Xabiego Alonso zwolniła Barcelona. To truizm, gdy Real rozstaje się z trenerem dzień po El Clasico. Jednak, gdy przeanalizuje się liczby, jakie związane są z kadencją byłego już trenera Królewskich, możemy dojść do wniosku, że główną przyczyną rozstania z nim były nie tyle jego własne wyniki, co rezultaty Barcelony, która zaczęła niepokojąco uciekać Realowi. Lepszy od Baska bilans na ławce zespołu z Madrytu w całej jego historii osiągnęło bowiem jedynie trzech trenerów. W lidze Xabi Alonso zdobył w sumie więcej punktów, niż można było się spodziewać. Problem w tym, że Barcelona przekroczyła w tym czasie oczekiwania znacznie bardziej.
Stawiasz 2 zł na Real Madryt z Albacete i zgarniasz bonus 300 zł jak trafisz -> kliknij po szczegóły
Podsumowanie liczbowe kadencji Xabiego Alonso
Na ponad pół setki trenerów Realu Madryt, którzy prowadzili ten klub w całej jego historii, Xabi Alonso ma czwarty najwyższy procent zwycięstw. Wynosi on 70,6%. Bask wygrał 24 z 34 meczów, w których prowadził Królewskich. Czterokrotnie zremisował i sześć razy przegrał.
Częściej wygrywali tylko Carlo Ancelotti (70,8%), Jose Mourinho (72%) i Manuel Pellegrini (75%). Jak myląca może to być statystyka, niech świadczy fakt, że zdobywców Pucharu Mistrzów wyprzedza w niej Chilijczyk, który w sezonie 2009/10 przegrał ligę, z Ligi Mistrzów odpadł w 1/8 finału z Lyonem, a w Pucharze Króla dostał w trąbę 0:4 od niejakiego Alcoron. Trzeba jednak pamiętać, że był to kosmiczny sezon, w którym Katalończycy zdobyli 99 punktów, a 96 oczek Realu było najlepszym dorobkiem wicemistrza w całej historii pięciu najmocniejszych lig świata.
Bilans identyczny, co Hansi Flick
Dwadzieścia cztery wygrane, cztery remisy i sześć porażek to bilans… identyczny, jak ten, który Hansi Flick zanotował w swoich pierwszych 34 meczach po tym, jak objął Barcelonę!
Blaugrana wyglądała wtedy jednak jak dobrze naoliwiona maszyna, a Real sprawia wrażenie, jakby męczył się nawet ze słabeuszami. No właśnie: sprawia wrażenie. Rzeczywiste wyniki wcale nie są złe. Dziś jednak kibice wielu drużyn stawiają nawet bardziej na doznania estetyczne, niż wymierny dorobek punktowy. Rzeczywistość ostatnich lat pokazuje jednak, że gdy podobne podejście mają właściciele klubów, kończy się to tym, że ich zespoły nie mają ostatecznie ani punktów, ani nie zostaje nic z pięknego obrazu ich gry.
Jednak Xabi Alonso to przecież trener, który został zatrudniony, dlatego, że właśnie wyniki miał wprost rewelacyjne. Jego Bayeru Leverkusen nie pamiętamy ze względu na piękną grę, ale przede wszystkim za niewiarygodną wprost skuteczność i odwracanie (często nie do końca zasłużone) wyników meczów w końcówkach, które doprowadziło do statusu drużyny niepokonanej w Niemczech.
Xabi Alonso przegrał łącznie pięć meczów ligowych od 1 czerwca 2023 roku licząc zarówno Bayer, jak i Real. Średnio jedna porażka co pół roku. Czy ktokolwiek, nawet Real, może sobie pozwolić na rozstanie z takim trenerem?
Dla porównania następca Xabiego – Alvaro Arbeloa, przegrał pięć meczów w trakcie ostatnich 107 dni. Choć z pewnością celem Arbeloi w prowadzonych przez niego trzecioligowych rezerwach Realu nie było osiąganie wyniku czysto sportowego, a raczej budowanie graczy dla pierwszego zespołu.
Warto dodać, że Alonso i Arbeloa spędzili razem na boisku dwadzieścia tysięcy (!) minut w 262 wspólnych meczach w barwach Realu, Liverpoolu i reprezentacji Hiszpanii. Arbeloa z nikim nie grał w piłkę częściej. W 2009 w tym samym momencie przenieśli się z Liverpoolu do Madrytu. Może przekazanie pałeczki pójdzie zatem w miarę płynnie.

Dariusz Dudka, Xabi Alonso, Sławomir Peszko i Alvaro Arbeloa podczas meczu Hiszpania-Polska 6:0 w 2010 roku
Xabi Alonso zdobył więcej punktów, niż można było oczekiwać
Czy Xabi Alonso zawiódł po względem osiągniętych wyników? Porównałem jego mecze w La Liga pod względem tego, jakiego wyniki można było oczekiwać biorąc pod uwagę poziom przeciwników.
Oczekiwana liczba punktów, którą Real Madryt „powinien” zdobyć w meczach ligowych patrząc na jakość rywali to 42. W rzeczywistości za kadencji Xabiego Alonso zdobył ich… 45, a więc więcej niż „powinien”. Dlaczego zatem przestał prowadzić Real (poza tym, że jego drużynę ciężko się oglądało)?
Moim zdaniem powód można znaleźć w tabeli La Liga. Barcelona ma tam o cztery punkty więcej od Realu, podczas gdy z szans przedmeczowych wynika, że oba zespoły powinny ich mieć tyle samo.
Przed sezonem prognozowano, że obaj uczestnicy El Clasico powinni walczyć łeb w łeb o mistrzostwo, a na dzień przed startem ligi wręcz niższe kursy bukmacherzy oferowali za tytuł Realu niż Barcelony. Tymczasem dziś według większości predykcji Duma Katalonii ma około 70% szans na mistrzostwo, a Opta daje jej aż 80%.
Wygląda więc na to, że Xabiego Alonso zwolniły nie tyle własne wyniki, które wcale nie były poniżej oczekiwań, ale styl gry, a przede wszystkim… Hansi Flick i jego dobre rezultaty w lidze. Choć przecież wczorajsze El Clasico było tym najmniej istotnym w tym sezonie. We ważniejszym, październikowym, to Real był górą. Inną, wcale nie mniej osadzoną w faktach, teorią jest to, że do szkoleniowca Królewskich zwolnił pewnym gestem Kylian Mbappe, o czym napisał Wojciech Kowalczyk.
W tekście używam sformułowania, że Real „zwolnił” Alonso, choć zdaję sobie sprawę, że oficjalna wersja mówi o rozstaniu za „obopólnym porozumieniem”. Być może nawet inicjatywa należała do trenera. Nie do końca w to wierzę, ale nie ma to w kontekście dzisiejszego tekstu większego znaczenia, bo odnoszę się do samego faktu zmiany szkoleniowca przez madrycki klub, niezależnie od tego, która strona wyszła z taką propozycją. Nastąpiło „zerwanie stosunku pracy” i to jest najistotniejsze.
Swoją drogą, jedynym w historii trenerem drużyny z Madrytu, którego dosłownie zwolniła Barcelona, to znaczy Real rozstał się z nim zaraz po przegranym El Clasico był Julen Lopetegui. Pogrążyła go porażka 1:5 na Camp Nou w 2018 roku po hat-tricku Luisa Suareza. Następcą Lopeteguiego był Santiago Solari i trudno uznać, by z perspektywy czasu kibice byli z tej zmiany zadowoleni i to mimo, że poprzednik też nie zachwycał.
W 1959 roku zaraz po meczu z Dumą Katalonii zwolniony został Luis Carniglia, ale tamto spotkanie Real… wygrał.
Szczęsny pomaga bardziej niż Courtois
Gdy spojrzymy na gole oczekiwane nie widać też niczego niepokojącego. Real strzelił co prawda o cztery gole mniej, niż wynikało z jego szans meczowych, ale stracił ich o pięć mniej, niż powinni strzelić rywale. Mbappe spisuje się pod tym względem całkiem dobrze, a przyczepić można się do Viniciusa lub Bellinghama. Tyle że przecież Brazylijczyk akurat wczoraj się przełamał.
Także pod względem expected goals problemem są bardziej wyniki… Barcelony, która powinna mieć obecnie różnicę bramek na poziomie plus dziewiętnastu, a rzeczywisty jej bilans goli w lidze wynosi plus trzydzieści trzy. Widać tu niezwykłą przewagę pod względem obsady bramki w drużynie z Katalonii. Nie tylko Joan Garcia powstrzymuje swój klub przed nieuchronną utratą bramki co około dwieście minut, gdy porównamy tzw. PSxG czyli jakość strzału już po jego oddaniu i to, jak trudny do obrony powinien być on przez bramkarza. To najlepszy wynik w lidze.
Także w przypadku Wojciecha Szczęsnego ten wskaźnik to jeden gol netto powstrzymany co około trzysta minut jego występów na boisku. Jest pod tym względem czwarty w lidze. Tymczasem dla Courtois zapobiega utracie gola co… 1800 minut. Gorszy od niego (najczęściej wręcz ujemny) wpływ na liczbę straconych bramek ma tylko siedmiu podstawowych golkiperów La Liga. To kolejny przykład tego, gdy liczby nie do końca oddają rzeczywistość, bo fani Realu sami uważają, że Belg wielokrotnie ratował w tym sezonie drużynę, a statystyki nie odzwierciedlają jego wkładu w wynik wielu spotkań.
Arbeloa to nowy Zidane?
Czy decyzja o zwolnieniu Xabiego Alonso (albo rozstaniu z nim – jak zwał tak zwał) jest słuszna? Nie wiem, ale z pewnością olbrzymią rolę odegrało w niej ciągłe porównywanie się Madrytczyków do Barcelony. Nie jest przypadkiem, że trener wyleciał dzień po przegranym El Clasico.
Jednak nie brano w niej pod uwagę choćby takich aspektów, jak to, że w Lidze Mistrzów Real wypada znacznie lepiej. Może nie punktowo, bo przecież zdobył tylko o dwa oczka więcej od wielkiej rywalki, ale przede wszystkim jest znacznie bliższy uniknięcia konieczności gry w barażach, w przeciwieństwie do Hansiego Flicka. Może więc za kilka miesięcy okazać się, że paradoksalnie co prawda Barcelona zwolniła Xabiego Alonso, ale nowy trener Realu wiosną wygrał Ligę Mistrzów, podczas gdy Blaugrana odpadła w jej playoffach.
Szkoleniowiec Królewskich zwolniony w styczniu, w jego miejsce zatrudniony trener prowadzący rezerwy klubu i wygrywający po kilku miesiącach najważniejsze trofeum w Europie? Zinedine Zidane byłby z pewnością na tak!
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O REALU MADRYT:
- Media o odejściu Alonso: Koniec ery, która ledwo się zaczęła
- Xabi Alonso stracił pracę. Wilk: „Doszło do tego za wcześnie”
- Szok w Realu Madryt! Xabi Alonso zwolniony
- Alonso po porażce z Barceloną: Superpuchar jest najmniej ważny
- Barcelona z Superpucharem! Lewandowski przeszedł do historii
Fot. Newspix.pl