Trener Lechii bagatelizuje marcowy wyjazd na kadrę. „Na Wyspach to normalne”

Aleksander Rachwał

Opracowanie:Aleksander Rachwał

16 stycznia 2025, 20:17 • 3 min czytania 4

Lechia Gdańsk zakończyła rundę jesienną na przedostatnim miejscu w tabeli i jest jednym z głównym kandydatów do spadku z Ekstraklasy. Zbawcą beniaminka ma być nowy trener John Carver, który łączy obowiązki szkoleniowca Lechii z posadą asystenta w sztabie reprezentacji Szkocji. Szkoleniowiec stwierdził w rozmowie z TVP Sport, że jego wyjazd na marcowe zgrupowanie kadry nie będzie problemem dla gdańskiej drużyny. Anglik wyjaśnił również, co skłoniło go do podjęcia pracy w Polsce.

Trener Lechii bagatelizuje marcowy wyjazd na kadrę. „Na Wyspach to normalne”
Reklama

Pod wodzą Carvera Lechia rozegrała do tej pory jeden mecz i go wygrała. Nie ma jednak co wyciągać z tego powodu daleko idących wniosków, było to wszak spotkanie z jedyną ekipą gorszą tej jesieni od gdańszczan, czyli Śląskiem Wrocław.

W tej sytuacji, wydaje się, że każdy moment, który trener mógłby wykorzystać na pracę z drużyną powinien być na wagę złota. 60-latek uda się jednak w marcu na zgrupowanie reprezentacji Szkocji przed meczami z Grecją o pozostanie w dywizji A Ligi Narodów. W niedawnej rozmowie z Pawłem Paczulem, dyrektor sportowy Lechii Jakub Chodorowski przekonywał, że nieobecność trenera nie wpłynie na zespół i tego samego zdania jest szkoleniowiec beniaminka.

Reklama

Jakub Chodorowski, dyr. sportowy Lechii: Klub wraca do normalności, nie spadniemy

To będą maksymalnie 10-dniowe wyjazdy. Każdy klub ma przerwę reprezentacyjną. Na Wyspach to normalne, że członkowie sztabu reprezentacji łączą to z pracą w klubie. Gdy dostałem ofertę z Polski myślałem, by wziąć ze sobą trenera z Wysp. Potem poznałem jednak sztab i uznałem, że nie potrzebuję nikogo więcej. Człowiek z zewnątrz potrzebowałby czasu, by zrozumieć klub i ligę. Jadąc na zgrupowanie reprezentacji Szkocji będę mieć pewność, że zostawiam klub w dobrych rękach – wyjaśnił były menadżer Newcastle United.

Poza Newcastle, Carver ma swoim CV również posadę pierwszego trenera Toronto i Omonii Nikozja. W charakterze asystenta, poza reprezentacją Szkocji, pracował m.in. w West Bromie, Sheffield United czy Leeds. Jednak ostatni raz przy piłce klubowej pracował sześć lat temu. W rozmowie z TVP Sport angielski szkoleniowiec wyjaśnił, co stało za tym, żeby przyjąć ofertę od Lechii.

„Jestem najlepszy w Premier League”. Kim jest John Carver, nowy trener Lechii Gdańsk?

Jestem wielkim fanem rozwijania się. Zbliżam się do 60-tki, a ciągle myślę, że mogę się czegoś nauczyć. Jako trener reprezentacji Szkocji oglądałem mecze w różnych ligach. Choćby we Włoszech, bo mamy tam kilku zawodników. Zacząłem też oglądać polską piłkę. Dwa lata temu graliśmy w Polsce z Ukrainą. Padł bezbramkowy remis, ale podobała mi się atmosfera na stadionie. Zacząłem oglądać mecze polskiej ligi, miałem kilka wstępnych ofert z waszego kraju. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale pomyślałem wówczas, że mógłbym tu kiedyś pracować. I dlatego tu jestem. Podobne odczucia miałem podczas wspomnianego listopadowego meczu w Warszawie. Byłem zauroczony atmosferą i stadionem, a potem temat przenosin zaczął się rozwijać – stwierdził Carver.

Pierwszy mecz po przerwie zimowej Lechia Gdańsk rozegra 1 lutego. Rywalem Biało-Zielonych będzie Motor Lublin.

WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

4 komentarze

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Haditaghi wydał na spłatę długów więcej, niż Dobrzycki na transfery

Jakub Radomski
18
Haditaghi wydał na spłatę długów więcej, niż Dobrzycki na transfery
Reklama

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Haditaghi wydał na spłatę długów więcej, niż Dobrzycki na transfery

Jakub Radomski
18
Haditaghi wydał na spłatę długów więcej, niż Dobrzycki na transfery
Reklama
Reklama