Ruch zrobił wszystko, żeby Widzew wygrał. Udało się

Przemysław Michalak

18 listopada 2023, 20:36 • 4 min czytania

Ruch zrobił wszystko, żeby Widzew wygrał. Udało się

Mecze reprezentacji Polski to w ostatnim czasie dla nas zło konieczne, ale tym razem na osłodę dostaliśmy ekstraklasową zaległość, co już samo w sobie jest wyjątkowe w takim terminie. Widzew Łódź rozegrał z Ruchem Chorzów przełożony mecz z 12. kolejki i trzeba przyznać, że nudno nie było. O emocje postarali się przede wszystkim goście, choć na pewno nie o taki sposób im chodziło.

Reklama

„Niebiescy” po pierwszej połowie nie mogli narzekać. Wykorzystali trochę fartu po rzucie rożnym, Bartolewski z bliska skutecznie dobijał, a pod swoją bramką prawie na nic nie pozwolili rywalowi. Prawie, bo raz Klimek strzelił głową na notę dla Kamińskiego, a tuż przed przerwą Bartolewski tym razem przydał się we własnym polu karnym i stojąc przy słupku wybił piłkę po uderzeniu Da Silvy. Widzew męczył się w ataku pozycyjnym, szans szukał głównie na skrzydłach, ale kolejny raz wiele rzeczy robił za wolno lub zbyt niedokładnie.

Widzew Łódź – Ruch Chorzów 2:1. Goście kończyli w dziewiątkę

W poniedziałek z Radomiakiem Ruch po przerwie zmienił się nie do poznania – na lepsze. Tym razem chorzowski beniaminek także po zmianie stron pokazał inną twarz, tyle że nawiązującą raczej do nieodległej przeszłości trzecioligowej.

Reklama

W ciągu kilku minut goście zapewnili sobie męczarnie do ostatniego gwizdka sędziego. W roli głównej wystąpił Konrad Kasolik. Bardzo niechlujnym podaniem do będącego ostatnim obrońcą Szymona Szymańskiego sprokurował jego błąd w przyjęciu piłki – a nie było to szczególne trudne, biorąc pod uwagę wyszkolenie techniczne tego zawodnika – w ciągu dalszym skutkujący faulem na wychodzącym na czystą pozycję Fabio Nunesie.

Na tablicy wyników było już wtedy 1:1, bo chwilę wcześniej Nunesowi wpadło idealnie przy słupku, gdy próbował… No właśnie, nie dalibyśmy głowy, że Portugalczyk chciał strzelać. Być może próbował dośrodkować, siła kopnięcia by na to wskazywała. W każdym razie – wyszło super dla Widzewa, a Krzysztof Kamiński chyba lekko stracił orientację w tej akcji, bo nawet nie próbował interweniować. Inna sprawa, że prawdopodobnie i tak niewiele mógłby wskórać.

Ruch zaczął grać w dziesiątkę, ale Kasolik kwadrans później wywarł na gospodarzach jeszcze większą presję, żeby wreszcie wygrali. Tym razem już osobiście faulował Klimka mogącego znaleźć się sam na sam i stało się jasne, że beniaminka czeka pół godziny nieustannego murowania.

Hanousek zdobył bramkę Sanchezem

Widzew zamknął przeciwnika przed jego polem karnym. Trwało ostrzeliwania bramki Kamińskiego (zwłaszcza z okolic szesnastego metra), który nie zanotował jakiejś fenomenalnej interwencji, ale naprawdę miał co robić. Łącznie obronił aż dziesięć strzałów i do 87. minuty mógł czuć się jednym z bohaterów swojego zespołu. W końcu jednak Hanousek balansem ciała oszukał Feliksa i Sedlaka, strzelił, piłka odbiła się od Sancheza i wpadła do siatki.

Ruch już w dziesiątkę nie miał argumentów z przodu. W drugiej połowie nie oddał żadnego strzału, a jedyną nadzieją, że uda się to zrobić był rzut wolny z końcówki meczu. Maciej Sadlok dośrodkował jednak tak, że nawet niepewny debiutant Jan Krzywański pewnie złapał piłkę. Piszemy niepewny, bo to z prostej pomyłki 20-latka przy próbie przyjęcia piłki zagranej od obrońcy wziął się rzut rożny dający Ruchowi prowadzenie. W związku z takim a nie innym terminem wiadomo było, że powołany do reprezentacji Słowacji Henrich Ravas będzie niedostępny, ale spodziewano się raczej, że za niego między słupki wskoczy trzy lata starszy Jakub Szymański, który w tym sezonie bronił już w Pucharze Polski z Concordią Elbląg i Wisłą Puławy. Decyzja sztabu była inna, nie do końca się obroniła, ale w obliczu zwycięstwa będzie znacznie mniej komentowana.

Widzew problemów kadrowych miał znacznie więcej, dlatego tym bardziej Ruch może sobie pluć w brodę, że z tego nie skorzystał. Ze względu na powołania Daniel Myśliwiec stracił jeszcze Ciganiksa, za kartki pauzował Milos, a Ibiza i Shehu (czeka go nawet osiem miesięcy przerwy) są kontuzjowani. W efekcie po raz pierwszy u Myśliwca szansę dostali Paweł Zieliński i Patryk Stępiński. U „Niebieskich” jedyną wymuszoną rotacją była pozycja młodzieżowca. Tomasz Wójtowicz jest po zabiegu artroskopii barku i wypadł na trzy miesiące. Otworzyło to drzwi do wyjściowego składu dla Kacpra Skwierczyńskiego, dotychczas trzykrotnie wchodzącego z ławki. Delikatnie mówiąc, nie błysnął.

Dzięki temu zwycięstwu Widzew nieco uspokoił nastroje, a w wyniku dość spłaszczonej tabeli powyżej strefy spadkowej, awansował na dziewiąte miejsce. Chorzowianie, licząc Puchar Polski, są bez wygranej od czternastu meczów. Domowe starcie z Koroną Kielce będzie nie tylko walką o trzy punkty, ale także o podtrzymanie bojowego ducha w tej drużynie.

CZYTAJ O POLSKIEJ PIŁCE:

Fot. Newspix

Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Myśliwiec miał nosa. Zmiennicy sprawili, że przy Kałuży nie było nudy

Mikołaj Duda
27
Myśliwiec miał nosa. Zmiennicy sprawili, że przy Kałuży nie było nudy
Reklama
Reklama