Dlatego Maresca odszedł z Chelsea. Cztery powody

Patryk Idasiak

01 stycznia 2026, 17:54 • 7 min czytania 2

To już oficjalna informacja – Enzo Maresca nie jest trenerem Chelsea. Dlaczego tak się stało? W tej historii nie chodzi tylko o samą formę sportową, ale też o inne rzeczy. Dlaczego Włoch odszedł z The Blues i to od razu w pierwszy dzień nowego roku?

Dlatego Maresca odszedł z Chelsea. Cztery powody
Reklama

Enzo Maresca szkoleniowcem Chelsea został przed sezonem 2024/25. Żeby zaufał mu londyński gigant wystarczyły dwie rzeczy – warsztat szlifowany u samego Pepa Guardioli jako asystent oraz błyskawiczna adaptacja w nowym klubie – awans do Premier League wywalczony w spektakularnym stylu z Leicester City. Lisy wypracowały przewagę już na samym początku i na 14 pierwszych spotkań wygrały 13. Po roku jednak – już bez Mareski – szybko spadły z elity.

A Włoch w tym czasie budował ciekawy zespół Chelsea, który potrafił zaskoczyć, choć był nieregularny. The Blues kojarzą nam się w ostatnich latach z takim klubem, do którego bez logiki sprowadzani są kolejni piłkarze na różne pozycje. Włoch ten skład po Mauricio Pochettino trochę ustabilizował – wywalczył awans do Champions League, choć trochę zaskoczył, gdy powiedział, że jego zespół nie jest gotowy na walkę o mistrzostwo. Zdobył też Ligę Konferencji i Klubowe Mistrzostwo Świata. To był bardzo dobry rok dla Chelsea, po którym trener trochę się „poczuł”, ale o tym zaraz.

Reklama

Odbudował Marca Cucurellę, który długo był traktowany jak niewypał. Stworzył drużynę wokół liderów – Cole’a Palmera, Enzo Fernandeza i Moisesa Caicedo, ale często nie miał ich wszystkich na raz dostępnych. Trochę niespodziewanie odszedł ze stanowiska po trzech z rzędu meczach bez wygranej. Przecież jeszcze w listopadzie był wybierany na menedżera miesiąca Premier League.

Dlaczego Maresca musiał odejść z Chelsea?

  • Powód 1 – oczywiście ten sportowy

Chelsea w sezonie 2025/26 była względnie regularna. Jeszcze po 12. kolejce zajmowała nawet pozycję wicelidera Premier League. Zdarzały się wtopy, ale jakieś pojedyncze. 25 listopada The Blues zagrali być może najlepszy mecz pod wodzą Mareski. Po prostu zmiażdżyli Barcelonę. Widać było dominację, ogromną pasję, doskok przy każdej piłce, walkę. Oni tam chcieli wręcz roznieść nielubianych przez dawne animozje przeciwników i to się udało. Chelsea wygrała 3:0, a śmiało mogła wyżej.

Paradoks jest taki, że mecz, który teoretycznie powinien napędzić – wcale tego nie zrobił, a wręcz stało się przeciwnie. Wyraźna porażka z Leeds United, „bezpłciowy” bezbramkowy remis z Bournemouth czy przegrana z Atalantą w Lidze Mistrzów w bardzo kiepskim stylu. Na dziewięć ostatnich spotkań Maresca wygrał zaledwie dwa, a jeden z nich to ćwierćfinał pucharu-zapychacza – Carabao Cup.

Remisy z Newcastle i Bournemouth oraz uznanie wyższości Aston Villi sprawiły, że The Blues tracą na półmetku zmagań już 15 punktów do liderującego Arsenalu. Gdyby liczyć same tylko mecze w lidze angielskiej, to Maresca wygrał jedno z ostatnich siedmiu. Pociąg szybko odjechał w krótkim czasie z pięciu oczek straty.

  • Powód 2 – romansowanie z Manchesterem City

18 grudnia David Ornstein z The Athletic pisał: „Trener Chelsea, Enzo Maresca, znajduje się wysoko na liście kandydatów branych pod uwagę przez Manchester City na wypadek, gdyby Pep Guardiola opuścił Etihad Stadium przyszłego lata”. To nie może dziwić, bo Włoch po pierwsze zna bardzo dobrze funkcjonowanie klubowej akademii w Manchesterze, ponieważ pełnił rolę szkoleniowca U23, gdzie popisywał się spektakularnie wysokimi wynikami. No i oczywiście był asystentem Pepa Guardioli i to w historycznym sezonie, w którym Manchester City sięgnął po potrójną koronę.

Maresca poinformował Chelsea i to dwukrotnie – pod koniec października i ponownie w połowie grudnia – że rozmawia z osobami związanymi z City na temat swojej kandydatury na stanowisko szkoleniowca, jeśli w przyszłości zrobi się wolne miejsce po Guardioli. Katalończyk bardzo chętnie oddałby pałeczkę komuś, z kim mu się świetnie współpracowało. Takie powiadomienie klubu, by nie toczyć rozmów za plecami było zobowiązaniem kontraktowym Włocha. Musiał informować o rozmowach z każdym innym klubem.

To też wzbudzało wątpliwości, czy jest on szkoleniowcem na lata i na budowanie drużyny, skoro jednak bardziej przychylnym okiem patrzy na to, by przejąć zespół po Guardioli. Pep ma kontrakt do końca sezonu 2026/27. Już dawno miał odejść, ale co rusz władze przekonują go, by jeszcze popracował i tak już jest w klubie dekadę. Nie jest powiedziane, że np. po zwycięstwie w Lidze Mistrzów nie powiedziałby „pas” rok wcześniej, żeby odejść, będąc na szczycie. A wtedy Enzo Maresca zacierałby ręce.

  • Powód 3 – Brak wsparcia i rozbieżności wynikające z raportów medycznych

Enzo Maresca skleiłby zapewne listę rzeczy w klubie, które mu się nie podobają. W końcu coś w nim pękło i to po zwycięstwie nad Evertonem. Udało się przełamać po czterech meczach z rzędu bez wygranej, ale szkoleniowiec… w ogóle nie był zadowolony. Został zapytany o dobrą formę Malo Gusto, ale dziennikarz o chlebie, a on o niebie. Wypalił wtedy niespodziewanie:

Od momentu, w którym dołączyłem do klubu, ostatnie 48 godzin było najgorsze, bo wiele osób nas nie wspierało.

Dopytano go więc o co chodzi, bo wywołało to spore zdziwienie, ale Maresca trochę się wykręcał: – Mówię ogólnie. Ogólnie. Podkreślił jednak, że myśli tu o wsparciu kibiców. Im bardzo dziękuje.

Połączono to w jedną całość. Źródła znające sytuację twierdzą, że konflikt wynikał z nacisków, jakie Maresca wywierał na klub, aby dać mu więcej swobody w ignorowaniu zaleceń działu medycznego dotyczących ochrony ważnych piłkarzy. Chelsea prowadziła bardzo ostrożną politykę medyczną. Trener miał rotować i oszczędzać liderów. Został poinformowany przez kierownictwo sportowe, że musi się słuchać medyków i koniec. Chodzi o to, by Reece James, Pedro Neto, Wesley Fofana czy Cole Palmer mogli grać tylko wtedy, gdy są na 100% gotowi.

W tym głośnym wywiadzie o „48 najgorszych godzinach” wyliczał zresztą, ile spotkań jego zespół rozegrał bez najważniejszych piłkarzy:

Naprawdę chwalę piłkarzy i drużynę, ponieważ rozegraliśmy 16 meczów Premier League, a pięć z nich było bez Moisesa Caicedo i 11 bez Cole’a Palmera, prawie wszystkie bez Liama ​​Delapa. A ta drużyna, niezależnie od tego, kto gra, radzi sobie fantastycznie. Właśnie zagraliśmy pięć meczów w ciągu 12 dni. Wielokrotnie mówiliśmy, że Palmer jest naszym najlepszym zawodnikiem, ale prawie cały sezon gramy bez niego. Rozegraliśmy pięć meczów w Premier League bez Moisesa Caicedo. Dlatego tak bardzo cieszę się z sukcesu zawodników i chciałbym, żeby ludzie z zewnątrz to docenili, bo wysiłek zawodników jest fantastyczny.

Dochodzi jeszcze kontuzja Colwilla, który jest najlepszym środkowym obrońcą Chelsea. Zerwał on więzadło krzyżowe, a był bardzo ważnym ogniwem podczas Klubowych Mistrzostw Świata i w poprzednim sezonie. Włoski trener uważał, że wywierana na niego presja była niesprawiedliwa, biorąc pod uwagę trudne warunki pracy.

Levi Colwill, lider defensywy Chelsea. Bez niego to nie to samo. 

  • Powód 4 – gesty, które pokazywały, że stawia na swoje dobro, nie klubowe

Wreszcie docieramy do czwartego powodu. Ten pokaże nam, że sytuacja nie jest taka jednoznaczna – Maresca super, a Chelsea ble. On też irytował władze drobnymi rzeczami, niesubordynacją, nieposłuszeństwem, krewkim charakterem. Zdaje się, że mogli wewnątrz poczuć, że bardziej zależy mu na budowaniu własnego nazwiska i marki niż byciu kojarzonym z Chelsea. Nazar Kinsella z BBC Sport podał ciekawą informację, że Maresca planował opublikować książkę, zanim został zablokowany i przemawiał na Il Festival dello Sport – wydarzeniu we Włoszech organizowanym przez gazetę La Gazzetta dello Sport, a zrobił to bez zgody klubu, stawiając na swoim.

Kiedy Levi Colwill doznał kontuzji więzadła krzyżowego przedniego w okresie przygotowawczym, to Enzo Maresca publicznie wypalił: – Klub wie, co o tym myślę. Myślę, że potrzebujemy środkowego obrońcy. Klub szuka rozwiązania wewnętrznego, ale ja już im przekazałem, co o tym sądzę. Podważył więc latem kompetencje osób będących nad nim. Władze klubu wyjaśniały, że mogłoby to skłonić Josha Acheamponga, kandydata akademii, do odejścia. Młody Anglik ostatnio i tak jednak głównie siedzi na ławce rezerwowych, choć miał swój miły moment, gdy zdobył bramkę przeciwko Nottingham Forest. 

Zauważa się też, że Maresca przestał chcieć się utożsamiać z klubem. Uciekał od emblematu Chelsea. Coraz rzadziej zakładał dresy, a wybierał strój prywatny. Po zremisowanym meczu z Bournemouth nie wyszedł na konferencję prasową. Zrobił to asystent Włocha – Willy Caballero, który powiedział, że Maresca nie czuje się na tyle dobrze, by spełnić z góry wymagane obowiązki medialne.

Ponadto Włoch w ostatnim czasie zmienił też agenta na potężnego w branży Jorge Mendesa.

Powód odejścia nie jest zatem jeden. To kilka nakładających się na siebie rzeczy, które sprawiły, że dalsza współpraca stawałaby się tylko coraz bardziej toksyczna.

PATRYK IDASIAK

Fot. Newspix

2 komentarze

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Anglia

Anglia

Rywale klubu Kiwiora i Bednarka się wzmacniają. Posiłki z Anglii

Maciej Piętak
0
Rywale klubu Kiwiora i Bednarka się wzmacniają. Posiłki z Anglii
Reklama
Reklama