Niewiele się o tym mówiło, ale Bright Ede był jednym z ciekawszych transferów w zimowym okienku w Ekstraklasie. Środkowy obrońca, który zamienił Zagłębie Lubin na Motor Lublin, uchodzi za ogromny talent. Właśnie strzelił premierową bramkę w najwyższej lidze.
Gdy w składzie Motoru Lublin na mecz ze Stalą Mielec zobaczyliśmy Brighta Ede, można było być zaskoczonym. Osiemnastolatek kilka miesięcy temu trafił na Lubelszczyznę z Zagłębia Lubin i nie był to transfer z pierwszych stron gazet. Kto jednak śledzi młodzieżową piłkę, kto słucha opinii ze środowiska, ten wie, że urodzony w Warszawie chłopak ma ogromny potencjał i kwestią czasu było, aż pokaże go w Ekstraklasie.
Okazało się, że Ede bardzo szybko ściągnął na siebie uwagę. Już w debiucie zapisał na koncie pierwszego gola.
Bright Ede z premierowym golem w Ekstraklasie. To duży talent
– Byłem szykowany przez trenera, sztab, do tego debiutu i cieszę się, że pokazałem to na boisku. Wiedziałem, że jest na mnie odpowiedzialność i muszę to udźwignąć. Są rodzice, rodzeństwo, wujkowie. Wyjątkowy dzień, pozdrawiam ich wszystkich! – mówił przed kamerami Canal Plus Sport przejęty Bright Ede, gdy stanął do pierwszego w karierze wywiadu w trakcie spotkania.
Młodzieżowy reprezentant Polski z rocznika 2007 w kilku poprzednich spotkaniach siedział na ławce rezerwowych, ale teraz z powodu urazów i kartek wskoczył do wyjściowej jedenastki. Tuż po przerwie środkowy obrońca odnalazł się w polu karnym, wszedł na bliższy słupek i umieścił piłkę w bramce. To schemat rozegrania rzutu rożnego, nad którym Motor sporo wcześniej pracował.
Pierwszy gol nie był jedynym, co wyróżniło Ede na tle ligowej konkurencji. Środkowy obrońca zanotował cztery przejęcia, wszystkie we własnym polu karnym. Stoper grał rozsądnie, nie zanotował żadnej straty na własnej połowie — poza sytuacją, w której wybijał piłkę po dośrodkowaniu, co i tak zakończyło się kontratakiem Mbaye Ndiaye — zaliczył tylko osiem niecelnych podań. Warto zwrócić uwagę na to, że lewonożny stoper próbował zagrywać piłki za plecy obrońców, za linię rywala.
W Motorze Lublin Ede uchodzi za drugą z perełek, inwestycji w przyszłość, po Filipie Lubereckim. Boczny obrońca już zimą wzbudził zainteresowanie austriackiego Sturmu Graz, jednak Zbigniew Jakubas nie chciał usiąść do poważnych rozmów o transferze, licząc, że jego wartość będzie rosła. Bright ma w jego oczach podobny status. Zresztą, w rozmowie z Meczykami, Jakubas rzucił o Ede:
– Ma zajebiste warunki. Jeżeli rozwiniemy go tak, jak rozwinęliśmy Luberka, to zobaczycie, że za parę miesięcy każdy powie: Boże święty, to jest reprezentant Polski! Mnie się to podoba. Przyjęcie piłki, czterdzieści metrów przez dwie linie podanie…
Gdy Ede przechodził z Zagłębia do Motoru, mówiło się, że bardzo dobrze dobrał klub, bo na Lubelszczyźnie dostanie sztab, plan i pomysł, który pomoże mu w rozwoju. Coś, na co niekoniecznie mógł liczyć na Dolnym Śląsku, gdzie o filozofii budowania klubu wokół akademii więcej się mówi, niż robi.
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE: NA WESZŁO:
- Wszystko się udało na otwarcie Nowej Bukowej [REPORTAŻ]
- “Radomiak ma najlepszą mentalność w lidze”. Lech Poznań na drugim biegunie
- Ivan Djurdjević pracował nad relacjami z szatnią. Pomoże Stali?
fot. Newspix