Jak to mawiał Dariusz Szpakowski, „jeden jedyny błąd” popełniła Atalanta i to ją bardzo wiele kosztowało. Do momentu straconej bramki grała nieźle, tworzyła sporo szans, dominowała w pierwszej połowie. Wyróżniał się też Nicola Zalewski, który miał jedną świetną okazję, mógł też zaliczyć asystę. To jednak Juventus może świętować, bo wymęczył w Bergamo bezcenne trzy punkty, które przybliżają go do walki o czołową czwórkę. Atalanta się z tej walki wypisała.
Trwa walka o TOP 4 w Serie A
Zdaje się, że czołowa trójka w Italii uciekła już reszcie, choć AC Milan robi wszystko, żeby popsuć tę tezę i sobie sezon, bo przegrał trzy z czterech ostatnich spotkań. Za jego plecami jest ciasno jak w warszawskim metrze. Aż cztery zespoły patrzą w jeden punkt – marzą o czwartym miejscu, które da prawo gry w Lidze Mistrzów. Kandydaci to właśnie Juventus i Atalanta oraz Como i AS Roma. Dlatego ten mecz miał szczególne znaczenie dla układu tabeli. Zespół Palladino miał więcej do przegrania, bo przed tym starciem tracił do Juve cztery oczka.
Oba zespoły przystępowały do walki będąc w niezłej formie – Stara Dama nie przegrała od pięciu ligowych spotkań, Atalanta od czterech. W Turynie są zadowoleni ze współpracy z Luciano Spallettim, z którym właśnie przedłużyli umowę do 2028 roku. Nie są za to zadowoleni z postawy golkiperów, bo Di Gregorio był bardzo krytykowany. Wpuszczał niemal każdy strzał, robił błędy i stracił miejsce na rzecz Mattii Perina, choć ostatnio zaliczył świetny występ, broniąc karnego. W kontekście Juve mówi się o zatrudnieniu Alissona Beckera.
I primi a saperlo. La squadra sempre prima di tutto.
Spalletti 2028 – si inizia da qui ⚪️⚫ pic.twitter.com/1aJWuReyoU
— JuventusFC (@juventusfc) April 10, 2026
Atalanta naciskała, ale nic nie wcisnęła. Zalewski mógł się podobać
Od początku piłkarze Atalanty wyglądali żwawej. Nicola Zalewski schodził po piłkę niespodziewanie głęboko, raz nawet rozgrywał ją… z własnej szesnastki i zrobił to na tyle udanie, że wyszła z tego wielopodaniowa, groźna akcja. A to był dopiero początek kłopotów Juventusu.
Gospodarze kilka razy odebrali piłkę – a to Yildizowi, a to Bodze. Raz dzięki właśnie temu wielką szansę miał Nicola Zalewski na lewym skrzydle. Uderzył mocno lewą nogą, minimalnie obok słupka. Dosłownie kilka chwil później Atalanta miała stały fragment gry, Zalewski posłał piłkę na głowę Giorgio Scalviniego, a ten był bliski, żeby w drugim meczu z rzędu wpisać się na listę strzelców. Zdemolował w powietrzu Pierre’a Kalulu, ale Juve uratował słupek.
How close was that header from Scalvini?! 🤯#AtalantaJuve 0-0 pic.twitter.com/lSrtqhzR2y
— Lega Serie A (@SerieA_EN) April 11, 2026
Goście nie za bardzo mieli pomysł na grę, długo pozostawali bez jakiegokolwiek strzału. Pierwszy odhaczyliśmy dopiero w 30. minucie, choć Khepren Thuram uderzył wysoko nad bramką. Odrobinę szarpać próbował na prawej stronie Conceicao, ale brakowało mu wsparcia od innych. Potem trochę bardziej zaznaczał się też Yildiz. Cały Juventus tak naprawdę nieśmiało zaczynał się rozkręcać, ale tak jak chłopak, który po 10 piosenkach zastanawiania się zagadał do dziewczyny na imprezie słowami: „Cześć, co słychać?”.
Bardziej to jednak Atalanta imponowała w ofensywie. W 40. minucie Bernasconi dograł z lewej strony, a De Ketelaere przeskoczył Andreę Cambiaso i oddał strzał głową.
Odrobinę groźniej pod bramką Carnesecchiego zrobiło się, kiedy musiał wybiec z bramki, żeby zatrzymać Pierre’a Kalulu, który trochę niespodziewanie podłączył się do akcji i otrzymał prostopadłe podanie. To była w zasadzie jego jedyna interwencja przez 45 minut.
Ostatnią akcję w pierwszej połowie zrobiła jednak Atalanta – Nikola Krstović po takim pinballu w polu karnym mógł strzelić spontanicznego gola z przewrotki.
Gospodarze z Bergamo oddali 11 strzałów do przerwy, Stara Dama tylko trzy.
Juventus strzelił gola, kiedy nikt się nie spodziewał
Juventus objął prowadzenie na początku drugiej połowy, kiedy kompletnie nic tego nie zwiastowało. Wydawało się, że La Dea zażegnała niebezpieczeństwo po przebojowej akcji Conceicao, ale piłkę w pojedynku z Zalewskim wygrał Emil Holm i trochę rozpaczliwie dośrodkował. Niespodziewanie… spowodował ogromny błąd przeciwników, u których nastąpił kompletny brak komunikacji. Carnesecchi i Djimsiti zaliczyli pusty przelot, bo się nie dogadali. Piłka odbiła się od uda Scalviniego, a Jeremie Boga po prostu strzelił do pustaka.
Choć był to przedziwny gol, bo gracz Juventusu też tak naprawdę nie trafił dobrze w piłkę, ale do siatki mu się udało.
Nicola Zalewski zaczął grać bardzo słabo. To on przegrał pojedynek z Holmem, potem bez sensu sfaulował przeciwnika, zaliczył dwie szybkie straty piłki i w końcu Rafaelle Palladino się zdenerwował na Polaka, zdejmując go z boiska w 54. minucie. Podobnie zresztą zrobił Luciano Spalletti z Kenanem Yildizem, który też grał kiepsko.
Najprawdopodobniej widziano już lepiej zorganizowane akcje w defensywie, niż poniższa w wykonaniu Atalanty. 🫣
Juve prowadzi w Bergamo! ⚽ #włoskarobota 🇮🇹 pic.twitter.com/SWqwws9YYL
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) April 11, 2026
Atalanta musiała gonić i zaczęła to robić, ale w bramce w poprzedniej kolejce chyba ewidentnie odrodził się Di Gregorio. Teraz też uratował swój zespół świetną paradą po strzale z główki Berata Djimsitiego. Potem Atalanta groźniejszej szansy już nie stworzyła.
Goście dobrze bronili i próbowali w ten sposób „zabijać”, zanudzić mecz. Widząc bezradność w ataku, Palladino wprowadził na raz trzech graczy – weszli Honest Ahanor, Mario Pasalić i Gianluca Scamacca.
Stara Dama broniła jednobramkowego prowadzenia, a i była nawet bliska podwyższenia go, lecz Khepren Thuram zmarnował doskonałą szansę. Kolejny raz błysnął Emil Holm, który mu dogrywał. Co bardziej imponujące – przepchnął silnego przecież Kolasinaca.
Gospodarzom się spieszyło i ich akcje nie wyglądały już tak płynnie jak w pierwszej połowie. Sporo było szarpania, niedokładności, braku pomysłu, chaosu. Jeśli już zrobił się „dym”, to po stałym fragmencie. W końcówce były to już raczej takie rozpaczliwe wstrzelenia i próby. Mieliśmy też jedną kontrowersję, kiedy piłka trafiła w rękę Federico Gattiego, ale zdaje się, że zdążył ją cofnąć.
— 11 hive (@salmar117) April 11, 2026
Arkadiusz Milik tym razem nie pojawił się na boisku.
CZYTAJ WIĘCEJ O SERIE A NA WESZŁO:
- Była gwiazda Serie A siedziała w więzieniu. Tak wspomina ten czas
- Koniec posuchy w Serie A. Pierwszy hat-trick od ponad roku
- Lewandowski trafi do Serie A? Przełomowe wieści z Włoch
Fot. Newspix