Najciekawiej zapowiadającym się starciem 24. kolejki I ligi jest mecz Śląska Wrocław z Wisłą Kraków. Kilka dni temu klub z Wrocławia poinformował, że kibice gości nie zostaną wpuszczeni na stadion. Oficjalnym powodem są kwestie bezpieczeństwa, ale czy jest tak naprawdę? Głos w tej sprawie zabrał także Jarosław Królewski, który grozi nawet bojkotem meczu. niewpuszczeniu
Gościem „Radia Wrocław” był prezes Śląska, Remigiusz Jezierski, który tłumaczył się z decyzji klubu.
– W porozumieniu ze wszystkimi środowiskami, działami bezpieczeństwa – że tak to nazwę – z policją analizowaliśmy sytuację. No i ze względu na duży antagonizm pomiędzy kibicami obu zespołów, ze względu na bezpieczeństwo, analizując tę sytuację, biorąc pod uwagę to, że tu od wielu lat mamy bezpiecznie na stadionie wrocławskim, podjęliśmy taką, a nie inną decyzję – mówił Jezierski.
Śląsk Wrocław podjął decyzję o niewpuszczeniu kibiców gości podczas meczu z Wisłą Kraków wyłączenie ze względu na kwestie bezpieczeństwa uczestników wydarzenia. Zaprzeczamy doniesieniom o naciskach czy „szantażu” ze strony kibiców Śląska Wrocław. Nie ma mowy o kierowaniu się…
— Śląsk Wrocław (@SlaskWroclawPl) March 3, 2026
Wisła zbojkotuje mecz?
„Gazeta Wrocławska” zwracała uwagę, że Śląsk miał dostać ultimatum od swoich ultrasów. Mieli oni zapowiedzieć, że nie pojawią się na stadionie do końca sezonu, jeśli wpuszczeni zostaną kibice Wisły. Brak kibiców na stadionie oznacza brak przychodów z biletów. Taka sytuacja mocno wpłynęłaby na sytuację finansową Śląska, który i tak jest karmiony miejskimi pieniędzmi.
– Jeszcze raz powtórzę: ze wszystkimi to konsultowaliśmy. Mamy zatrudnionego w klubie, zgodnie z przepisami ekstraklasy i PZPN-u, przedstawiciela kibiców i on jest tym głosem doradczym ze strony kręgów kibicowskich. Powtórzę to jeszcze raz, bo są jakieś takie domniemania, plotki, że to ultrasi, jacyś tam kibole po prostu sterują klubem – stwierdził prezes. – Nie ma mowy o czymś takim. Ja mogę dać przykład, no nie wiem – to są naciski, podpowiedzi, to są sugestie. To tak, jak rodzina pana by zapytała, czy jest bezpiecznie, żeby iść na mecz, prawda?
Jezierski stara się mówić dookoła, natomiast im dalej w las, tym coraz bardziej się gubi i jego wypowiedzi mają coraz mniejszy sens. Gdzie leży prawda? Poznać chce ją Jarosław Królewski, który grozi nawet zbojkotowaniem meczu przez Wisłę.
Jeśli w ciągu 48h opinia publiczna nie otrzyma klarownej precyzyjnej informacji (nie bełkotu) – od Policji oraz Śląska Wrocław, co właściwie dzieje się we Wrocławiu i co zadecydowało o niewpuszczeniu naszych kibiców na stadion, nasz zespół nie pojedzie do Wrocławia. Nie możemy w…
— Jarosław Królewski (@jarokrolewski) March 4, 2026
– Rozmawiałem z zespołem, rozmawiałem z trenerem. Rozumie moją decyzję i myślę, że ją popiera. Nie mogę słuchać kolejnego wywiadu prezesa Śląska Wrocław, który dzisiaj z uśmiechem na twarzy, w jednej z wrocławskich rozgłośni radiowych, mówi, że on sobie jednogłośnie czy jednoszablonowo podjął decyzję, że nie wpuści kibiców Wisły, bo jemu się wydaje, że oni spowodują jakieś burdy czy coś w tym stylu. Dość tego. Dość takiego traktowania moich kibiców, mojej społeczności, moich sponsorów i akcjonariuszy. Co to ma być? – mówił na kanale „Meczyki” Jarosław Królewski, który wcześniej zapowiedział złożenie doniesienia do prokuratury i Komisji Europejskiej.
– Życzymy powodzenia. Prosimy tutaj o wszczęcie postępowania. Nie mamy nic do ukrycia, podejmowaliśmy (decyzje – red.) tylko i wyłącznie pod żadnymi naciskami kibicowskimi. Jeszcze raz to powtórzę. Więc ten akurat zarzut jest chyba najmniej groźny dla nas, jako klubu. Resztę z działem prawnym będziemy analizowali – odpowiedział Jezierski.
Śląsk dostał 30 mln zł z budżetu miasta
Skąd wzięła się Komisja Europejska. Miałaby się przyjrzeć finansowaniu Śląska z budżetu miasta. Na początku roku miasto przekazało przecież klubowi 30 mln zł. Co jeśli KE podważyłaby zasadność takiej decyzji?
– Myślę, że byłby to precedens, który by w wielu miejscach w Polsce zachwiał w ogóle funkcjonowaniem dyscyplin sportu – i to piłka nożna znowu za chwilę może się okazać, że sobie poradzi, a sporty indywidualne sobie nie poradzą, jeśli nie będzie wsparcia spółek państwowych czy samorządów miejskich, które są jednak odpowiedzialne za wspieranie sportu. Myślę, że bardzo po cienkiej linii byśmy szli i moglibyśmy zabić sport – mówił prezes Śląska.
– To klub, który ma duże koszty, który rozwija bardzo utalentowaną młodzież i są to setki dzieciaków, które trenują i te koszty utrzymania obiektów też są wysokie. Więc my też możemy powiedzieć, że sponsorzy, bilety, które generuje samo wydarzenie, przeznaczamy na pierwszy zespół, a całe wsparcie miejskie kierujemy do tego CSR-owego życia wokół Śląska, akcji społecznych i tak dalej. Oczywiście jestem nową osobą tutaj i trochę odpowiadam teraz za te złamane proporcje, że teraz te 30 milionów w stosunku do całego budżetu to dosyć duży procent, ale też jakby nie mogę odpowiadać za przeszłość, która kreuje tą lepszą przyszłość, mam nadzieję – dodał.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Grodzicki: Śląsk przepala pieniądze? W ostatnich latach był wicemistrzem
- Pech Vitalucciego. Miała być odbudowa, jest poważna kontuzja
- Polonia Warszawa wiceliderem I ligi. Przesądził gol w 90. minucie
Fot. Newspix.pl