Reklama

Liga trwa, a „obowiązek sublicencji” nie jest realizowany. W tle ciągłe rozmowy Canal+ i TVP

Maciej Wąsowski

Autor:Maciej Wąsowski

10 września 2023, 11:16 • 5 min czytania 78 komentarzy

3 października minie rok odkąd Canal+ i Ekstraklasa SA oficjalnie poinformowały o przedłużeniu współpracy na lata 2023 – 2027. To rekordowy kontrakt o wartości 1,3 mld zł. W komunikacie ogłaszającym podpisanie umowy padło, że jeden mecz w kolejce oraz magazyn skrótów będą w dalszym ciągu pokazywane na kanałach otwartych. Nic takiego nie ma jednak miejsca, bo Canal+ i TVP cały czas nie potrafią się dogadać.

Liga trwa, a „obowiązek sublicencji” nie jest realizowany. W tle ciągłe rozmowy Canal+ i TVP

Chodzi rzecz jasna o pieniądze.

Obecny układ to najgorszy z możliwych scenariuszy, bo tracą na nim absolutnie wszyscy. Za nami już siedem kolejek Ekstraklasy w sezonie 2023/24, a żaden mecz nie był pokazywany na kanałach ogólnodostępnych. W informacji prasowej sprzed roku można było przeczytać, że Canal+ ma pewne zobowiązania z tytułu wygrania przetargu na mecze Ekstraklasy. Opisywała je umowa: „W ramach jednego pakietu, oprócz obowiązku sublicencji do telewizji otwartej, określony został także podział pozostałych praw do prezentowania ligi w telewizji i internecie przez naszego partnera, ligę i same kluby”.

Co to miało oznaczać? Główny dysponent praw do pokazywania spotkań naszej ligi, czyli Canal+, miał „obowiązek” sprzedać prawa do pokazywania jednego meczu w kolejce i magazynu skrótów otwartej telewizji. Problemem jest to, że niewiele takich podmiotów było tym w ogóle zainteresowanych, a jedyny konkretny – TVP – nie chce płacić za sublicencję tyle, ile oczekuje Canal+.

Nierynkowe oczekiwania

Na przestrzeni ostatniego roku słyszeliśmy, że stacja z siedzibą we Francji dyktowała różne kwoty: 50 mln zł, 60 mln zł, a nawet 80 mln zł. W środowisku mówi się, że to nierynkowe oczekiwania. W nieoficjalnych rozmowach ze strony TVP padała suma 7-8 mln zł. Później oferta miała wzrosnąć do 10 mln zł. Ponoć władze z Woronicza były gotowe zapłacić maksymalnie 20 mln zł, ale na zapowiedziach się skończyło, bo taka propozycja nigdy nie padła. Mówiło się też, że zgodę na wyłożenie większych pieniędzy na Ekstraklasę w Telewizji Publicznej muszą wyrazić najwyższe władze rządowe. No i taki pat trwa i trwa, a liga gra i pokazuje ją tylko Canal+. Gdzie tu „obowiązek sublicencji”? Nie wiadomo.

Reklama

Dowiedzieliśmy się, że Canal+ i TVP najbliżej porozumienia miały być tuż przed początkiem sezonu w lipcu. W rzeczywistości chodziło o to, że wówczas rozmowy były najbardziej intensywne, ale do zbliżenia stanowisk i tak było daleko. Rozmowy ponoć nie zostały ostatecznie zerwane, ale obie strony pozostają przy swoim. Częstotliwość „negocjacji” wraz z rozpoczęciem sezonu przestała być tak wysoka jak wcześniej. W TVP uważają ponoć, że stracona została możliwość odpowiedniego wypromowania produktu z uwagi na fakt, że nie udało się dogadać przed początkiem rozgrywek.

Wpływ na brak consensusu na pewno ma wysokość poprzedniej umowy na sublicencję. W latach 2019 – 2023 TVP miało płacić ok. 50 mln zł za sezon. To działa na wyobraźnie ludzi z Canal+, którzy z pewnością nie chcą sprzedać pakietu do otwartej telewizji za niższą cenę niż miało to miejsce w ubiegłych latach. W końcu oni zapłacili rekordowe pieniądze za prawa do pokazywania Ekstraklasy.

Kluby chcą transmisji w TVP

Krąży też plotka, że w sprawę sprzedaży praw do sublicencji TVP mocno zaangażowały się kluby, które mocno lobbują w tej sprawie. W pewnym momencie pojawiły się doniesienia, że władze Telewizji Publicznej będą w stanie zapłacić ponad 50 mln zł za rok umowy, ale w sytuacji, kiedy pieniądze nie trafią do Canal+, a do klubów. Nie trzeba chyba nikomu wyjaśniać, że taki pomysł nie spodobał się głównemu partnerowi telewizyjnemu Ekstraklasy. Tego typu propozycje nie sprzyjają negocjacjom.

Kluby są żywo zainteresowane tym, żeby chociaż jeden mecz w kolejce (plus magazyn ligowy) był pokazywany w ogólnodostępnej telewizji, bo tam jest zdecydowanie większa (przynajmniej teoretycznie) ekspozycja partnerów i sponsorów wszystkich klubów niż w telewizji kodowanej (płatnej). Swoją drogą, ciekawe czy sprzedając pakiety sponsorskie kluby Ekstraklasy obiecywały swoim reklamodawcom, że mecze będą pokazywane w otwartym kanale. Obecnie nie jest to przecież realizowane.

Na sprawie tracą też na pewno kibice, bo nie każdy pewnie na tyle interesuje się futbolem, żeby wykupić sobie pakiet płatnej telewizji. A co za tym idzie spada też popularność krajowej piłki wśród przeciętnych ludzi. Inna sprawa, że TVP już w poprzednich sezonach mocno komplikowała sobie sposób pokazywania ekstraklasowych meczów, bo nie miała stałej godziny i dnia transmitowanych meczów.

Reklama

TVP koncentruje się na Rakowie i Legii

Obecnie o sprawie sublicencji nie za bardzo jest z kim rozmawiać. Oficjalnie nikt nie chce zabierać stanowiska. Widać zniechęcenie w obu obozach. Jedni mają pretensje do drugich i odwrotnie. Tak jak podkreślaliśmy, rozmowy nie są ostatecznie zerwane, ale na obecnym poziomie mogą trwać w zasadzie w nieskończoność.

Słyszymy, że władze TVP Sport koncentrują się na pozyskaniu praw do pokazywania meczów Rakowa i Legii w Lidze Europy i Lidze Konferencji. Tu rozmawiać trzeba z Viaplay, które jest dysponentem praw do tych rozgrywek w Polsce. Negocjacje mają być wymagające, ale ze strony publicznego nadawcy jest duża determinacja, żeby porozumieć się ze skandynawską platformą streamingową. Tym razem chodzić ma zarówno o domowe i wyjazdowe spotkania. W poprzednim sezonie wyjazdowe potyczki chociażby Lecha Poznań były transmitowane tylko poprzez Viaplay. Teraz ma być inaczej, bo TVP chce pokazywać wszystkie starcia obu pucharowiczów.

Wracając do sprawy sublicencji, to jest ona trudna, bo TVP będzie miało do pokazania w tym sezonie maksymalnie już tylko 27 meczów. Siedem kolejek jest już przecież za nami. Można się jednak dogadać nie tylko na obecne rozgrywki, ale również na trzy kolejne lata, bo Canal+ jest przecież dysponentem praw do pokazywania ligi i sublicencji do końca sezonu 2026/27. Strony muszą jednak pójść na kompromisy. Na razie nikt nie chce zrobić kroku wstecz. Tak jak pisaliśmy, obecnie tracą na tym wszyscy: kluby, kibice i obie telewizje. Canal+ nie wywiązuje się z „obowiązku sublicencji” i nie ma z tego tytułu zapewnionych żadnych wpływów, a TVP po prostu nie ma Ekstraklasy.

MACIEJ WĄSOWSKI

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Fot. Newspix

Rocznik 1987. Urodził się tego samego dnia, co Alessandro Del Piero tylko 13 lat później. Zaczynał w tygodniku „Linia Otwocka”, gdzie wnikliwie opisywał m.in. drugoligowe losy OKS Start Otwock pod rządami Dariusza Dźwigały. Od lutego 2011 roku do grudnia 2021 pracował w „Przeglądzie Sportowym”, gdzie zajmował się głównie polską piłką ligową. Lubi pogrzebać przy kontrowersjach sędziowskich, jak również przy sprawach proceduralnych i związkowych. Fan spotkań niższych klas rozgrywkowych, gdzie kibicuje warszawskiemu PKS Radość (obecnie liga okręgowa). Absolwent XXV LO im. Józefa Wybickiego w Warszawie i Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza.

Rozwiń

Najnowsze

Niemcy

Kompany w Bayernie? Hoeness: Po co, skoro mam De Ligta i Diera?

Antoni Figlewicz
2
Kompany w Bayernie? Hoeness: Po co, skoro mam De Ligta i Diera?

Ekstraklasa

Komentarze

78 komentarzy

Loading...