Legia Warszawa wypożyczyła do końca sezonu Vladana Kovacevicia ze Sportingu Lizbona, co stanowi jasny sygnał, że nie jest zadowolona z postawy swoich bramkarzy – Kacpra Tobiasza i Gabriela Kobylaka. Taka decyzja władz stołecznego klubu zdziwiła byłego golkipera Legii Wojciecha Kowalewskiego. W rozmowie z TVP Sport były reprezentant Polski skrytykował wybory kadrowe w drużynie Goncalo Feio. – Dziś mam poczucie, że został zburzony potężny i, wydawałoby się, nienaruszalny filar, jakim byli bramkarze Legii – ocenił Kowalewski.
Tobiasz i Kobylak nie imponowali formą w ostatnim czasie. Temat sprowadzenia dodatkowego bramkarza pojawił się jednak nagle, dopiero w ubiegłym tygodniu, czego efektem było wypożyczenie Kovacevicia, który z miejsca wskoczył do pierwszego składu na ligowy mecz z Piastem Gliwice (0:1). Wojciecha Kowalewskiego takie działanie władz Legii bardzo zdziwiło.
– Aż trudno mi to wszystko sobie poukładać, jest tyle zmiennych. Zastanawiam się, co takiego szczególnego wydarzyło się po okresie przygotowawczym, że po pierwszej kolejce, w trybie awaryjnym, na łapu-capu, sprowadzono Kovacevicia i zagrał po jednym treningu z zespołem. Nie pamiętam takiej sytuacji w tym klubie i na tej pozycji. A przecież w Legii grałem i pracowałem, znam trenera bramkarzy Krzysztofa Dowhania, z boiska znam też Arka Malarza i ta sytuacja nie pasuje mi do stylu ich pracy. Za to nigdy nie pracowałem z trenerem Goncalo Feio, jednak wciąż zastanawiam się, co zadecydowało, co sztab trenerski zobaczył niepokojącego w grze Kobylaka, czego nie widział wcześniej, że zdecydował się na taki ruch z Kovaceviciem. Zastanawiam się, jaki jest problem z Kacprem Tobiaszem, że nie dostał szansy w Gliwicach. Nie rozumiem decyzji o sprowadzeniu Kovacevicia, to mi nie pasuje do stylu i modelu pracy trenera Dowhania – stwierdził Kowalewski.
Zdaniem byłego bramkarza, decyzja o ściągnięciu Bośniaka została podjęta pod wpływem impulsu. Kowalewski ubolewa, że Legia traci renomę klubu, który szczycił się tym, że potrafi wypromować znakomitych golkiperów.
– Nie przekonuje mnie, że jeden błąd wywołał aż taką panikę. Rozumiem argumenty trenera Feio, że obaj Polacy popełniali błędy także wcześniej, ale to kłóci się ze słowami prezesa Herry o zimowych planach transferowych. Jest mi tym bardziej przykro, że przecież bramkarze zawsze byli siłą Legii, a na ich transferach klub zarabiał miliony euro. A teraz? W 2019 roku, na podstawie gdy i pracy w Legii oraz znajomości z Krzysztofem Dowhaniem, który był moim trenerem, kiedy broniłem przy Łazienkowskiej, opracowałem, przygotowałem i przedstawiłem zarządowi klubu koncepcję szkolenia bramkarzy w warszawskim klubie. Plan się spodobał, ale nigdy nie został wdrożony w życie. Dziś mam poczucie, że został zburzony potężny i, wydawałoby się, nienaruszalny filar, jakim byli bramkarze Legii. Kiedyś to była marka tego klubu, znak i gwarancja jakości. A dziś? Obecna sytuacja daje odpowiedź. Nie kwestionuję umiejętności obecnych bramkarzy Legii, jednak nie wierzę, że wcześniej nie było widać problemu i nie można było zareagować inaczej niż teraz – ocenił Wojciech Kowalewski.
Legia Warszawa zajmuje obecnie czwarte miejsce w tabeli Ekstraklasy ze stratą ośmiu punktów do prowadzącego Lecha Poznań.
WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Świetny debiut Modera w Lidze Mistrzów. Feyenoord lepszy od Milanu!
- Trener Bački: Legia gra lepszą piłkę, ale to Jagiellonia jest lepiej zorganizowana
- Abramowicz: Nie ma znaczenia, które miejsce zajęła Bačka w fazie ligowej
- To nie zdarzyło się od 14 lat. Jedenaście nacji w wyjściowym składzie Cracovii
- Niedawno błyszczał razem z Szymańskim. Jak Santiago Gimenez odjechał Polakowi?
Fot. Newspix