Choć wydaje się, że po ostatnim roku to już niemożliwe, według niektórych ludzi na świecie Lionel Messi wciąż ma szansę na bycie w czołówce plebiscytu na „Złotą Piłkę”. Nawet mimo faktu, że w roku 2024 będzie grał wyłącznie w Interze Miami, a nie tak jak poprzednio w PSG i reprezentacji Argentyny, którą w wielkim stylu poprowadził do wygrania mundialu.
Ciekawe wyliczenia (trudno powiedzieć, na podstawie czego) wyłożył portal „433”. Jego analitycy i bukmacherzy stworzyli listę zawodników z największym prawdopodobieństwem wygranej: Jude Bellingham (26% szans), Erling Haaland (20%), Harry Kane (21%), Kylian Mbappe (21%), Lionel Messi (11%), Rodri (10%), Vinicius Junior (8%), Kevin De Bruyne (6%), Mohamed Salah (4%), Cristiano Ronaldo (2%).
Oczywiście można to uznać za pewną zabawę, ale nawet w takich trudno sobie wyobrazić, żeby Messi był tak wysoko. Ba, nie zdziwilibyśmy się, gdyby wypadł nawet poza pierwszą dwudziestkę, bo przecież przez brak związku z europejskim futbolem tak właśnie powinno być. Nie oszukujmy się: osiem „Złotych Piłek” i ani jednej więcej – tak to powinno wyglądać. Dla pokolenia dorastającego przy Messim i Ronaldo to może być trudne, ale to już ten czas na zmianę warty. Messi przeszedł grę, jest najlepszym piłkarzem w historii w futbolu i żadne tego typu gale nie powinny zawracać mu głowy w czasie emerytury w Stanach Zjednoczonych. Tak będzie przede wszystkim sprawiedliwie.
Fot. Newspix