Widzew zaczął od remisu. Gol stracony w końcówce

Maciej Piętak

12 stycznia 2026, 17:33 • 4 min czytania 13

Widzew Łódź od remisu rozpoczął nowy rok kalendarzowy. Podopieczni Igora Jovićevicia zremisowali 1:1 z rumuńską Universitateą Cluj w sparingu w Belek, a jedynego gola dla polskiej drużyny strzelił Andi Zeqiri.

Widzew zaczął od remisu. Gol stracony w końcówce
Reklama

Widzew kontynuuje przygotowania

5 stycznia piłkarze łódzkiego klubu wznowili treningi, a trzy dni później udali się na obóz przygotowawczy do tureckiego Belek. Spędzą tam nieco ponad dwa tygodnie, a na ten okres zaplanowano cztery sparingi.

W poniedziałek Widzew rozegrał pierwszy z nich – rywalem była Universitatea Cluj, zajmująca siódme miejsce w lidze. Rumuni przebywają w Turcji już od 3 stycznia i zdążyli rozegrać dwa mecze kontrolne – przegrali 1:2 z Fatihem Karagumruk oraz zremisowali 0:0 z Duklą Praga.

Reklama

Przechodząc do samego meczu, w 19. minucie polski zespół zdobył pierwszą bramkę, ale ta nie została uznana. Baena dograł piłkę ze skrzydła do Bergiera, który umieścił piłkę w siatce, jednak napastnik Widzewa znajdował się na spalonym. Chwilę później to Rumuni mieli szansę, ale Postolachi obił słupek.

W pierwszych dwudziestu minutach to piłkarze Universiatei Cluj wyglądali lepiej, jednak im dalej w pierwszą połowę, tym mocniej napierał Widzew. Z dystansu celnie uderzał Cheng, w obramowanie bramki trafił z bliskiej odległości Pawłowski. Ostatecznie łodzianie dopięli swego i wyszli na prowadzenie w 39. minucie – Shehu rewelacyjnie zagrał do wbiegającego na wolne pole Baeny, a ten podał do Zeqiriego, który zdobył pierwszą bramkę w 2026 roku dla Widzewa.

Za pierwszą część chwaleni byli przez kibiców Cheng oraz Lerager, ale również Shehu zaprezentował się udanie w pierwszym sparingu.

– Genialnie wygląda Shehu. Każda akcja ofensywna przechodzi przez Albańczyka – napisano w relacji na portalu widzewtomy.net.

Niepotrzebny faul w końcówce

W przerwie Igor Jovićević wymienił całą jedenastkę, a ponadto zmienił ustawienie. W pierwszej części spotkania Widzew grał formacją z dwoma napastnikami, a w drugiej połowie było to już 1-4-1-4-1.

Na ciekawy wariant taktyczny zdecydował się szkoleniowiec polskiej ekipy – Therkildsen grał w środku pola, jako defensywny pomocnik, a Czyż pełnił rolę prawego obrońcy.

– Przede wszystkim nasz sztab szkoleniowy szuka optymalnych rozwiązań w kontekście wykorzystania poszczególnych piłkarzy – nie jest tajemnicą, że Widzew pozyskuje kolejnych zawodników, zwiększa się rywalizacja na poszczególnych pozycjach, a co za tym idzie, każdy piłkarz musi pokazać swoją przydatność też w innym ustawieniu. Jeżeli, dajmy na to, na lewej obronie pojawia się Christopher Cheng, to dla Petera Therkildsena, dla którego jest to nominalna pozycja, szuka się innego miejsca, żeby mógł pomóc zespołowi w jakimś innym wariancie i żeby zwiększyć opcje trenerowi, więc wydaje mi się, że to nie było jednorazowe występy tych zawodników. Analogicznie, coraz częściej widzimy Marka Hanouska, który występuje jako czwarty stoper – mówił nam rzecznik prasowy Widzewa, Jakub Dyktyński.

W drugiej połowie sporo strzałów oddali łodzianie, ale na treningach będą musieli popracować jeszcze nad celnością. Te najgroźniejsze oddali Fran Alvarez z rzutu wolnego oraz Dion Gallapeni, jednak w obu przypadkach bramkarz rywali udanie interweniował.

Gdy wydawało się, że Widzew utrzyma prowadzenie do końca, w samej końcówce w niegroźnej sytuacji Therkildsen sfaulował w polu karnym Drammeha, a rzut karny na gola zamienił Ovidiu Bic, dając wyrównanie rumuńskiej drużynie.

Zatem rok 2026 podopieczni Igora Jovićevicia rozpoczynają od bramkowego remisu. Daleko idących wniosków nie ma sensu po tym sparingu wyciągać – piłkarze Widzewa mieli fragmenty lepszej i słabszej gry, ale gdyby to był mecz ligowy, mówiono by o sporym niedosycie. Wszak Rumuni nie wykreowali sobie wielu szans na przestrzeni całej rywalizacji.

O słówko komentarza po meczu poprosiliśmy Jakuba Dyktyńskiego.

– Będę musiał wtórować trenerowi Jovićevicowi, dla którego to był pierwszy zimowy sparing. Podkreślił, że ważne jest to, że wszystko odbyło się bez kontuzji i urazów. Na pewno widać było po zespole, że jeszcze brakuje takiego rytmu związanego z regularnym rozgrywaniem spotkań. Tak jak powiedziałem, najważniejsze dla zespołu jest to, żeby odpowiednio wykorzystać te dwa tygodnie w Turcji i te warunki, które tutaj mamy do treningów. Zespół ma możliwość trenować dwa razy dziennie na zielonych boiskach, więc myślę, że to jest nie do przecenienia. – rzekł.

W drugiej części spotkania opatrywany był Lindon Selahi po starciu z jednym z przeciwników. Dopytaliśmy się również o Albańczyka.

– Nie ma w tym momencie żadnych urazów. Wszyscy zawodnicy są pod obserwacją. Klasycznie, po sparingu udałem się do fizjoterapeutów, ale nie mam żadnej informacji na temat urazu Lindona Selahiego, więc myślę, że wszystko jest w porządku – stwierdził.

Widzew Łódź – Universitatea Cluj 1:1 (1:0)

  • 1:0 – Andi Zeqiri 39′
  • 1:1 – Ovidiu Bic (k) 88′

Fot. Youtube/WidzewTV

13 komentarzy

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama