Wydawałoby się, że mecz lidera rozgrywek z najgorzej punktującą drużyną wiosną będzie formalnością dla tego pierwszego. Nic bardziej mylnego. Wisła Kraków miała sporo problemów w starciu z Polonią Bytom, ale ostatecznie zdobyła punkt, który przybliżył ją do awansu.
Polonia – Wisła. Rezerwowi stoperzy Wisły nie dawali rady
Mariusz Jop nie miał do dyspozycji dwóch podstawowych napastników oraz trzech podstawowych stoperów. Urazów doznali Angel Rodado, Jordi Sanchez, Wiktor Biedrzycki, Dario Grujcić, a także na rozgrzewce przedmeczowej Alan Uryga. I w niedzielne popołudnie było widać te braki na sztucznej murawie w Bytomiu. Szkoleniowiec Białej Gwiazdy postawił na środku obrony na duet Kutwa – Colley, a na szpicy grał Frederico Duarte.
Wojciech Mróz przeprowadził z kolei jedną zmianę względem meczu z Miedzią Legnica – Łukowskiego zmienił Oliwier Kwiatkowski. I to właśnie on wraz z Wojtyrą i Andrzejczakiem niemiłosiernie nękali rezerwowy duet środkowych defensorów lidera.
Od samego początku Wisła igrała z ogniem. Widząc, że czterech graczy Polonii podchodzi wyżej, linia obrony gości i tak na siłę próbowała grać po ziemi od tyłu. I stąd wynikały kolejne szanse Bytomian. Letkiewicz co kilka minut musiał ratować zespół świetną interwencją, a w sukurs raz mu poszedł Colley, który wybił piłkę z linii bramkowej, naprawiając tym samym swój błąd po złym podaniu do Dudy.
Przy lepszej skuteczności Polonia mogła spokojnie zamknąć mecz w pierwszej połowie i wykorzystać mizerną postawę rywali w obronie. Lelieveld nie doskakiwał do przeciwników, Colley i Kutwa mieli dużo niedokładnych i ryzykownych podań, a Giger musiał wziąć w przerwie Aviomarin, bo gospodarze kilkukrotnie nim zakręcili.
Bytomianie grali z polotem. Tworzyli kolejne sytuacje. Brakowało tylko skuteczności.
Ale przynajmniej gospodarze oddawali strzały celne. Wisła miała z tym spory problem w pierwszej połowie. Oddała osiem strzałów, ale po wszystkich piłka leciała daleko od bramki Banasika, a niejednokrotnie bliżej było piłkarzom Wisły do ustrzelenia któregoś z VIP-ów będących za bramką.
Wesoły mecz
Najlepiej pierwszą połowę opisze sytuacja z 39. minuty. Nieatakowany Kutwa zagrał zbyt lekko do Letkiewicza, golkiper Wisły ledwo zdążył zagrać piłkę przed przeciwnikiem. Ta szczęśliwie trafiła do Dudy, który od razu uruchomił Ertlthalera. Austriak zamotał się w polu karnym, leżąc, zagrał jeszcze do Duarte, który upadając, przewrotką zdobył bramkę. Gol jednak nie został uznany.
Wesołość na całego.
Druga połowa też na taką od samego początku się zapowiadała, bo już po 26 sekundach Apolinarski doszedł do świetnej okazji, ale posłał totalnego kapcia. Chwilę później coś się ruszyło po stronie Wisły i w końcu goście zaprezentowali nam jakąś składną akcję. W końcu Lelieveld zaprezentował coś w ataku, a potem Duarte pokazał po raz pierwszy, dlaczego nie będzie rasowym napastnikiem. Z pięciu metrów huknął w Banasika.
Miał kilka szans Duarte na wpisanie się na listę strzelców, ale za każdym razem brakowało jakości przy jego próbach. Nie powiemy, że Rodado czy Sanchez na pewno skończyliby mecz z golem, ale wydaje nam się, że w miejscu Portugalczyka odnaleźliby się zdecydowanie lepiej.
Skoro przy krytykowaniu jesteśmy, nie sposób też nie wystawić niskiej noty Jamesowi Igbekeme. Strzelec jedynego gola w pierwszym meczu tych drużyn grał katastrofalnie i aż dziw bierze, że Mariusz Jop zdjął go dopiero w doliczonym czasie gry. Nigeryjczyk popis dał w 60. minucie:
- Koszmarnie wykonał rzut wolny ze skraju pola karnego.
- Poszła po nim kontra, którą Igbekeme nieudanie zatrzymał.
- Próbował zablokować strzał Kwiatkowskiego, ale jedynie zmienił tor lotu piłki. W taki sposób, że Letkiewicz nie miał żadnych szans na interwencję.
Do tego dochodzą kompletnie nieudane strzały i sporo przegranych pojedynków w środku pola. Świetnie na jego tle wyglądali Łabojko oraz Gajda.
Bozić znów uratował Wisłę
I podobnie jak w Opolu, punkt Białej Gwieździe zagwarantował rewelacyjny strzał z dystansu Marko Bozicia. Fantastycznie wygląda w ostatnich tygodniach Austriak, a w niedzielę potwierdził to rewelacyjnym strzałem zza pola karnego. To było drugie i ostatnie celne uderzenie wiślaków w meczu.
ALE UDERZENIE! Mamy remis! 🔥🔥🔥
👉 Oglądaj wszystkie mecze na @sport_tvppl,
w aplikacji mobilnej lub Smart TV 📺 pic.twitter.com/3yRc1UkDT3— Betclic 1 Liga (@_1liga_) April 12, 2026
W kolejnych minutach spotkanie na dobre się rozkręciło. Goście grali bardziej bezpośrednio, a Polonia dalej starała się wykorzystywać liczne błędy Colley’a, który wielokrotnie miał problem ze zwykłym trafieniem w piłkę.
Nie miał tego kłopotu w 79. minucie, kiedy doszedł do dośrodkowania Ertlthalera z rzutu rożnego i dał prowadzenie gościom, ale sędzia gola nie uznał, bo zdaniem arbitrów piłka wcześniej opuściła linię końcową boiska. Czy tak faktycznie było? Z ujęć kamer w Bytomiu bardzo trudno to powiedzieć.
Nieuznanego gola po zmianie stron strzeliła także Polonia. Prosta strata Dudy, strzał z dystansu Kwiatkowskiego, po którym piłka odbiła się od słupka i przy dobitce na baaardzo wyraźnym ofsajdzie znajdował się Sarmiento.
Wnioski
🔚 #BYTWIS 1:1
Podział punktów w Bytomiu! 🫵
📷 https://t.co/p4OsEv1Wwc pic.twitter.com/YX38yhUmiI— Betclic 1 Liga (@_1liga_) April 12, 2026
Polonia wiosną jeszcze nie wygrała, natomiast wyraźnie widać, że po zwolnieniu Patryka Czubaka zespół idzie do przodu. Progres można zauważyć od 60. minuty meczu z Miedzią, kiedy Bytomianie zepchnęli rywala do defensywy i zasłużenie doprowadzili do wyrównania. W niedzielę można było zaobserwować zalążki tego, co oglądaliśmy za kadencji Łukasza Tomczyka – wysoką intensywność, dużo stwarzanych okazji, ale i pozytywną energię czy ogólnie taką radość z gry.
Na pochwały w zespole gospodarzy zasługują szczególnie ofensywni piłkarze. Oliwierowi Kwiatkowskiemu wychodziło w niedzielę prawie wszystko, a Konrad Andrzejczak spokojnie mógł kończyć mecz z co najmniej jednym golem. Środek pola również bardzo solidnie wyglądał, a w defensywie mógł się podobać Oskar Krzyżak.
W Wiśle z kolei trudno kogoś pochwalić poza Boziciem oraz Letkiewiczem. Na mały plus zasłużyli też Ertlthaler oraz Duarte, choć temu drugiemu wyraźnie nie służy pozycja napastnika.
Biała Gwiazda wiosną wciąż nie imponuje, wciąż przepycha mecze, ale do awansu powinno to wystarczyć – Krakowianie potrzebują jeszcze jedynie siedmiu punktów.
Dziwić mogą decyzje Mariusza Jopa. O rozgrywaniu piłki po ziemi, gdy jest bardzo agresywny pressing Bytomian. O trzymaniu Igbekeme przez tak długi czas czy o niskiej pozycji Kutwy w hierarchii, który, okej w pierwszej części spotkania kilka zagrał bardzo ryzykownie, ale drugą połowę miał niezłą, a trudno też wymagać od młodego zawodnika, żeby od razu dał jakość, skoro przez długi czas nie grał na poziomie pierwszoligowym. Szczególnie że i dziś miał nie wyjść w podstawowym składzie i awaryjnie zastąpił Alana Urygę.
Ostatecznie obie drużyny czuły niedosyt po meczu, a spotkanie najlepiej podsumowały słowa Macieja Kuziemki w przerwie.
– Było troszeczkę chaosu.
Polonia Bytom – Wisła Kraków 1:1 (0:0)
- 1:0 – Oliwier Kwiatkowski 60′
- 1:1 – Marko Bozić 67′
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Miasto Kraków przeznaczy miliony na modernizację stadionów
- Poważne osłabienie Wisły Kraków na mecie sezonu
- Jop: Górnik potwierdził, że jest w dobrej formie
Fot. Newspix