Zbigniew Jakubas był gościem na kanale Tomasza Ćwiąkały. W rozmowie z dziennikarzem właściciel Motoru Lublin mówił o swojej wizji prowadzenia klubu. M.in. przedstawił koncepcję, która w założeniu miałaby silniej związać sztab szkoleniowy z organizacją.
Jakubas podkreślił, że jest cierpliwy w stosunku do trenerów i nie jest zwolennikiem częstych zmian na tym stanowisku. Co więcej, byłby nawet gotów wyjść poza standardowy schemat, że szkoleniowca z klubem wiąże tylko kontrakt.
Właściciel Motoru jest gotów nagrodzić trenera udziałami w klubie
– Dla mnie optymalnym rozwiązaniem jest, aby trener był tak długo, żebym mógł skorzystać z opcji, by nawet dać trenerowi i sztabowi udziały w klubie – wyjaśnił biznesmen.
I dodał, że tego typu układ sprawdził się już w jego innych działalnościach.
– Mój najstarszy współpracownik, który jest prezesem jednej z moich firm, pracuje ze mną 35 lat. Jestem zwolennikiem systemu bonusowego, nagradzania za efekty. Koledzy, prezesi Newagu, mieli napisany na jednej kartce system bonusowy, że jeżeli osiągniemy pewne efekty to otrzymają prawie dwadzieścia procent akcji spółki – zdradził Jakubas.
Stajnia Jakubasa. Czy trzeba się martwić o Motor Lublin?
Właściciel Motoru ma świadomość, że jego pomysł może w środowisku piłkarskim uchodzić za ekstrawagancki, ale zaznaczył, że nie boi się stawiać na oryginalne rozwiązania.
– To byłoby optymalne, choć być może szokujące dla społeczeństwa. Uważam, że ludzie w klubie powinni zarówno brać odpowiedzialność, jak i dzielić się sukcesem. Tak się stało w Newagu. Myślę nad rozwiązaniami nietuzinkowymi i myślę, że czymś jeszcze zaskoczę – stwierdził Zbigniew Jakubas.
WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Drugi transfer Piasta! Niedawno zadebiutował w wielkim klubie
- Pablo Rodriguez jest niedoceniany. To kluczowa postać Lecha Poznań
- To już nie są żarty. Spadek zagląda w oczy Legii, Widzewa i Pogoni
Fot. Newspix