Tomasz Wichniarek miał odmienić oblicze Zagłębia. I w sumie tego dokonał, tyle że chyba nikt mu nie powiedział, że chodziło o rozwijanie, a nie zwijanie klubu. W efekcie po niespełna pół roku w Sosnowcu zakończyli współpracę z byłym dyrektorem sportowym Widzewa.
Słowo „współpraca” w tym kontekście wydaje się jednak zbyt daleko idącym określeniem, wręcz nadużyciem. Zakłada ono bowiem kooperację, współdziałanie, zaangażowanie w pracę obydwu stron. A pobyt Wichniarka w Sosnowcu jawi się jako kompletna tego antyteza.
W Zagłębiu pełnił funkcję pełnomocnika zarządu ds. sportowych. – W jego obowiązkach było przygotowanie strategii i rozwoju pionu sportowego oraz współpraca z dyrektorem sportowym i sztabem pierwszego zespołu – czytamy w oficjalnym komunikacie.
🔴🟢⚪ Tomasz Wichniarek przestał pełnić funkcję pełnomocnika Zarządu ds. sportowych.
📝 https://t.co/8c5J1PfQ2S#BYŁOJESTIBĘDZIE
— Zagłębie Sosnowiec (@zaglebie_eu) April 9, 2026
Zagłębie Sosnowiec. Zmian w gabinetach ciąg dalszy. Wichniarek odchodzi w niesławie
Tyle teoria, bo w praktyce efektów pracy Wichniarka próżno szukać. Odkąd trafił do Sosnowca dokładnie 20 października zeszłego roku, Zagłębie na trzynaście meczów w Betclic 2. Lidze wygrało tylko jedno i jest o krok od spadku na czwarty poziom rozgrywkowy.
Wyniki wynikami, to nie Wichniarek wychodził na boisko, ale jego konto obciąża brak personalnych wzmocnień, za co bezpośrednio odpowiadał. Okienko transferowe? Przespane. Do Sosnowca zimą dołączyło czterech zawodników. Są to Szymon Sobczak i Marcel Predenkiewicz z Arki Gdynia, a także Filip Laskowski z Sokoła Kleczew oraz Jędrzej Zając z ŁKS-u.
Jak im idzie? Ten ostatni jest kontuzjowany, zaś ofensywny duet w postaci Sobczaka i Predenkiewicza w ośmiu meczach zanotował zawrotne zero goli i tyle samo asyst. Jako tako broni się jedynie Laskowski, który gra wszystko od dechy do dechy w środku pola.
Cóż, Wichniarek nie zrobił wiele, by pomóc Zagłębiu w walce o utrzymanie. Podobne oko do piłkarzy miał w Widzewie Łódź, gdzie jako dyrektor sportowy ściągał do Łodzi graczy, którzy albo nie dojeżdżali poziomem, albo nie pasowali do stylu gry preferowanego przez trenera. Więcej o kadencji Wichniarka przy al. Piłsudskiego i nietrafionych wyborach przeczytacie TUTAJ.
Odejście Wichniarka wpisuje się w szeroko zakrojoną restrukturyzację Zagłębia. Dzisiaj menagerem pierwszego zespołu został Mirosław Kmieć, były piłkarz i trener sosnowieckiego klubu. – Będzie odpowiadać za szeroko rozumiane organizacyjne funkcjonowanie drużyny, merytoryczne wsparcie sztabu szkoleniowego, nadzór nad realizacją założeń sportowych, określanie potrzeb organizacyjnych oraz sportowych ze szczególnym uwzględnieniem kwestii transferowych – napisano.
🔴🟢⚪ Mirosław Kmieć objął stanowisko managera pierwszego zespołu Zagłębia. Umowa obowiązuje do 30 czerwca 2029 roku.
📝 https://t.co/RrDwAM3U7p#BYŁOJESTIBĘDZIE
— Zagłębie Sosnowiec (@zaglebie_eu) April 9, 2026
Oznacza to ni mniej, ni więcej tyle, że Kmieć będzie pełnił rolę dyrektora sportowego. Z tej funkcji zrezygnował wczoraj jeden architektów upadku Zagłębia – Janusz Dziedzic. Poza przyjściem Kmiecia i odejściem Dziedzica, wcześniej nowym-starym prezesem Zagłębia został Marcin Jaroszewski, który zastąpił Katarzynę Biały.
Zmian w gabinetach jest sporo. Nie zmieniają się tylko wyniki i sytuacja w tabeli. Podopieczni Grzegorza Bąka zajmują 15. miejsce w tabeli Betclic 2. Ligi. W następnym meczu Sosnowiczanie zmierzą się u siebie 11 kwietnia z rezerwami ŁKS-u Łódź.
CZYTAJ WIĘCEJ O ZAGŁĘBIU NA WESZŁO:
- Jaroszewski wrócił do Zagłębia. Ogarnie sosnowiecki bałagan?
- Kolejny trener stracił robotę w Sosnowcu. Ofiarą Łobodziński
- Olimpijska forma, siedem goli i sygnał SOS. Zagłębie sięgnęło dna
Fot. Newspix