Rząsa zdradza, kto był priorytetem dla Lecha. „Złożyliśmy bardzo dobrą ofertę”

Paweł Marszałkowski

Opracowanie:Paweł Marszałkowski

28 lutego 2025, 14:01 • 3 min czytania 6

Reklama
Rząsa zdradza, kto był priorytetem dla Lecha. „Złożyliśmy bardzo dobrą ofertę”

Dzięki zwycięstwu nad Zagłębiem Lubin (3:1), Lech Poznań utrzymał pozycję lidera Ekstraklasy. Wynik spotkania ustalił Rasmus Carstensen. Czy wypożyczony z Kolonii Duńczyk zostanie w Wielkopolsce na dłużej? – Na tym etapie mogę powiedzieć, że temat nie jest zamknięty – zdradza Tomasz Rząsa w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”. Dyrektor sportowy Lecha przedstawił również kulisy ostatnich ruchów transferowych poznańskiego klubu.

Mimo zwycięstwa w 22. kolejce, Kolejorz nie może zaliczyć początku wiosny do udanych. W czterech meczach drużyna prowadzona przez Nielsa Frederiksena zdobyła sześć punktów. Porażki zanotowała w spotkaniach z Lechią Gdańsk i Rakowem Częstochowa.

Chwilowo nie jesteśmy tym samym zespołem co jesienią. Te ostatnie trzy mecze pokazały, że mechanizmy, które wcześniej funkcjonowały, aktualnie nie funkcjonują tak, jak powinny. I pracujemy teraz ciężko nad tym, żeby wrócić na odpowiednie tory – mówi Tomasz Rząsa w „Przeglądzie Sportowym”.

Dyrektor sportowy Lecha uchylił rąbka tajemnicy na temat zimowych ruchów transferowych.

Reklama

Zrealizowaliśmy nasze założenia. Chcieliśmy pozyskać jakościowych piłkarzy, dzięki temu wzmocnić rywalizację na poszczególnych pozycjach i mam nadzieję, że nam się to udało. Rasmus Carstensen już to zrobił na bokach obrony, Gisli Thordarson w środku pomocy, liczymy też na Mario Gonzaleza w ataku – twierdzi Rząsa i zdradza, że celem transferowym Lecha był również Aune Heggeboe z Brann.

Mogę potwierdzić, że tak. To młody, perspektywiczny piłkarz o dużym potencjale do rozwoju, ale nie udało nam się dojść do porozumienia. Złożyliśmy bardzo dobrą ofertę, ale rozmowy z Brann były trudne i na końcu Norwegowie nie chcieli pozwolić odejść napastnikowi, który strzelił dla nich sporo goli jesienią.

CZYTAJ WIĘCEJ: Drodzy i nieskuteczni. Dlaczego nie warto kupować napastników zimą? [ANALIZA]

Na ten moment najlepiej ze sprowadzonych zimą zawodników wygląda Rasmus Carstensen. Duńczyk został wypożyczony z 1. FC Köln, a w umowie brakuje opcji wykupu. Jednak zdaniem Rząsy to nie przekreśla szans na zatrzymanie 24-latka w Poznaniu.

Reklama

Po pierwsze, w klubie z Kolonii nie chcą tak łatwo z niego zrezygnować, zainwestowali w jego transfer określone pieniądze i nie byli zainteresowani na tym etapie ustalaniem szczegółów transferu definitywnego. A po drugie, Rasmus także chce sam zobaczyć, jak to wszystko tutaj funkcjonuje i jak odnajdzie się u nas. Nie znał bowiem Polski, Ekstraklasy czy Lecha. To dla niego nowość – relacjonuje dyrektor sportowy Lecha. – Teraz już mamy sygnały od niego, że czuje się tutaj świetnie. Na tym etapie mogę powiedzieć, że temat nie jest zamknięty. Po zakończonym sezonie usiądziemy i wspólnie się zastanowimy, co dalej. To na pewno skomplikowana sprawa, wiele rzeczy będzie się musiało zgrać, ale nie jest przesądzone, że Rasmus będzie w Lechu tylko do końca sezonu. Zobaczymy – dodaje.

W 23. kolejce, już w sobotę o godzinie 17:30, Lech zmierzy się na wyjeździe z Pogonią Szczecin.

WIĘCEJ NA WESZŁO:

Reklama

Fot. Newspix

6 komentarzy
Paweł Marszałkowski

Kaszub. Urodził się równo 44 lata po Franciszku Smudzie, co może oznaczać, że właśnie o nim myślał Adam Mickiewicz, pisząc słowa: „A imię jego czterdzieści i cztery”. Choć polskiego futbolu raczej nie zbawi, stara się pracować u podstaw. W ostatnich latach poznał zapach szatni, teraz spróbuje go opisać - przede wszystkim w reportażach i wywiadach (choć Orianą Fallaci nie jest). Piłkę traktuje jako pretekst do opowiedzenia czegoś więcej. Uzależniony od kawy i morza. Fan Marka Hłaski, Rafała Siemaszki, Giorgosa Lanthimosa i Emmy Stone. Pomiędzy meczami pisze smutne opowiadania i robi słabe filmy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Betclic 1. Liga

Gorzej od Piszczka zaczęło niewielu. Ich kluby za chwilę upadły. Tyski dramat

AbsurDB
16
Gorzej od Piszczka zaczęło niewielu. Ich kluby za chwilę upadły. Tyski dramat