Edyta Sadowska udzieliła wywiadu portalowi sportmarketing.pl. Prezeska Canal+ opowiedziała w nim między innymi o współpracy z Ekstraklasą, również w kontekście zbliżającego się przetargu na prawa telewizyjne do najlepszej polskiej ligi.
Canal+ transmituje Ekstraklasę od 1994 roku. Obecny, rekordowy kontrakt daje stacji prawo do pokazywania rozgrywek do końca sezonu 2026/27.
Prezes Canal+ o prawach do Ekstraklasy: Nie zapłacimy więcej, niż te prawa będą dla nas warte
Proces sprzedaży praw na kolejne lata już się rozpoczął. Składanie ofert jest przewidziane na maj-czerwiec, a cała procedura ma zamknąć się w ostatnim kwartale 2026 roku. Jak wygląda sytuacja w przededniu kluczowego etapu negocjacji, pisaliśmy w tekście: Przetarg na prawa do Ekstraklasy. Krajobraz przed burzą.
Edyta Sadowska zaznacza, że aby współpraca Ekstraklasy z Canal+ trwała dalej, obie strony muszą być zadowolone z tego układu.
– Jak to w małżeństwie, może potrwać, albo może się wcześniej rozpaść. Małżeństwo będzie trwało do momentu, dopóki obie strony będą zadowolone i czerpały z tego korzyść. W związku musisz być szczęśliwy obok drugiej osoby i tutaj jest podobnie, Jeżeli będzie to sytuacja “win win” – będzie super. Jak coś się zmieni, to ten związek trzeba będzie zakończyć – wyjaśniła w rozmowie z Jakubem Kłyszejką.
Podkreśla jednak, że obecnie stacja opakowuje rozgrywki na bardzo wysokim poziomie.
– Chyba dobrze się nam razem żyje (śmiech). Uważam, że pokazujemy Ekstraklasę w znakomity sposób, jest to bardzo dobrze opakowany produkt. (…) Nie boję się powiedzieć, że to, co robimy wokół Ekstraklasy, jest majstersztykiem. Widać, że na polskim rynku co i rusz pojawiają się różni gracze, którzy oferują różne prawa sportowe. Wydaje mi się, że nie było lepszego od nas, jeśli chodzi o transmisję, komentarz, całą wysokiej jakości otoczkę czy formaty tworzone wokół transmisji – stwierdziła szefowa Canal+.
Dała też jasno do zrozumienia, że mimo tego, iż Ekstraklasa jako produkt rośnie, nadawca nie zamierza w swojej ofercie przebić ustalonej przez siebie górnej granicy.
– Oczywiście, że tak. Zawsze jest jakaś kalkulacja ekonomiczna. Dokładnie wiemy, jaka baza klientów jest w stanie kupić dany pakiet. Możemy się pomylić tylko na wzroście oglądalności, ale po 30 latach z Ekstraklasą, raczej się nie mylimy – wyjaśniła.
Prezeska stacji odniosła się również do kwestii, poruszonej w przytoczonym wyżej tekście Jakuba Białka, jakoby przy poprzednim przetargu Canal+ miał przepłacić za prawa do Ekstraklasy. Obecny, czteroletni kontrakt jest warty 1,3 miliarda złotych.
– Zapłaciliśmy tyle, ile uważaliśmy wtedy za stosowne – skwitowała.
Nie chciała się natomiast odnieść do konkretnych kwot, jakie stacja byłaby gotowa przeznaczyć na pokazywanie najlepszej polskiej ligi w kolejnych latach.
– Nie zapłacimy więcej, niż te prawa będą dla nas warte. Oczywiście, że mamy swój sufit. I jest on związany z liczbą klientów, którzy będą chcieli daną subskrypcję kupić. To bardzo prosty rachunek. Przykład Viaplay pokazuje, co może się wydarzyć, jeżeli ktoś przeszarżuje. Oni przecenili polski rynek. Myśleli, że zgromadzą na platformie znacznie większą liczbę klientów. Nie pomogła nawet ekskluzywność praw – wskazała Edyta Sadowska.
WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Goncalo Feio nie poprowadzi już Radomiaka! Co się dzieje w Radomiu?
- Arka wygrała na wyjeździe! Wisła Płock naprawdę znów może spaść
- Kibice Lecha zdemolowali stadion, ale zdobyli się na refleksję
- Raków uciekł Pogoni i myśli o Fiorentinie [VLOG PIELI]
Fot. Newspix.pl