Manchester United był zabójczy i zagrał dla… lokalnego sąsiada. Patrick Dorgu i Matheus Cunha strzelili dwa piękne gole, a Czerwone Diabły wygrały niespodziewanie na Emirates Stadium 3:2. Dzięki temu przewaga Arsenalu nad Manchesterem City stopniała do czterech oczek. W Premier League jeszcze będzie ciekawie. Michael Carrick notuje niesamowity start jako menedżer.
Manchester United przyjechał na Emirates Stadium w doskonałych nastrojach. Tydzień wcześniej w debiucie Michaela Carricka rozwalcował Manchester City. Bardziej odpowiedni byłby tam wynik 5:0 lub 6:0 (m.in. słupek, poprzeczka i trzy nieuznane gole). Szczęście w połączeniu z umiejętnościami Donnarummy uratowały The Citizens przed klęską. Ci oddali zaledwie jeden celny strzał. Już dawno w derbach Manchesteru wajcha nie była przesunięta aż tak bardzo w stronę Czerwonych Diabłów.
Dlatego mieli pełne prawo sądzić, że postraszą lidera Premier League.
Arsenal grał sam przez 30 minut
Tymczasem Manchester United na Emirates Stadium był na początku tak groźny niczym mała dziewczynka przebrana za księżniczkę na Halloween. Straszył #nikogo. Kanonierzy dominowali, krążyli wokół bramki Senne Lammensa, a raz nawet po strzale z główki poważnie sprawdził go Martin Zubimendi. Po 25 minutach statystyka kontaktów z piłką w polu karnym wynosiła 9:0 na korzyść gospodarzy. Goście przyjechali oglądać i podziwiać.
No i Arsenal potwierdził dominację w pełni zasłużonym trafieniem. Pomógł mocno Lisandro Martinez. To od jego pięty odbiła się piłka po strzale Martina Odegaarda. Duży udział – choć nie bezpośredni – miał też przy tym golu Jurrien Timber, który walczył i przeszkadzał obrońcy United. Goście nie wyglądali na ekipę, która jest w stanie zrobić cokolwiek minimalnie ciekawego.
Czasami jednak uczeń może nie nauczyć się na sprawdzian, ale trafi mu się los jak ślepej kurze ziarno. Swoją perfekcyjnie przygotowaną ściągę na wejściu do klasy zgubił akurat Martin Zubimendi. Fatalnie zagrał piłkę, podając wprost pod nogi Bryana Mbeumo. Ten zachował zimną krew, ominął Davida Rayę i strzelił do pustej bramki.
Wymiana ciosów na Emirates Stadium! 🥊 Najpierw pechowo do własnej siatki trafił Lisandro Martínez, a kilka minut później Czerwone Diabły odpowiedziały golem Mbeumo! ⚽
📺 Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/6vxG6KCR9a
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) January 25, 2026
Zostając przy analogii szkolnej – wspomniany uczeń, który był kompletnie nieprzygotowany, nagle przypomniał sobie gdzieś z odmętów tylnej części głowy kilka poprzednich lekcji. Mecz przybrał kompletnie niespodziewany obrót. Manchester United, który przez blisko 40 minut na boisku nie istniał – wyszedł na prowadzenie 2:1.
Patrick Dorgu ładnie wyszedł po piłkę, szybką akcję sklepał z Bruno Fernandesem i huknął z woleja zza szesnastki. Wpadło aż miło, od samej poprzeczki. Warto dodać, że po raz kolejny nie popisał się Zubimendi. Ewidentnie nie był to jego mecz. Tym razem nie trafił w piłkę przed ostatnim podaniem do Dorgu.
Jeszcze dyskutowano, czy aby wahadłowy Manchesteru United nie pomógł sobie ręką. Rzeczywiście, piłka dotknęła go w tę część ciała. Sygnalizował to nawet sam Zubimendi, który był najbliżej tej akcji. Sędzia uznał jednak, że nie było to na tyle ewidentne, by zasłużyło na nieuznanie bramki.
𝐏𝐀𝐓𝐑𝐈𝐂𝐊 𝐃𝐎𝐑𝐆𝐔𝐔𝐔𝐔! 🚀 𝐉𝐀𝐊𝐀 𝐁𝐑𝐀𝐌𝐊𝐀! 😱 😱 😱
Manchester United prowadzi z Arsenalem 2:1!
📺 Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/C1IxXWeCzG
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) January 25, 2026
Mikel Arteta takim wynikiem mocno się zdenerwował. Rzadko ogląda się poczwórną zmianę, a tu taka nastąpiła w 58. minucie. Zeszli: Piero Hincapie, Gabriel Jesus, Martin Odegaard i Martin Zubimendi, a na murawie pojawili się: Ben White, Viktor Gyokeres, Mikel Merino i Eberechi Eze.
Kiedy wydawało się, że Arsenal ruszy po zwycięstwo… to Cunha miał inny pomysł
Arsenal rzeczywiście miał optyczną przewagę, ale niewiele z tych konkretów z tego wynikało. Niby Senne Lammens musiał pozostawać skupiony, bo Kanonierzy grali blisko jego bramki, lecz jakoś specjalnie nie fatygowali go do wytężonej roboty. Harry Maguire brylował w wybiciach. Dopiero w 82. minucie Bukayo Saka tak naprawdę sprawdził golkipera gości. Posłał sprytny strzał przy bliższym słupku, ale Lammens dobrze go pilnował i wybił piłkę na rzut rożny.
Kto jednak jest mistrzem kornerów? No właśnie Arsenal. Skoro nie szło im z gry, to zrobili to, co potrafią doskonale. Stworzyli planowane zamieszanie w polu karnym, piłka odbijała się od kolejnych zawodników i wylądowała pod nogami Mikela Merino. Po prostu ją tam z bliska wcisnął. Benjamin Sesko próbował ją wybić i to zrobił, ale zegarek dał znać arbitrowi, że przekroczyła całym obwodem linię bramkową.
No i kiedy wydawało się, że Arsenal teraz ruszy po zwycięstwo, to Matheus Cunha postanowił lutnąć z 25 metrów na 3:2. Michael Carrick pokazał, że też umie w zmiany. Brazylijczyk wprawił w osłupienie Emirates Stadium.
Trzy strzały celne i trzy gole – całkiem niezły bilans. Skuteczność godna pozazdroszczenia.
𝐌𝐀𝐓𝐇𝐄𝐔𝐒 𝐂𝐔𝐍𝐇𝐀! ⚽🔥 Manchester United błyskawicznie odzyskuje prowadzenie w Londynie!
📺 Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/hWMkYkR8bQ
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) January 25, 2026
Michael Carrick zalicza fantastyczny start – wygrał derby Manchesteru, a potem pokonał lidera Premier League na wyjeździe. No nieźle, trzeba przyznać. Każdy by chciał tak zacząć.
Kibice jednak cały czas będą spierali się w dyskusjach – czy tutaj powinna zostać odgwizdana ręka Patricka Dorgu? Jedni i drudzy będą mieli swoje argumenty. Jak uważacie?
🤔 𝗗𝗘𝗕𝗔𝗧𝗘: Should Dorgu’s goal have been disallowed for handball? pic.twitter.com/kmgjc8Xwno
— Football Tweet ⚽ (@Footballtweet) January 25, 2026
Arsenal – Manchester United 2:3
- 29′ Martinez (samobój) – 1:0
- 37′ Mbeumo – 1:1
- 50′ Dorgu – 1:2
- 84′ Merino – 2:2
- 87′ Cunha – 2:3
CZYTAJ WIĘCEJ O PREMIER LEAGUE NA WESZŁO:
- Mecz Premier League przerwany z powodu… awantury piłkarza z kibicami
- Nowy klub Adamy Traore. Trener zabiegało jego transfer
- Abraham znowu zagra w Premier League! Wielki powrót
Fot. Newspix