Reklama

Lechia zalega 100 tys. zł byłemu trenerowi. “Takich podmiotów jest więcej”

Szymon Piórek

Opracowanie:Szymon Piórek

18 lutego 2025, 09:40 • 2 min czytania 48 komentarzy

Lechia Gdańsk wprost szydzi z Komisji Licencyjnej Ekstraklasy. Jak gdyby nigdy nic gra w lidze, podczas gdy nie spełnia podstawowych wymogów. Tym razem zakpiła z zapisów regulaminowych, zupełnie olewając wypłaty dla trenerów asystentów.

Lechia zalega 100 tys. zł byłemu trenerowi. “Takich podmiotów jest więcej”

O wszystkim w programie “Ekstraklasa po godzinach” powiedział Rafał Rajzer, który pełnił funkcję trenera asystenta Szymona Grabowskiego od lipca 2023 roku do końca maja zeszłego. Lechia Gdańsk do dziś zalega mu z wypłatą pieniędzy.

To kwota ponad stu tysięcy złotych. Jednak jaka by nie była, to ja swoją pracę wykonałem właściwie. Celem był awans do Ekstraklasy i to zrealizowaliśmy. Bronię się tym wszystkim i nie po mojej stronie jest problem. Takich podmiotów jak ja jest więcej. Nie powinno się tak traktować nikogo – powiedział Rajzer, asystent trenera Grabowskiego w Lechii.

Dlaczego Komisja Licencyjna pozwala na to, by klub z długami wobec swoich pracowników otrzymał zgodę na grę w Ekstraklasie? Lechia znalazła bowiem lukę w przepisach. Objęci ochroną licencyjną są wszyscy profesjonalni piłkarze, zarząd, prezes, dyrektor zarządzający, trener pierwszego zespołu, jego asystent, trener bramkarzy, lekarz i fizjoterapeuta. Rajzer, a także inni szkoleniowcy w sztabie Grabowskiego nie należą do tego grona.

– Podręcznik licencyjny na to pozwala. Nie wszystkie osoby ze sztabu są chronione w ten sposób. Mowa tu o trenerze przygotowania fizycznego Dominiku Milewskim. Chodzi o okres od czerwca od sierpnia, a mamy luty. Ostatnia pensja wpłynęła w czerwcu. Od tego momentu nie dostaliśmy żadnych pieniędzy z klubu. Po tym, jak licencja Lechii była zawieszona, liczyłem, że odzyskam swoje pieniądze, ale tak się nie stało. Czekam na następną komisję licencyjną – stwierdził Rajzer, po czym opowiedział, w jakich okolicznościach doszło do jego zwolnienia i czy Paulo Urfer się z nim pożegnał.

Reklama

Pan prezes nie rozmawiał ze mną. Nie uczestniczył również w żadnym zwolnieniu ani podziękowaniu czy uściśnięciu ręki na koniec współpracy. Ten człowiek nie był obecny. Widać zresztą, jak on funkcjonuje. Jest raz na dwa tygodnie w klubie. 

WIĘCEJ O LECHII GDAŃSK:

Fot. Newspix

Urodzony z piłką, a przynajmniej tak mówią wszyscy w rodzinie. Wspomnienia pierwszej koszulki są dość mgliste, ale raz po raz powtarzano, że był to trykot Micheala Owena z Liverpoolu przywieziony z saksów przez stryjka. Wychowany na opowieściach taty o Leszku Piszu i drużynie Legii Warszawa z lat 80. i 90. Były trzecioligowy zawodnik Startu Działdowo, który na rzecz dziennikarstwa zrezygnował z kopania się po czole. Od 19. roku życia związany z pisaniem. Najpierw w "Przeglądzie Sportowym", a teraz w"Weszło". Fan polskiej kopanej na różnych poziomach od Ekstraklasy do B-klasy, niemieckiego futbolu, piłkarskich opowieści historycznych i ciekawostek różnej maści.

Rozwiń

Najnowsze

Piłka nożna

Beef pomiędzy Kuleszą a Bońkiem na portalu X. “Po cholerę kandydował?”

Jakub Białek
2
Beef pomiędzy Kuleszą a Bońkiem na portalu X. “Po cholerę kandydował?”

Ekstraklasa

Piłka nożna

Beef pomiędzy Kuleszą a Bońkiem na portalu X. “Po cholerę kandydował?”

Jakub Białek
2
Beef pomiędzy Kuleszą a Bońkiem na portalu X. “Po cholerę kandydował?”