Legia zmieni zdanie co do trenera? Nowy kandydat jest „słupem” w Rumunii!

Szymon Janczyk

04 czerwca 2025, 17:47 • 3 min czytania 103

Reklama
Legia zmieni zdanie co do trenera? Nowy kandydat jest „słupem” w Rumunii!

Aleksiej Szpilewski już był w warszawskim ogródku, już witał się z gąską, tymczasem Goal.pl informuje, że Legia rozmawia z innym kandydatem na stanowisko trenera. To Elias Charalambous, Cypryjczyk urodzony w Republice Południowej Afryki. Jest z nim jednak pewien problem, o którym usłyszeliśmy w Rumunii…

Elias Charalambous to trener z dwoma paszportami, który od przeszło dwóch lat pracuje w rumuńskim FCSB — następcy Steauy Bukareszt, klubie kontrowersyjnego Gigiego Becaliego. Cypryjczyk zdobył z FCSB dwa mistrzostwa kraju, dotarł z klubem także do 1/8 finału Ligi Europy. To zacne sukcesy, które sprawiają, że na tę kandydaturę można spojrzeć z zaciekawieniem.

Tyle że Charalambous tak naprawdę… nie jest trenerem FCSB! Przynajmniej nie samodzielnym.

Elias Charalambous trenerem Legii Warszawa? W Rumunii jest… słupem!

Sytuacja jest dość kuriozalna, bo Elias Charalambous zdobył nawet nagrodę dla trenera roku w Rumunii. Jest to jednak pic na wodę, fotomontaż. Rumuńskie źródła przekonują nas, że Charalambous służy licencją faktycznemu szkoleniowcowi FCSB, którym jest Mihai Pintilii. Czterdziestolatek pracuje dla hegemona z Bukaresztu od pięciu lat, ale dwa lata temu doszło do istotnego przełomu w jego karierze. Został tymczasowym trenerem klubu i dogadał się z Gigim Becalim na kontynuację pracy jako „jedynka”.

Reklama

Problem był taki, że nie miał wymaganych papierów, więc do klubu ściągnięto kogoś, kto miał odpowiednią licencję. W Polsce mówimy na to „słup”.

Elias Charalambous jest więc właśnie takim słupem, w praktyce to on jest asystentem trenera, podczas gdy Pintilii steruje większością spraw. — Wiesz, jak to w każdym sztabie, role w procesie treningowym są podzielone. Charalambous jest istotną częścią sztabu, ale nie ma ostatecznego i decydującego zdania w wielu tematach. W Bukareszcie go lubią, uwielbiają, cenią, natomiast faktycznie jest numerem dwa w sztabie. Do tego Gigi Becali lubi mieszać się w decyzje dotyczące składu, czy nawet zmian w trakcie meczu — przekonuje nas nasze źródło w Rumunii, człowiek doskonale znający realia FCSB.

Nie byłaby to pierwsza sytuacja, w której Pintilii ma kogoś, kto podkłada mu papierek. Leonard Striziu po odejściu z klubu przyznawał wprost, że nie miał nic do gadania, bo drużynę prowadził jego asystent. W przypadku Charalambousa nie jest jednak aż tak źle, panowie po prostu dzielą się obowiązkami, pracują w czymś na wzór tandemu. Rumuni mówią nam jednak, że decydujący głos ma właśnie Pintilii.

Gigi Becali w dość otwarty sposób – czyli jak zawsze – opowiadał o tym, ile Elias Charalambous zarabia w FCSB. Chwalił się, że podpisał z nim nowy kontrakt, na mocy którego Cypryjczyk inkasuje 15 tysięcy euro miesięcznie. Dostał też wyższe premie. Mihai Pintilii z kolei miał zarobić dwieście tysięcy euro za awans FCSB do europejskich pucharów. Przyznacie, że nie brzmi to jak bonus dla asystenta trenera.

Reklama

Właściciel FCSB twierdził też, że Charalambous miał oferty z Grecji, gdzie oferowano mu dwa miliony euro rocznie. Rumuńskie źródło mówi nam jednak, że to nieprawda i Elias nigdy takich propozycji nie dostał. Jeśli jednak jego pensja jest prawdziwa, to Legia Warszawa może ją z łatwością przebić i zaoferować mu wypłatę może i dwukrotnie wyższą.

Pytanie, czy Becali puści swojego słupa do Polski? Jakiś czas temu zapowiadał, że jeśli go puści to do… Arabii Saudyjskiej. Żeby zrobić z niego milionera.

WIĘCEJ O TRANSFERACH NA WESZŁO:

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Reklama
103 komentarzy
Szymon Janczyk

Liczby, transfery i reportaże. Dobrych historii szukam na całym świecie - od koła podbiegunowego po Rijad. Na Weszło od lat staram się przekazać, że polska piłka też jest ciekawa.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa