Reklama

Burlikowski: Zagłębie jest w stanie rywalizować o coś więcej niż siódme miejsce

redakcja

Autor:redakcja

19 grudnia 2023, 13:24 • 10 min czytania 3 komentarze

Jakie ambicje ma Zagłębie Lubin? Czy w końcu przestanie być przeciętnym zespołem środka tabeli? Jaki budżet i możliwości ma ten klub? Czy runda jesienna jest rozczarowaniem dla „Miedziowych”? Czy są zadowoleni z letnich transferów? Czy myślą o pozyskaniu nowego bramkarza skoro Sokratis Dioudis nie dojeżdża, a zarabia najwięcej w zespole? Na te tematy porozmawialiśmy w programie „Weszłopolscy” z Piotrem Burlikowskim, dyrektorem pionu sportowego Zagłębia.

Burlikowski: Zagłębie jest w stanie rywalizować o coś więcej niż siódme miejsce

Jak duże w skali 1-10 jest rozczarowanie minioną rundą w Zagłębiu Lubin?

Dobre pytanie. Jest rozczarowanie, ale muszę powiedzieć jedną rzecz – oczekiwania były wielkie, ale też medialne, gdzie oceniało się potencjał transferów i wszystkich rzeczy, które działy się latem. A w stosunku do tego, co jest teraz, czyli ósmego miejsca i dorobku punktowego (25 oczek po 19. kolejkach – przyp.), jest to rozczarowanie. Czy duże? Możemy mówić o rozczarowaniu, ale nie aż tak ogromnym.

Pan mówi o medialnych oczekiwaniach, ale wy też takie mieliście? Bo duże pieniądze zostały zainwestowane w Zagłębie.

Jakie?

Reklama

Duże.

Konkrety. Duże, czyli ile?

To niech pan nam powie, jakie pieniądze zostały zainwestowane w Zagłębie przed sezonem.

Nie, pan mówi o dużych pieniądzach. My za duże pieniądze sprzedaliśmy naszego najlepszego piłkarza. Od tego powinniśmy zacząć.

Ale to nie jest prawda, że duże pieniądze zainwestowaliście w zespół? Nie macie budżetu płacowego na top 6 ligi?

Nie sądzę.

Reklama

Zwykle Zagłębie Lubin utrzymywało się w tych granicach. Jednak jeśli mówimy o konkretnych pieniądzach, to bodajże 600 tys. euro najdroższy wasz transfer – Dawid Kurminowski, a do tego 250 tys. kosztował Damian Dąbrowski. To nie są małe pieniądze.

Żadna z tych kwot nie jest prawdziwa.

A jakie są bliższe prawdy?

Na pewno niższe. Nie wydaliśmy 600 tysięcy euro na żadnego zawodnika. Zapłaciliśmy za Dawida Kurminowskiego mniej. Za Damiana Dąbrowskiego też daliśmy mniej. Jeszcze raz przypomnę, że my sprzedaliśmy Łukasza Łakomego za bardzo dobre pieniądze (do Young Boys Berno za 1,4 mln euro – dane za Transfemarkt) i to pozwoliło nam zainwestować w zespół.

A ile zarabia Sokratis Dioudis? Czy te doniesienia o 150 tysiącach złotych miesięcznie są prawdziwe, czy są dużo zawyżone? I czy to jest najlepiej zarabiający piłkarz Zagłębia w tej chwili?

Odpowiem inaczej, bo narosły mity o tych zarobkach Zagłębia. Jestem tutaj dwa lata i nigdy nie mieliśmy takiego budżetu płacowego, żeby rywalizować z najlepszymi klubami w Polsce. Dioudis wiosną był zawodnikiem Panathinaikosu Ateny, wypożyczonym do nas na pół roku. Część kontraktu płacił wtedy Panathinaikos, dlatego płaciliśmy mu mniej. Na dziś? Tak, jest to najlepiej zarabiający zawodnik Zagłębia Lubin. Czy ma 150 tysięcy złotych brutto miesięcznie? Tak, ale netto myślę, że to nie jest aż taka kwota.

Skoro mówi pan o tym, że faktycznie nie tak dużo wydaliście na ten zespół (…)

Nie, zaznaczyłem tylko, że nie są to jakieś rekordowe pieniądze. Tym bardziej, że sprzedaliśmy najlepszego piłkarza, co pozwoliło nam – po części – zainwestować w zespół.

Pytam jednak o coś innego, bo powiedział pan, że budżet płacowy nie zalicza was do top 6 Ekstraklasy, czyli nie budowaliście drużyny z taką myślą, żeby w tym top6 się znaleźć?

Budowaliśmy.

Czy da się to zrobić bez zainwestowania w to rekordowych środków? Bo liga jest coraz lepsza.

Tak, liga jest coraz lepsza. Czy się da? Uznaliśmy, że kupno Dawida Kurminowskiego, który sprawdził się wiosną, pozwoli zespołowi osiągnąć wyższe cele. Pozyskanie Damiana Dąbrowskiego, naszego wychowanka, który wrócił do Zagłębia, w naszej ocenie był to ruch pozwalający zastąpić Łukasza Łakomego. Uważam, że z perspektywy całego sezonu będziemy w stanie ocenić tych zawodników. Jasne, jest niedosyt i rozczarowanie. Z drugiej strony muszę powiedzieć, że niewiele nam brakuje, żeby w tym top 6 być. Też trzeba na to zwrócić uwagę. Jesteśmy rozczarowani, ale mamy poczucie, że w porównaniu do poprzedniego sezonu czy jeszcze wcześniejszego, zrobiliśmy mały krok do przodu. Mamy stabilniejszą sytuację, aczkolwiek dalej niezadowalającą.

Wrócę jeszcze do finansów, bo mam przed sobą raport Grant Thornton za sezon 2022/23. Tutaj padają dane dot. przychodów klubów z Ekstraklasy. I w tej statystyce Zagłębie Lubin zamknęło poprzedni sezon na poziomie 55,26 mln zł. I pod tym względem plasujecie się na piątym miejscu, czyli te topowe finanse jednak macie?

Jednak musimy też wziąć pod uwagę kilka rzeczy. Zgodzę się, że budżet Zagłębia całościowo wygląda całkiem pokaźnie, ale musimy zdawać sobie sprawę z tego, że przynajmniej 10 mln złotych to budżet akademii.

Odbierz do 3755 zł na start w Superbet

Odbierz do 3755 zł na start w Superbet

  • Tydzień bez ryzyka: Cashback do 3500 zł
  • Freebet 100% od pierwszego depozytu do 200 zł
  • Freebet 35 zł tylko z naszym kodem SUPERWESZŁO
  • Freebet na aplikację 20 zł

Kod promocyjny

SUPERWESZLO

18+ | Graj odpowiedzialnie tylko u legalnych bukmacherów. Obowiązuje regulamin.

Jednak inne kluby też przeznaczają pieniądze na akademie.

Ale czy aż tak duże? Puszcza Niepołomice czy Warta Poznań nie przeznaczają wiele na akademie.

No nie, ale Pogoń Szczecin przeznacza już ok. 7 mln złotych, jeśli dobrze pamiętam. Cracovia też dużo płaci na akademię. 

Nie będziemy się licytować, dokończę temat budżetu. Chcę tylko powiedzieć, że akademia jest kosztochłonna i ogranicza nasz budżet. Druga sprawa to stadion. Nie jesteśmy jego właścicielem. W całości go opłacamy. Nie mamy żadnych dofinansowań z miasta. Płacimy podatek od nieruchomości, a to jest koszt kilku milionów złotych. Opłacamy również wszystkie zobowiązania publiczno-skarbowe, czyli mówimy tu o podatkach od kontraktów piłkarzy. To jest też duża różnica. Wiele klubów działa na umowach B2B, czyli podpisuje kontrakty z osobami, które mają działalność gospodarczą. Dlatego u nas brutto jest bardzo wysokie, a netto jest zdecydowanie niższe, bo sporo jest tego opodatkowania. Jesteśmy spółką Skarbu Państwa. Stąd też czasami mylna jest ta dysproporcja, mówiącą o zarobkach naszych piłkarzy. Budżet płac pierwszego zespołu, wyciągając wszystkie składowego budżetu klubu, jest dobry, ale nie topowy w skali Ekstraklasy.

Kiedyś Martin Sevela, były trener Zagłębia, powiedział takie zdanie, które, mam wrażenie, jest bardzo znamienne i określa, jakim klubem jest Zagłębie Lubin, mianowicie: „Piłkarze tego klubu pozostają umysłowo i mentalnie na siódmym miejscu”. Czy nie odnosi pan takiego wrażenia, że tak tu jest zawsze? Od przynajmniej dziesięciu lat? Może przesadziłem – od pięciu lat?

Od dziesięciu lat to nie, bo byłem częścią klubu, który odniósł sukces. Bo, gdy przyszedłem do Zagłębia, awansowaliśmy do Ekstraklasy, później trzecie miejsce w lidze i gra w europejskich pucharach, gdzie też nieźle się pokazaliśmy. Później odszedłem do PZPN-u. Wróciłem do klubu po pięciu latach i muszę z bólem serca powiedzieć, że mamy w sobie ambicje, żeby się wyrwać z tego stereotypu. Trener Waldemar Fornalik również jest osobą ambitną. Jest to cholernie ciężkie i na pewno zapału nam nie zabraknie. Chcemy się wyrwać z tego gównianego, PR-owego stwierdzenia, które coś w sobie ma.

Wspominał pan o rozczarowaniu, gdzie pan wskazałby największe rozczarowania, jeśli chodzi o sam zespół?

Gra obronna jest zdecydowanie do poprawy. Straciliśmy sporo bramek, nie podjęliśmy walki w meczach z Rakowem, Koroną, czy Legią. Będziemy mocno pracowali nad grą obronną. To jest nasz duży problem i bolączka.

Czy w okienku transferowym Zagłębie będzie szukało bramkarza? Bo z tym był duży problem. Dioudis jest przeciętnym i najbardziej przepłaconym golkiperem w lidze. Kończył rundę między słupkami Jasmin Burić, a do tego grał jescze Szymon Weirauch, który popełniał sporo błędów. 

Nie. Mamy Dioudisa, który miał bardzo udaną wiosnę, był jednym z najlepszych bramkarzy w Ekstraklasie i tego nam zabrakło w rundzie jesiennej. Grek miał problemy zdrowotne na początku tego sezonu, a ten wybryk w meczu z Widzewem absolutnie rzutuje na słabą ocenę całej rundy w jego wykonaniu. Paradoksalnie, bo sam jestem zdziwiony, że w tej właśnie słabej rundzie dostał powołanie do reprezentacji Grecji. Zabrakło nam dobrego Dioudisa i Kurminowskiego z wiosny. Wiemy, że musimy ustabilizować zespół, być konsekwentnym i dobrze przepracować zimę. Dużo zmian było latem, nawet za dużo.

Jak pan patrzy na kadrę Zagłębia Lubin w odniesieniu do innych zespołów w lidze, biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie jakość piłkarzy, na którym miejscu powinno być Zagłębie dzisiaj?

Myślę, że jesteśmy w stanie rywalizować o coś więcej niż bycie przeciętnym zespołem na siódmym, ósmym miejscu. To jest bardzo dobre pytanie, analizując kadrę innych zespołów, to najmniej zmian latem poczynił Śląsk Wrocław. Ten zespół był jedną nogą w I lidze, 90% składu jest taka sama, wrócił trener Jacek Magiera, którego mieli na kontrakcie. I to im odpaliło wraz z Erikiem Exposito. Stabilizacja była ich koronnym atutem. Znając warsztat trenera Waldemara Fornalika, wiem, że on potrzebuje szkieletu zespołu, który uważam, że się dotrze – jestem wręcz o tym przekonany. Paradoks jest taki, że w końcówce rundy punktowaliśmy gorzej, a graliśmy lepiej. Nie są nam potrzebne zmiany personalne. Stabilizacja i seria wygranych meczów, a na to nas stać.

Powiedział pan, że stać was więcej niż na siódme miejsce, czyli co? Bardziej piąta czy trzecia lokata? Gdzie pan usytuuje Zagłębie?

To są takie pytania, z których później się łapie za słówka „a, bo pan mówił, że będzie trzecie miejsce”. Przed sezonem artykułowaliśmy, że chcemy wejść na szczebel wyżej i rywalizować z najlepszymi zespołami w Polsce. A ten sezon ma być krokiem do przodu. I on na razie takim jest. Aczkolwiek dalej jest to rozczarowujący wynik, bo wiemy, że nasz potencjał predysponuje nas do tego, żeby być ciut wyżej. Nasza liga jest specyficzna, ale też silna, co pokazują europejskie puchary.

Czy Zagłębie ma lepszą kadrę od Śląska Wrocław?

Na pewno mamy lepszą kadrę niż mieliśmy na wiosnę. Odszedł nasz najlepszy piłkarz Łukasz Łakomy, ale za niego przyszło kilku dobrych zawodników: Bułeca, Dąbrowski, Munoz, Wdowiak, a do tego utrzymaliśmy Kurminowskiego i Dioudisa. Nikt więcej nie odszedł, a wzmocniliśmy kadrę. Na prostą logikę powinno być lepiej, a nie było.

Jesteście zadowoleni z pracy trenera Waldemara Fornalika?

Tak. Jestem zwolennikiem oceniania pracy po jakimś okresie, który ustaliliśmy z trenerem. Najlepiej to zrobić po pełnym sezonie. Wspomniałem o Śląsku. Wiosną i jesienią to dwa różne zespoły. Teraz zrobili 37 punktów, a w drugiej części poprzedniego sezonu zdecydowanie mniej. W Lubinie też potrzeba kultu pracy i dłuższego odcinka współpracy z jednym szkoleniowcem, bo za dużo było zmian w ostatnich latach. Fornalik potrzebuje czasu, żeby wprowadzić swoje rządy.

Jeśli chodzi o letnie okienko transferowe, czy któryś z transferów Zagłębia, wymieniłby pan w top 10 ligi? I czy, z którychś z tych wzmocnień upatruje pan jednak jedno z największych rozczarowań w skali Ekstraklasy?

Na pewno wszyscy więcej spodziewaliśmy się po Munozie. Nie chcę już wracać do tego tematu, że gdy przychodził, to od razu złapał kontuzję, później grał mało i krótko. Aczkolwiek on ma bardzo duży potencjał i liczymy na niego na wiosnę. Lubin to jest specyficzne miejsce. Adam Buksa czy Kamil Wilczek nigdy nie zaistnieli w Zagłębiu, a w innych klubach się pokazali z dobrej strony. Czasami trzeba dać więcej czasu zawodnikowi. Kolejny przykład Marc Gual. To jest słaby czy dobry piłkarz? Bo w Jagiellonii grał świetnie, a w Legii niekoniecznie. Wracając do pytania, końcówkę rundy udaną miał Damian Dąbrowski. Widzę, że zaczyna liderować i przejmować stery w tym zespole. Tego nam brakowało – naturalnego lidera.

Mam jeszcze pytanie o piłkarza z największym potencjałem – Tomasza Pieńkę. Tylko tysiąc minut w tym sezonie i bez gola. Czemu on tak mało grał?

Czy to jest też aż tak mało? Nie wydaje mi się. Jednak to jest też kolejny zawodnik, który jest inny niż w rundzie wiosennej. Na pewno mamy o Tomku bardzo dobre zdanie i szanujemy jego wysokie umiejętności i wiemy, że ma ogromny potencjał. Ale musimy szczerze i otwarcie powiedzieć, że tę rundę miał zdecydowanie słabszą od wiosennej, kiedy z przytupem wszedł do Ekstraklasy. Oczekiwaliśmy, że będzie znaczącą postacią naszego zespołu. Wierzymy, że to może się stać wiosną.

Tomasz Pieńko to dalej jest piłkarz za którego będziecie oczekiwać 5 mln euro?

Rynek transferowy jest bardzo specyficzny, płynny i dynamiczny. Przede wszystkim nie chcemy się go pozbywać, szczególnie kiedy na giełdzie jest bessa. Taka analogia. Chcielibyśmy, żeby Tomek coś ugrał w tym Zagłębiu, był znaczący piłkarzem tego zespołu. I wtedy niech idzie świat. Taki mam na niego plan, ustalony z samym zawodnikiem przy podpisywaniu kontraktu.

Rozumiem, że to jest zawodnik poza zasięgiem innych polskich klubów?

Myślę, że tak. I mówię to z bólem serca w kontekście rozwoju polskiej piłki, bo kiedyś potęga Wisły Kraków polegała na tym, że skupowała najlepszych ligowców. Teraz trochę Raków taką drogę obrał. Wracając do Pieńko jest on poza zasięgiem innych polskich klubów.

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

FOT. Newspix

Najnowsze

Ekstraklasa

Komentarze

3 komentarze

Loading...