Widzew latem, a teraz zimą szaleje na rynku transferowym. W ostatnich dniach i tygodniach do klubu z Łodzi trafili reprezentanci Polski i piłkarze zagraniczni, po których można sobie wiele obiecywać. Czy Widzew w długofalowej perspektywie może mieć kłopot z przepisami UEFA oraz PZPN, które ograniczają szalone zakupy na rynku? Głos w tej sprawie w rozmowie z serwisem PS Onet zabrał prawnik, mecenas Adam Zakrzewski.
Osman Bukari, Przemysław Wiśniewski, Emil Kornvig i Carlos Issac. Sama ta czwórka, ściągnięta zimą, kosztowała Widzew (według serwisu Transfermarkt) 12 milionów euro. Od początku sezonu łódzki zespół, zasilany gotówką właściciela Roberta Dobrzyckiego, wydał już na transfery ponad 20 milionów. Widzew w tego typu szaleństwach musi jednak też patrzeć na przepisy, obowiązujące w naszym kraju, które są narzucone przez UEFA.
Prawnik o wielkich wydatkach Widzewa Łódź. Mówi o umowach sponsorskich i sprzedawaniu piłkarzy
Głos w tej sprawie zabrał prawnik Adam Zakrzewski.
– Polskie kluby są ograniczone w możliwości wydatkowania przez przepisy licencyjne zarówno Polskiego Związku Piłki Nożnej, jak i przepisy UEFA. Te ostatnie odnoszą się jednak do drużyn, które zakwalifikują się w danym sezonie do faz ligowych poszczególnych rozgrywek. Nie mówimy tutaj jednak oczywiście o jakimś z góry określonym kwotowym ograniczeniu, a o relacji pomiędzy wydatkami klubu a jego przychodami. Aby przejść proces licencyjny zarówno przed przystąpieniem do rozgrywek krajowych, jak i europejskich, klub musi wykazać, że w okresie ostatnich trzech lat rachunkowych jego deficyt zysków do wydatków związanych z piłką nożną nie był wyższy niż pięć milionów euro, lub w przypadku licencji PZPN – równowartości tej kwoty w złotych – powiedział w rozmowie z PS Onet.
Mecenas dodał też, że Widzew, aby zbilansować w przekroju trzech lat wydatki i przychody, będzie być może musiał podpisać spore umowy sponsorskie lub sprzedawać zawodników za duże pieniądze.
W tekście, powołując się na dane firmy Grant Thornton, pojawia się informacja, że w ubiegłym sezonie Widzew osiągnął przychody w wysokości nieco ponad 15 milionów euro. W obecnych rozgrywkach na same transfery przeznaczył więcej niż 20 milionów.
Oczywiście, niektóre kluby, zwłaszcza te największe na świecie, obchodzą przepisy. W jaki sposób Widzew mógłby to zrobić na polskim poletku? Czy mógłby np. podpisać umowę z Panattoni, firmą Dobrzyckiego?
Zakrzewski tłumaczy to w ten sposób: – Przepisy UEFA wprowadzają przy tym dodatkową zasadę, że jeżeli deficyt pokrywany jest bezpośrednio poprzez coś, co możemy określić wkładem właścicielskim, to może on wynieść w badanym okresie nawet 60 milionów euro. Wkład właścicielski jest rozumiany rygorystycznie jako środki, które nie podlegają zobowiązaniu klubu do ich zwrotu. Jednak w polskich realiach, biorąc pod uwagę wymóg dla klubów Ekstraklasy działania poprzez formę spółki akcyjnej, tak naprawdę jedynym realnym wkładem właścicielskim pozwalającym „ograniczyć” limit wydatkowania może być emisja nowych akcji i objęcie ich przez właściciela w zamian za wkład pieniężny.
Widzew dziś o 17.30 zagra u siebie z Jagiellonią.
Fot. Newspix.pl