Maksim Szackich: Uzbekistan nie będzie parkował autobusu [WYWIAD]

Kamil Rogólski

12 marca 2026, 08:00 • 14 min czytania 3

Reklama
Maksim Szackich: Uzbekistan nie będzie parkował autobusu [WYWIAD]

Maksim Szackich w Uzbekistanie ma status legendy. Dla swojego kraju rozegrał 61 meczów i zdobył 34 bramki. W Dynamie Kijów zastąpił Andrija Szewczenkę i do dziś jest najlepszym strzelcem w historii ligi ukraińskiej. W Lidze Mistrzów strzelał gole takim gigantom jak Real Madryt i Juventus. W rozmowie z Weszło opowiedział o swojej karierze, treningach u Walerego Łobanowskiego, Abdukodirze Chusanowie i reprezentacji Uzbekistanu, która wkrótce zadebiutuje na mistrzostwach świata. 

Maksim Szackich: W gazetach dużo pisano “Jak zastąpić Szewczenkę?”, ale ja nie miałem takiego myślenia, żeby go zastąpić jeden do jednego, bo to było nierealne

Dla mnie jesteś szczególną postacią, bo byłeś jedynym piłkarzem z Uzbekistanu, którego znałem. Urodziłeś się w Taszkencie jeszcze w czasach, gdy Uzbecka Socjalistyczna Republika była częścią ZSRR (1978). Jak ukształtowowało cię środowisko, w którym się wychowywałeś?

Bycie zawodowym piłkarzem było mi przeznaczone od dziecka. Już mój tato był związany z futbolem, ale grał amatorsko. Z kolei mój starszy brat Oleg Szackich w latach 90. był najlepszym piłkarzem w Uzbekistanie. On również powinien wyjechać do jednego z dobrych europejskich klubów, ale nigdy mu się nie udało. Podczas jednego z meczów reprezentacji doznał poważnej kontuzji i trudno było mu się z niej otrząsnąć. Rodzice zapisywali mnie na różne dyscypliny sportowe: pływanie, boks, zapasy, ale nigdy nie zostałem tam długo. Gdy miałem siedem lat, dostałem się do szkółki piłkarskiej i tak się to wszystko zaczęło.

Mówisz o swoim bracie z dużym szacunkiem.

Reklama

W tamtym czasie piłkarsko podziwiałem tylko jego. Oglądałem praktycznie wszystkie jego mecze, nawet na arenie międzynarodowej. W tamtych czasach było niewiele transmisji, dlatego moim jedynym idolem był Oleg.

Miałeś 13 lat, gdy Uzbekistan ogłosił niepodległość. Czy od początku wiedziałeś, że to ten kraj będziesz reprezentował?

Nigdy nie miałem wątpliwości i chciałem reprezentować Uzbekistan. Miałem wybór w młodzieżówce, ponieważ Rosjanie próbowali mnie przekonać, wymyślali jakieś zachęty. Nie wahałem się i powiedziałem jasno: dla mnie liczy się tylko Uzbekistan. Próbowali mnie zwabić, ale względu na moją zdecydowaną postawę temat szybko upadł.

Do tego chciałem przejść, ponieważ natknąłem się na taką informację o tobie. Podobno Rosjanie namawiali cię na obywatelstwo w 1996 roku. 

Reklama

Nie było żadnych sztuczek perswazji ani zastraszania, choć to były lata 90. Była presja ze strony Rosjan, ale nic niedozwolonego. To wszystko się odbywało w spokojnej atmosferze. Namawiali mnie jeden raz, drugi raz, naciskali, a potem po prostu dali sobie spokój.

Są przypadki, że po upadku ZSRR wybitni sportowcy reprezentowali Rosję, a nie swoją niepodległą republikę, ponieważ Rosja dawała lepsze perspektywy. 

Żeby to dobrze wytłumaczyć. Moi rodzice nie są Rosjanami. To obywatele Uzbekistanu. Mój ojciec urodził się na terenie dzisiejszej Rosji, ale gdy miał trzy lata, przeniósł się ze swoimi rodzicami do Uzbeckiej SR. Z kolei moja mama urodziła się na terenie Uzbeckiej SR. W paszporcie wiadomo, było napisane ZSRR, ale to jeszcze nie oznacza, że ktoś jest Rosjaninem. Powiem ci tak. Miałem dwa marzenia, gdy zaczynałem poważną karierę. Pierwsze to wygrać Ligę Mistrzów, a drugie to dostać się na mistrzostwa świata. Nie udało się, ale dziś jako trener nie porzuciłem tych marzeń. Chciałbym poprowadzić drużynę na mundialu i poczuć atmosferę tej imprezy. Triumf w Lidze Mistrzów – europejskiej czy azjatyckiej to nadal mój cel. Żyję tymi samymi marzeniami. 

1999 rok był dla ciebie przełomowy. Zadebiutowałeś w reprezentacji Uzbekistanu, trafiłeś do Dynama Kijów. Młodsi kibice mogą nie zdawać sobie sprawy, jaki zaliczyłeś przeskok. Podpisałeś kontrakt latem, a chwilę wcześniej Dynamo grało w półfinale Ligi Mistrzów. Zastąpiłeś Andrija Szewczenkę, który odszedł do AC Milan. Presja na tobie musiała być nieprawdopodobna. 

Reklama

Słowo “zastąpić” tutaj nie przystoi. Jak zastąpić takiego piłkarza jak Szewczenko? To po prostu niemożliwe. Oglądałem w telewizji półfinał Ligi Mistrzów z Bayernem, obserwowałem tamten sezon Szewczenki, a chwilę później byłem na jego miejscu, właściwie się z nim minąłem. Mimo wszystko nie do końca zdawałem sobie sprawy ze skali Dynama Kijów, które wywierało sporą presję. Było bardzo duże zainteresowanie mediów i kibiców.

W gazetach dużo pisano “Jak zastąpić Szewczenkę?”, ale ja nie miałem takiego myślenia, żeby go zastąpić jeden do jednego, bo to było nierealne. To jest Andrij Szewczenko, ja jestem Maksim Szackich i nigdy nie będziemy jednakowi. Jednocześnie drużyna była kapitalna. Szybko zacząłem strzelać bramki i w Dynamie Kijów przyjęto mnie jak w rodzinie.

Sparing Legii z Dynamem Kijów w 2009 roku. Szackich pojedynkuje się z Tomaszem Kiełbowiczem

Reklama

Czego cię nauczył legendarny Walery Łobanowski?

Łobanowski nie widział różnicy między treningiem, sparingiem a oficjalnym meczem. Wpajał nam, żeby wszystko traktować tak samo i z takim samym maksymalnym zaangażowaniem. On przywiązywał też bardzo dużą rolę do psychologii. Pracowałem z nim od 1999 roku aż do jego śmierci w 2002. Wtedy jeszcze nie było takiej świadomości w kwestiach mentalnych, psychicznych. Między innymi pod tym względem Łobanowski wyprzedził swoje czasy, ponieważ dzisiaj wszyscy o tym mówią. W dzisiejszym futbolu staje się to niemal najważniejszą rzeczą. Sam uwielbiam psychologię i to on we mnie to zaszczepił.

Może to zabrzmi truistycznie, ale popatrz na to od strony praktycznej. Drużyna to nie roboty, tylko ludzie. Każdy ma inny charakter, inną mentalność. Znaleźć do każdego klucz i połączyć to wszystko razem – to wielkie wyzwanie. Jednego trzeba głaskać, a drugiego “bić kijem”, żeby dał na boisku to, czego potrzeba. Jednocześnie trzeba umieć dostosować metody do dzisiejszego pokolenia. Urodziłem się w ZSRR i to był inny świat, inne realia. Nie możemy i nie powinniśmy na siłę zmieniać dzisiejszej młodzieży jako trenerzy, którzy doświadczyli poprzedniej epoki.

Reklama

6 grudnia 2006 roku Szackich strzelił dwa gole Realowi Madryt. Po stronie Realu dwukrotnie trafił Ronaldo.

Jakie były treningi u Łobanowskiego? Krążą opowieści o takich, że piłkarzy mdliło i bolał brzuch ze zmęczenia. 

To akurat żadna tajemnica. U niego obciążenia były kolosalne, ale jak mam być szczery, dla mnie to nie było nic nowego. Wcześniej przez trzy lata grałem w rosyjskich klubach i tam przeszedłem taką szkołę treningu, że później nic nie było mi straszne. Poza tym byłem silny fizycznie. Dla Gruzinów i generalnie dla obcokrajowców w Dynamie Kijów było bardzo ciężko. U Łobanowskiego albo ktoś tracił przytomność, albo się źle czuł.

Reklama

Do dziś uważam, że to było potrzebne, bo przygotowanie fizyczne to podstawa wszystkiego. Żeby móc skutecznie rywalizować na poziomie Ligi Mistrzów i pokonywać takie drużyny jak FC Barcelona czy Real Madryt, czymś się trzeba było wyróżniać. Wiadomo, że oni mieli lepszych piłkarzy, ale te różnice w umiejętnościach indywidualnych można było zniwelować przygotowaniem fizycznym i etyką pracy. To było u nas zawsze idealne. Efekt naprawdę ciężkich zimowych obozów i trochę lżejszych, ale intensywnych letnich. Nie wszyscy to wytrzymywali, ale wchodzili w sezon. Dzięki Bogu wszyscy przeżyli i mają się dobrze. 

Strzelałeś gole Realowi Madryt, Juventusowi  czy Arsenalowi. Jednocześnie z Uzbekistanem grałeś jedynie w Pucharze Azji, bo nigdy nie awansowaliście na MŚ. Powiedz szczerze. Czy kiedykolwiek poczułeś frustrację, że twoi koledzy nie dorastają do twojego poziomu? Niedawno Robert Lewandowski w polskich mediach to delikatnie przyznał w swoim kontekście i reprezentacji Polski. (Rymanowski Live/Youtube). 

Nie, nie, nie. Absolutnie nie. Szczerze ci mówię, że zawsze jeździłem na zgrupowania bez zastanowienia i chciałem być użyteczny dla swojego kraju, reprezentować go. Też miałem utalentowanych kolegów jak Mirdżałol Kasymow, który w pewnym momencie grał na dość wysokim poziomie. Po prostu staraliśmy się sportowo jak mogliśmy. Lewandowski prawdopodobnie ma rację, ponieważ praca w klubie, a praca w reprezentacji to dwie różne rzeczy. Erling Haaland to też przykład. Gdyby był reprezentantem Francji, byłoby mu dużo łatwiej zaistnieć na wielkich turniejach. To samo Robert Lewandowski w reprezentacji Niemiec w teorii. 

Podchodzę do tego tak, że reprezentacja to moja rodzina i muszę bronić honoru swojego kraju, a nie że ja, Maksim Szackich z Ligi Mistrzów przyjechałem z zagranicy. Bywało tak, że grałem mecz w reprezentacji, a trzy dni później miałem mecz dla Dynama Kijów. I odwrotnie. Kończyłem sezon i szybciutko w podróż na zgrupowanie reprezentacji Uzbekistanu. Wiadomo, bywało tak, że pół życia spędzałem w samolotach. Natomiast podkreślam: nigdy nawet nie próbowałem się wywyższać nad moich kolegów. Nie żałuję ani chwili i ani grama wysiłku poświęconego dla reprezentacji Uzbekistanu. 

Reklama

Maksim Szackich: Po meczu w 2005 FIFA oficjalnie przyznała, że sędzia popełnił błąd. Byliśmy tak blisko mundialu, że to do dzisiaj boli

Najbliżej MŚ byliście w 2005 roku i tu chcę się na chwilę zatrzymać, bo historia waszego meczu z Bahrajnem jest absurdalna. Kontekst: graliście mecz barażowy. Zwycięzca dwumeczu miał zagrać o mundial z Trynidadem i Tobago. Prowadziliście 1:0. Potem strzelałeś na pustą bramkę i obrońca Husain Ali zablokował piłkę ręką. Był rzut karny, ale nie było czerwonej kartki. Twój kolega wykorzystał rzut karny, ale sędzia z Japonii Toshimitsu Yoshida go nie uznał ze względu na przekroczenie przez was linii pola karnego. W takiej sytuacji rzut karny powinien zostać powtórzony, a Yoshida przyznał Bahrajnowi rzut wolny pośredni. Wygraliście 1:0 i wiem, że domagaliście się walkowera, tymczasem FIFA anulowała ten mecz i nakazała powtórzenie, okradając was ze zwycięstwa. To jest tak dziwne, że nie wiem, jak to skomentować.

To wszystko prawda. Pierwszy mecz graliśmy w Taszkencie i pamiętam, że ich zdominowaliśmy. Szybko strzeliliśmy gola i ten rzut karny jeszcze w pierwszej połowie. FIFA przedtem wprowadziła jakieś nowe zasady odnośnie takich sytuacji jak wbiegnięcie w pole karne, ale już nie pamiętam dokładnie. Mój kolega Serwer Dżeparow wykorzystał ten rzut karny i pobiegliśmy do celebracji. Dopiero później zauważyłem, że arbiter ma podniesioną rękę. Po meczu FIFA oficjalnie przyznała, że popełnił błąd. Ktoś z naszej federacji napisał list protestacyjny, ale rozumiem, dlaczego FIFA nie ukarała Bahrajnu walkowerem.

To nie był ich błąd, tylko arbitra. A jak skończyłby się ten mecz, to już się nigdy nie dowiemy. Według mnie najlepszą decyzją byłoby zaczęcie meczu następnego dnia od rzutu karnego dla nas i od tej minuty, w której on został podyktowany. Jednak FIFA w ogóle ten mecz unieważniła. Powtórkę zarządzono jesienią. W Taszkencie zremisowaliśmy 1:1, w Bahrajnie było 0:0 i odpadliśmy z tej walki. Bardzo żałuję, że nie mogłem zagrać w rewanżu. Poważnie się wtedy rozchorowałem, miałem zapalenie płuc. To Bahrajn zagrał sobie potem z Trynidadem i Tobago. Nie awansowaliśmy na mistrzostwa świata, a byliśmy tak blisko, że to do dzisiaj boli. 

Reklama

Ten japoński sędzia wyglądał jakby niewiele ogarniał. 

Dziwnie się zachowywał. Jakby oszalał. Staraliśmy się mu przekazać nasze uwagi, ale też byliśmy w jakimś stanie szoku, nie mogąc zrozumieć, co tutaj się właściwie dzieje. Mieliśmy różne myśli. Na przykład takie, że sędzia chce przepchnąć Bahrajn do następnej rundy. Teraz myślę, że to był po prostu błąd ludzki. Japońscy sędziowie uchodzą za zdyscyplinowanych i obiektywnych. Po prostu oceniają to, co widzą. Jednak tutaj sędzia stracił kontrolę i źle się to dla nas skończyło. 

Dzisiaj Uzbekistan jest w gronie uczestników mundialu. W zeszłym roku z posady zrezygnował Srecko Katanec ze względów zdrowotnych. Waszą reprezentację na MŚ poprowadzi Fabio Cannavaro. Odejście Słoweńca to chyba duża strata. Czytałem opinie, że to on zbudował drużynę. Był selekcjonerem Uzbekistanu przez 3,5 roku.

Z Katancem rozmawiałem wiele razy. Jak byłem dyrektorem, koordynatorem i trenerem w Pachtaachtakorze Taszkent, on przyjeżdżał do nas na zgrupowania co jakiś czas. To wysokiej klasy specjalista. W Uzbekistanie potrafił umiejętnie dobrać zawodników i też trafił na dobre pokolenie piłkarzy. Kwalifikacje do MŚ 2026 to szczyt sportowy ostatnich lat. Jak popatrzysz na przynależność klubową, niemal cały podstawowy skład reprezentacji Uzbekistanu to piłkarze z lig zagranicznych.

Reklama

Często mówię, że gdy przychodzą oferty z lepszych lig niż uzbecka, kluby powinny pozwolić im odejść, żeby skorzystała na tym reprezentacja. To już się dzieje, bo poziom drużyny w ostatnich latach znacznie wzrósł. Za granicą przede wszystkim poziom rywalizacji jest wyższy i Katanec to wykorzystał w doborze drużyny. Siła, zmysł do gry kombinacyjnej. To wszystko było widoczne za jego kadencji. Dobór taktyki do umiejętności zawodników był idealny. Bardzo mi go szkoda. Odejście z powodów zdrowotnych musi boleć, bo to nie zależy od niego. Daj mu Boże zdrowie. On zbudował drużynę na mundial, spełnił nasze marzenia, żeby się tam dostać.

A Fabio Cannavaro? Został selekcjonerem Uzbekistanu, gdy awans był już zapewniony, więc to nie jest łatwe położenie. Coś musi udowodnić. 

O Cannavaro jeszcze nic nie mogę powiedzieć, bo trudno wyciągać wnioski z kilku meczów towarzyskich. Trzeba być wobec niego sprawiedliwym, ponieważ zweryfikuje go dopiero mundial. Aż do czerwca nie będzie miał żadnych poważnych sprawdzianów. Na pewno Katanec wypracował już schemat, etykę pracy w reprezentacji, piłkarze są ze sobą zgrani. Na tym Cannavaro może coś zbudować na mistrzostwa świata.

Jak ludzie popatrzą na kadrę Uzbekistanu na MŚ, wzrok automatycznie będzie wypatrywał znanych postaci. Najsłynniejszym uzbeckim piłkarzem jest Abdukodir Chusanow. Pamiętam, co powiedziałeś o nim w zeszłym roku, gdy ogłoszono transfer z RC Lens do Manchesteru City – że to introwertyk, który na boisku zamienia się w wojownika.

Reklama

Nie cofam swoich słów. To przyszłość Manchesteru City. Poznałem Chusanowa osobiście. Na swój wiek jest bardzo spokojny, opanowany. W swoich ruchach jest atletyczny i to widać gołym okiem. Sam sobie wszystko wypracował. Nie bez powodu nazywają go najszybszym piłkarzem w Premier League. U Guardioli dostaje tyle czasu gry, ile mu potrzeba na ten moment. Wiem, że RC Lens chciało go wypożyczyć z Manchesteru City, ale była odnowa i to pokazuje, że Guardiola na niego liczy.

W marcu zeszłego roku Chusanow pierwszy raz przyjechał na kadrę jako piłkarz Manchesteru City. Kojarzę filmik, który rozszedł się viralem. Był wieczorny trening i tłum dziennikarzy czekał na Chusanowa przy boisku. On się zabawnie zawstydził ich obecnością. Wtedy pomyślałem, czy on da radę udźwignąć Uzbekistan na mundialu jako lider. 

To młody piłkarz. Jest wielkim talentem, ale nie mentalnie. Na boisku nabrał masę doświadczenia. Chusanow może poza boiskiem jeszcze nie przywykł do skali uwagi, jaka się na nim skupia, bo ma taki charakter, że nie lubi dużo mówić. Manchester City przydzielił mu ochroniarzy na Puchar Azji Środkowej, żeby był mniej rozpraszany i mógł się skupić na pracy. Klub dba o niego również podczas zgrupowań reprezentacji Uzbekistanu. Myślę, że wkrótce pojawi się nowy Chusanow, który będzie grał w jednej z czołowych lig w Europie.

Reklama

No właśnie. Jest Chusanow i kto dalej? Eldor Szomurodow jest jeszcze całkiem znany, ale jestem ciekawy, kogo ty widzisz i doceniasz, jeśli chodzi o uzbecki futbol. Mistrzostwa świata też ogromna szansa na pokazanie się.

Jest Abbosbek Fajzullajew, który grał na skrzydle u mnie w Pachtakorze (obecnie piłkarz Basaksehir – red.). Bardzo inteligentny, mądry i sprytny piłkarz. Jeśli nie nie rozproszą go jakieś rzeczy niezwiązane z piłką, to ma przed sobą wspaniałą przyszłość. Jest Chusniddin Alikułow, który gra dobrze w Turcji (Rizespor – red.), tylko teraz niestety leczy poważną kontuzję. Jest Oston Uronow (Persepolis FC, Iran). Często przytrafiają mu się trudne do wytłumaczenia urazy. Selekcjoner może czerpać ze zdolnych drużyn młodzieżowych, ale wiadomo, że na mundialu będą się liczyć głównie starsi zawodnicy. Zbliża się kolejny cykl, kolejne chłopaki w drużynach młodzieżowych, jest olimpijska reprezentacja i mam nadzieję, że Polacy wkrótce o nich usłyszą.

Abdukodir Chusanow miał rewelacyjne wejście do City. Został nawet graczem miesiąca w klubie. Potem jednak Guardiola dawał mu trochę mniej szans.

Mówiłeś, że piłkarze powinni wyjeżdżać z ligi uzbeckiej. Jaki jest poziom tych rozgrywek?

Mimo wszystko to dobra liga. Uzbekistan robi szybkie postępy. Poziom kilku drużyn można porównać do polskiej Ekstraklasy. Wiadomo, każda liga ma swoją specyfikę. Ludzie to oglądający MŚ zobaczą kilka talentów – niespodzianek z ligi uzbeckiej.

Na każdym młodzieżowym turnieju widać, że Uzbekistan ma piłkarzy uzdolnionych technicznie. Stereotypowo przypominacie drużynę z Ameryki Południowej. Jakiego obrazu gry możemy się spodziewać na MŚ 2026?

Nie będzie “parkowania autobusu”. Podejdą do przeciwnika i będą próbowali wykorzystać swoje atuty. Oglądasz europejskich gigantów i widzisz, że nawet oni czasami bronią całą drużyną. Czy to Barcelona, czy Manchester City, gdzie Haaland walczy we własnym polu karnym. Dzisiaj futbol jest taki, że najlepsi nauczyli się atakować i bronić. Pewnie będą momenty, gdy Uzbekistan będzie się musiał cofnąć, ale na pewno nie będzie takiego nastawienia, żeby tylko bronić. Będzie balans.

Pytam w tym kontekście, że trafiliście do trudnej grupy. Portugalia, Kolumbia i rywal z barażów, najprawdopodobniej Demokratyczna Republika Konga. Czy w takim zestawie można od Uzbekistanu oczekiwać konkretnego rezultatu?

Cel to wyjście z grupy i w Uzbekistanie nikt tego nie ukrywa. Nikt ci nie powie, że pojedzie sobie na mundial stać i popatrzeć. Ogień na tłoki i jazda. Wiadomo, że Portugalia i Kolumbia to dwie różne szkoły, dwa różne style. To będzie ciekawe. W październiku zeszłego roku Uzbekistan zagrał mecz towarzyski z Urugwajem, przy czym Urugwaj nie wystawił najsilniejszego składu. Powiesz, że jak to. Gdzie Uzbekistan, a gdzie Urugwaj, dwa bieguny. (Uzbekistan przegrał 1:2 – red.). Rozmawiałem po meczu z naszymi piłkarzami i mówili, że Urugwajczycy grają tak szybko, że trudno im dotrzymać kroku. Zupełnie inny poziom niż to, czego doświadczyli do tej pory. Muszą być na to przygotowani. Nie lubię zgadywać rezultatu i nie będę tego robił, ale powtórzę, że cel to wyjście z grupy. Szanse to 50/50. Bez konkretnego celu nawet nie ma tam po co jechać. 

ROZMAWIAŁ: KAMIL ROGÓLSKI

Fot. Wikimedia Commons/Olga Shcherbitskaya

3 komentarze

Najnowsze

Mistrzostwa Świata 2026