026
– Wibracje czujemy w ciele po 20-25 minutach. Powstaje uczucie zdrętwienia w dłoniach i stopach. Nie jest to bolesne, nie utrudnia kontroli pojazdu. Adrenalina przebija jakikolwiek ból. Gdybyśmy walczyli o zwycięstwa, wytrzymalibyśmy i trzy godziny za kółkiem. To coś nietypowego, nie powinniśmy tego czuć – powiedział Alonso.
Stroll przyznał nawet, że prowadzenie tego samochodu to jak dostać prądem na krześle elektrycznym. Według najnowszych doniesień Motorsport Italia Aston Martin może nawet opuścić kilka wyścigów. Choć porozumienie Concorde zakłada, że każdy zespół musi być na wszystkich wyścigach, rozchodzi się o kwestię bezpieczeństwa. Możliwe więc, że nastąpi tutaj wyjątek. Nie takiego początku w erze nowych regulacji technicznych oczekiwał zespół z Silverstone.
Skąd te problemy u Astona Martina?
Aston Martin AMR26 nie jest w stanie przejechać całego dystansu wyścigu. Na testach w Bahrajnie wibracje w silniku doprowadziły do uszkodzenia nie tylko jednostki napędowej, ale także baterii i powiązanych z nią komponentów. Podczas jednego z przejazdów uszkodziło się nawet lusterko. Samochód na sam koniec testów oszczędzano także z powodu braku części zamiennych (a dokładniej zniszczenia tego, co było w użyciu).
To bardzo zaskoczyło japońską firmę. Według Neweya – od tego czasu opracowano w fabryce rozwiązanie, które zredukowało problem. Niedawne plotki z padoku sugerowały nawet, że nastroje w zespole są tak negatywne, że gdyby nie porozumienie Concorde, Aston Martin nie pojawiłby się na inaugurującym wyścigu F1 w Melbourne. Kolejne plotki sugerowały jedynie małą liczbę okrążeń przez cały weekend, dla „odbębnienia”.
Początek sezonu w Australii odbędzie się w dniach od 6 do 8 marca. Nie wiadomo jeszcze, co z wyścigami na Bliskim Wschodzie. Już za nieco ponad miesiąc GP Bahrajnu i GP Arabii Saudyjskiej.
CZYTAJ WIĘCEJ O F1 NA WESZŁO:
- Szef zespołu nawiązuje do… akt Epsteina
- Były kierowca Alpine. „Otrzymywałem pogróżki”
- Roman Biliński – wywiad
Fot. Newspix