Były kadrowicz wierzy w Papszuna. „Legia nie spadnie”

Aleksander Rachwał

02 stycznia 2026, 10:29 • 2 min czytania 10

Wisła Płock sensacyjnie zakończyła rundę jesienną na pozycji lidera Ekstraklasy. Tuż za nią, co również można uznać za niespodziankę, uplasował się Górnik Zabrze. Zdaniem Radosława Kałużnego, żaden z tych zespołów finalnie nie sięgnie jednak po mistrzostwo Polski. Były reprezentant Polski podzielił się również swoimi przewidywaniami co do wyniku Legii Warszawa, która zimę spędza w strefie spadkowej.

Były kadrowicz wierzy w Papszuna. „Legia nie spadnie”
Reklama

Siedemnaste miejsce Legii Warszawa można uznać za równie sensacyjne co mistrzostwo jesieni Wisły Płock. Także w tym przypadku, według Kałużnego, należy spodziewać się innego rozstrzygnięcia na finiszu rozgrywek.

Kałużny: Mistrzostwo Polski zdobędzie Jagiellonia, Raków lub Lech

Nie wierzę, by tytuł dostał się w ręce Wisły Płock albo Górnika Zabrze. „Majster” czai się wśród trójki Jagiellonia, Raków i Leg…, oj, przepraszam, Lech! Ta Legia wymsknęła mi się chyba z przyzwyczajenia, bo przecież od dawna w walce o złoto legioniści nie biorą udziału. Serducho chciałoby, żeby to była Jaga, w końcu byłem jagiellończykiem — byle jakim, ale jednak. (śmiech) – stwierdził uczestnik mistrzostw świata z 2002 roku w rozmowie z Przeglądem Sportowym.

Reklama

41-krotny reprezentant uważa, że zmiana trenera w Legii pomoże stołecznej drużynie poprawić wyniki wiosną.

Nie spadnie. Sądzę, że przy trenerze Marku Papszunie pomału wygrzebie się i sezon zakończy w okolicy miejsc 5–8 – przewiduje były piłkarz.

Mniej optymistyczny jest w przypadku reprezentacji Polski, która w marcu powalczy w barażach o awans na mistrzostwa świata.

Niestety jakoś tego nie widzę. Wiadomo, że jak każdy normalny Polak zawsze życzę kadrze dobrze, lecz uważam, że po pokonaniu pierwszej przeszkody, czyli Albanii, strącimy poprzeczkę w drugiej próbie i odpadniemy z Ukrainą albo ze Szwecją. Wiem, że kilka naszych meczów mogło natchnąć jako takim optymizmem, jak remisy z Holendrami, lecz dla równowagi mordowaliśmy się z Maltą – zauważa Radosław Kałużny.

WIĘCEJ O POLSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

10 komentarzy

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama