Reklama

Wisła robiła “człap, człap”, a Znicz “strzał, gol”

Kamil Warzocha

Autor:Kamil Warzocha

15 lutego 2025, 18:58 • 3 min czytania 51 komentarzy

Nie da się wygrywać meczów i walczyć o awans do Ekstraklasy w stylu, jaki pokazała dzisiaj Wisła Kraków. Zastanawialiśmy się przez dobre kilkadziesiąt minut, co drużyna trenera Jopa zamierza osiągnąć, robiąc “człap, człap” na połowie Znicza, a Znicz “strzał, gol” w polu karnym Wisły.

Wisła robiła “człap, człap”, a Znicz “strzał, gol”

Jedni nabijali posiadanie piłki i wykręcali na papierze niezłe statystyki, a drudzy mieli sposób na to, jak coś dobrze zrobić, ale się nie narobić. Dosłownie każdy atak Znicza pachniał bramką, ale nie mogło być inaczej, skoro obrońcy “Białej Gwiazdy” gubili mapę przy każdym lepszym dośrodkowaniu.

Paradoksalnie jednak to nie wrzutka była dla Wisły zabójcza. Prędzej bierność i trudno wytłumaczalna bylejakość w doskoku do rywala. Nie wiemy, w Krakowie chyba ostatnio nie robili kilometrów po górach. Mamy pierwszą kolejkę po zimowych wakacjach dla pierwszoligowców, a ci wyglądają tak, jakby wczoraj wnosili kamienie na Giewont. Wolni, przewidywalni, bez przekonania, że Znicz da się ograć.

Znicz zrobił swoje

Co innego myśleli piłkarze Znicza, którzy w przeciwieństwie do gospodarzy potrafili robić przewagę podaniami i mądrze grać ruchem bez piłki. Właśnie dzięki temu padła bramka Moskwika, który wyrósł w polu karnym jak spod ziemi. Wyjście do piłki, wcześniej dobrze przygotowana akcja, strzał prawie pod ladę. Książkowy sposób na to, jak zrobić krzywdę Wiśle. A takich sytuacji, kiedy piłkarze Wisły nie nadążali, było więcej.

Oczywiście nie było też tak, że bramkarz Znicza był bezrobotny. Trochę musiał się rozruszać choćby przy sytuacyjnym strzale Zwolińskiego, ale ani to, ani inne uderzenia z pierwszej połowy nie dawały wrażenia, że Wisła jest bliska strzelenia gola. Powiedzmy sobie wprost: męczyła bułę, grając na jednym biegu właściwie bez żadnego pomysłu, jak to zmienić. A najdziwniejsze jest to, że w Wiśle, która przecież walczy o baraże, przez pierwsze 45 minut trudno było znaleźć ofensywnego piłkarza z dobrym dryblingiem i wrzutką. Chyba się zgodzicie, że to małe, malutkie nieporozumienie.

Reklama

Nieskuteczna Wisła

Wiśle pozostały tylko dwa sposoby na strzelenie gola: swojak Znicza (to było mało prawdopodobne) lub spamowanie wrzutkami, które oczywiście miało miejsce ze wzmożoną częstotliwością przez ostatnie pół godziny. Nie twierdzimy, że to złe, zwłaszcza przy nisko postawionej linii obrony. Ale od takiego klubu powinniśmy wymagać więcej, czegoś ekstra, a nie liczenia na to, że któreś z kilkuset dośrodkowań wreszcie się opłaci. Co prawda Wisła podkręciła tempo, grała szybciej i wrzutki były już lepsze, ale żadna nie okazała się tą kluczową.

Oddajmy jednak Wiśle, że kilka razy było blisko. Raz Zwoliński strzelał głową tuż nad poprzeczką, innym razem obił słupek. Dodając strzał z dystansu Igbekeme czy Duarte, można by wręcz powiedzieć, że “Biała Gwiazda” zasłużyła na wyrównanie. Ale po meczu, wbrew miażdżącym statystykom, ma się poczucie, że to wszystko było zbyt toporne i na siłę. Że tak naprawdę Wisła, nawet grając 180 minut, nie byłaby w stanie pokonać Misztala, bo Znicz był tak dobrze przygotowany taktycznie.

Potknięcie na starcie rundy wiosennej stało się faktem. Znicz zagrał mądrze i ambitnie, ustawiając sobie mecz przy 1:0. A Wisła, która chyba jeszcze nie wybudziła się z zimowego snu, nie była w stanie tej dobrze postawionej defensywy z Pruszkowa rozerwać.

Wisła Kraków – Znicz Pruszków 0:1 (0:1)

  • 0:1 –  Moskwik 27′

WIĘCEJ NA WESZŁO:

Reklama

Fot. Newspix

W Weszło od początku 2021 roku. Filolog z licencjatem i magister dziennikarstwa z rocznika 98’. Niespełniony piłkarz i kibic FC Barcelony, który wzorował się na Lionelu Messim. Gracz komputerowy (Fifa i Counter Strike on the top) oraz stały bywalec na siłowni. W przyszłości napisze książkę fabularną i nakręci film krótkometrażowy. Lubi podróżować i znajdować nowe zajawki, na przykład: teatr komedii, gra na gitarze, planszówki. W pracy najbardziej stawia na wywiady, felietony i historie, które wychodzą poza ramy weekendowej piłkarskiej łupanki. Ogląda przede wszystkim Ekstraklasę, a że mieszka we Wrocławiu (choć pochodzi z Chojnowa), najbliżej mu do dolnośląskiego futbolu. Regularnie pojawia się przed kamerami w programach “Liga Minus” i "Weszlopolscy".

Rozwiń

Najnowsze

Boks

Srebrna Szeremeta, dwa złota Polek. Jedenaście medali dla Polski w PŚ!

Sebastian Warzecha
4
Srebrna Szeremeta, dwa złota Polek. Jedenaście medali dla Polski w PŚ!
Hiszpania

Zmarnowana szansa Barcelony. Bezbarwny Lewandowski, Szczęsny śrubuje passę

Wojciech Górski
17
Zmarnowana szansa Barcelony. Bezbarwny Lewandowski, Szczęsny śrubuje passę

Piłka nożna

Boks

Srebrna Szeremeta, dwa złota Polek. Jedenaście medali dla Polski w PŚ!

Sebastian Warzecha
4
Srebrna Szeremeta, dwa złota Polek. Jedenaście medali dla Polski w PŚ!
Hiszpania

Zmarnowana szansa Barcelony. Bezbarwny Lewandowski, Szczęsny śrubuje passę

Wojciech Górski
17
Zmarnowana szansa Barcelony. Bezbarwny Lewandowski, Szczęsny śrubuje passę