Louka Prip ekspresowo znalazł klub. To drugoligowiec

Marcin Ziółkowski

28 stycznia 2026, 20:53 • 3 min czytania 0

Louka Prip ekspresowo znalazł klub. To drugoligowiec

Jagiellonia ma za sobą sporo sprzątania w kadrze. Poza sprzedażą Oskara Pietuszewskiego doszło do wielu roszad, ale cały czas brakuje kibicom jakościowych skrzydeł. Niedawno klub grający przy Słonecznej rozwiązał umowę z Louką Pripem. Duńczyk nie wniósł potrzebnej jakości i pożegnano go zaledwie po jednej rundzie. Mimo słabego poziomu prezentowanego w drużynie Adriana Siemieńca, znalazł on już nowego pracodawcę. To zespół z jego rodzinnego miasta.

Reklama

Prip ma nowy klub. Wraca do domu

Louka Prip latem ubiegłego roku podpisał umowę z Jagiellonią. Trzeci zespół Ekstraklasy sezonu 2024/25 widział w nim wzmocnienie składu, zwłaszcza, że nie przedłużono umowy z Kristofferem Hansenem. Norweg po długim poszukiwaniu pracodawcy wylądował w Wietnamie. Jagiellonia nie doczekała się przez pół roku choć odrobiny solidności, którą pokazywał były piłkarz Widzewa Łódź.

Duńczyk w 16 występach dla Jagi zanotował dwie asysty. Na Podlasiu postanowili rozwiązać z nim umowę już po zimowym obozie przygotowawczym. Na znalezienie nowego pracodawcy, Prip nie musiał długo czekać. Podpisał on umowę z Hvidovre IF. Choć to drugoligowiec, to ma on na swoim koncie trzy tytuły mistrza Danii – ostatni został jednak wywalczony w 1981 roku.

Reklama

Prip podpisał w duńskim drugoligowcu umowę do końca sezonu. To dla niego powrót po nieco ponad dwóch latach do kraju. W 2023 odchodził bowiem z Aalborga do tureckiego Konyasporu. Przez dwa i pół sezonu poza Danią, Prip zanotował siedem ligowych trafień i trzy asysty.

Teraz, przed swoimi kibicami będzie miał szansę na odzyskanie pewności siebie. Klub, który obchodził niedawno stulecie istnienia, to miejsce, w którym Prip grał od 2013 do 2019 roku. To tam zaliczył przeskok do piłki seniorskiej.

Wielkie czyszczenie Jagiellonii

Jagiellonię Białystok czeka w Lidze Konferencji dwumecz z Fiorentiną o udział w 1/8 finału. Spotkania odbędą się 19 i 26 lutego. Kadra na Podlasiu znacząco się uszczupliła i Łukasz Masłowski ma teraz nie lada wyzwanie, aby zimowe okno transferowe poprawiło jakość drużyny.

Przede wszystkim, za blisko 11 milionów euro opuścił Jagę Oskar Pietuszewski. Urodzony w 2008 roku skrzydłowy ma już na koncie dwa występy w nowej drużynie. Zbiera na tym etapie bardzo pozytywne recenzje.

Dodatkowo, klub grający przy Słonecznej rozwiązał umowę nie tylko z Pripem, ale także z Alejandro Cantero. Hiszpan nie zaaklimatyzował się dobrze w Polsce i trafił do Hueski, która jeszcze niedawno występowała w La Liga. Podobne problemy ma AZ Jackson – i wkrótce ma zasilić na zasadzie wypożyczenia Vancouver Whitecaps. Oznacza to, że będzie grać w jednej drużynie z samym Thomasem Muellerem.

Łukasz Masłowski wypełnił spore luki na skrzydle (póki co) jedynie wypożyczając Nahuela Leivę z Maccabi Hajfa. Do Białegostoku zawitali także lewy obrońca Guilherme Montoia, a także napastnik Samed Bazdar. Jagiellonia w Ekstraklasie zajmuje trzecie miejsce ze stratą punktu do lidera z Płocka. Pierwszy mecz po przerwie zimowej Jaga zagra z Widzewem na wyjeździe.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama
Reklama