Reklama

Dlaczego duże kluby interesują się Ivanem Fresnedą?

Paweł Ożóg

Autor:Paweł Ożóg

25 stycznia 2023, 09:35 • 8 min czytania 0 komentarzy

Rok temu wchodził do pierwszej drużyny Realu Valladolid i zbierał pierwsze szlify na poziomie drugiej ligi hiszpańskiej. Teraz rozpycha się łokciami już w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ma osiemnaście lat, duże zasoby odwagi, niemałe umiejętności, spory potencjał, więc wiele znanych klubów rozważa jego pozyskanie. Jakim piłkarzem jest Ivan Fresneda i dlaczego wzbudza tak duże zainteresowanie wśród możnych świata futbolu?

Dlaczego duże kluby interesują się Ivanem Fresnedą?

Jeśli pierwszy raz zetknąłeś się z tym nazwiskiem, to nie masz się czego wstydzić. Nie każdy musi śledzić mecze Realu Valladolid, którym mimo wszystko bliżej do rąbanki, niż do zapierających dech w piersiach spektakli. Natomiast praktycznie w każdym klubie da się znaleźć zawodnika, na którym warto zawiesić oko i kimś takim jest Ivan Fresneda. W tym sezonie prawy obrońca przechodzi przyspieszony kurs dojrzewania, w którym zbiera bardzo dobre oceny.

Wypromował się w drużynie, która walczy o utrzymanie i wiele wskazuje na to, że Los Pucelanos mogą zarobić rekordowe – jak na ich realia – pieniądze.

Ivan Fresneda. Nowa nadzieja w hiszpańskiej kuźni

Real Valladolid miał nosa

Fresneda urodził się w Madrycie i w ciągu pierwszych lat swojej przygody z futbolem był związany z kilkoma okolicznymi klubami. Jego karta zawodnika przechodziła z rąk do rąk następujących drużyn: Quijorna, Boadilla, Real Madryt i Leganes. W 2020 roku opuścił rodzinne strony i trafił do Realu Valladolid, w którym szybko mógł zabłysnąć. Wszystko poszło po jego myśli i błyskawicznie przeskakiwał szczebel po szczebelku. W rezultacie nie miał jeszcze za sobą osiemnastych urodzin, gdy zadebiutował w pierwszym zespole z Estadio Jose Zorilla.

Reklama

W poprzednim sezonie Pacheta miał prawo narzekać na obsadę prawej strony defensywy ze względu na sporą liczbę urazów zawodników grających na tej pozycji. Z tego względu musiał sięgnąć do akademii i w grudniu zaprosił Ivana Fresnedę na treningi pierwszego zespołu. Na dobrą sprawę nastolatek był jeszcze zawodnikiem zespołu do lat 19, ale już dostawał swoje szanse w rezerwach i nie pękał na robocie. To był dobry prognostyk przed postawieniem kolejnego kroku.

Na początku stycznia zadebiutował w Pucharze Króla. Co prawda, Real Valladolid zebrał ostre cięgi od Realu Betis, ale nastolatek pokazał się z dobrej strony. Kilka dni później zagrał swój pierwszy mecz w Segunda Division, który zakończył się zwycięstwem jego drużyny. W dniu debiutu miał 17 lat, trzy miesiące i osiem dni. Stał się drugim najmłodszym debiutantem w historii tego klubu po Luisie Miguelu Gailu, który wchodził do dorosłej piłki na początku lat osiemdziesiątych.

Dwa pierwsze mecze w wykonaniu Fresnedy były solidne w jego wykonaniu, ale na nich zatrzymał się jego licznik spotkań w pierwszym zespole w rozgrywkach 21/22. Pewnie liczył na więcej, ale i jego nie omijały urazy, a trener w drodze powrotnej do Primera Division wolał stawiać na nieco bardziej doświadczonych zawodników.

Trema? Nie w tym przypadku

Po awansie do hiszpańskiej elity sytuacja Fresnedy nieco się zmieniła. Zadomowił się w pierwszej drużynie i wiele wskazywało na to, że zaraz może wskoczyć do składu i odebrać swój przydział minut. Pierwsze cztery kolejki obserwował z pozycji siedzącej, ale już w piątej otrzymał szansę gry. Ta zrodziła się w wyniku urazu Luisa Pereza, którego nabawił się jeszcze w pierwszej połowie meczu z Gironą. Fresneda godnie zastąpił starszego kolegę i wypadł na tyle dobrze, że od tego momentu grał regularnie.

Błysnął zwłaszcza w meczu z Realem Madryt. Wówczas wyłączył z gry Viniciusa Juniora. Brazylijczyk kompletnie nie radził sobie z młodym Hiszpanem. Do tego stopnia, że gwiazdorowi Królewskich wyszedł tylko jeden drybling na dziewięć prób. Natomiast Fresneda na przestrzeni meczu kolekcjonował wygrane pojedynki – wygrał aż dziesięć z piętnastu.

Już przed tym meczem Fabrizio Romano pisał o tym, że Hiszpan wpadł w oko skautom największych klubów:

Reklama

– Nie tylko Juventus czeka na transfer nowego obrońcy, ale także Newcastle i inne kluby Premier League mają jego nazwisko na liście. Borussia Dortmund również dołączyła do wyścigu o Fresnedę.

Laurka, którą wystawił sobie w spotkaniu z Realem, tylko wzmocniła jego notowania. Wytrąciła z rąk argument, że być może z mocniejszymi rywalami nie będzie już tak dobrze wypadał.

Oczywiście na tym etapie kariery nikt nie powinien stawiać mu od razu ołtarzyków, ale warto oberwać jego rozwój. Ma jeszcze mleko pod nosem, sporo do poprawy w kwestii obronnej, co zazwyczaj dotyczy młodych zawodników. Ale już pokazał, że jest w stanie skutecznie rywalizować ze starymi wygami. Co więcej, można dostrzec, że nie pęka w trudnych sytuacjach. Przy próbach wyjścia z piłką nie boi się wejść w drybling i dzięki temu zyskiwać przestrzeń. Momentami wygląda, jak gość z wyciętym układem nerwowym, bo niektóre jego próby są wręcz karkołomne. Poniżej znajdziecie dobry przykład jego popisów.

Nie słuchał raczej w dzieciństwie magicznych słów „nie kiwaj”.

Jest spora szansa na to, że odejdzie z Realu Valladolid jeszcze zimą. Pacheta już powoli przygotowuje się na odejście młodego zawodnika. Na jednej z konferencji powiedział:

– Jego statystyki są świetne. Choć chcę, żeby został, ale muszę akceptować decyzje klubu. Dobrze byłoby dla niego, gdyby jeszcze został, ale uważam, że dałby sobie już radę również gdzieś indziej.

Na tle konkurencji

Latem zakusy na tego piłkarza miało Atletico Madryt. Mundo Deportivo informowało, że miał trafić do klubu ze stolicy Hiszpanii, a na wypożyczenie do Valladolid miał powędrować Rodrigo Riquelme. Jako że Real Valladolid swojego piłkarza nie odda, to Atletico uznało, że wypożyczy Riquelme do Girony, a Fresneda przedłużył umowę z beniaminkiem do 2025 roku.

Ivan Fresneda ma w umowie klauzulę odejścia na poziomie 30 milionów euro. Tyle raczej nikt nie zapłaci, ale mówi się pieniądzach na poziomie 15-20 milionów. Ale jest jeszcze jeden haczyk. Jeśli rozegra Fresneda 22 mecze, to jego klauzula zostanie automatycznie podniesiona do 45 milionów euro (według informacji Diario de Valladolid), ale to bardziej anegdota.

Klauzula jedno, ale i tak jest sporo argumentów za tym, by zapłacić za Fresnedę spore pieniądze. Cenę podbija fakt, że ciężko znaleźć zawodników w jego wieku, którzy regularnie grają w topowych pięciu ligach. Tylko trzech młodszych piłkarzy zadebiutowało w tym sezonie ligi hiszpańskiej: Luca Koleosho (23 minuty), Simo Keddari (70 minut) i Joel Roca (10 minut). Jak widać, w ich przypadku jeszcze nie można mówić o regularnej grze.

Żeby zrozumieć zainteresowanie Fresnedą można pójść nieco dalej i zawęzić siatkę graczy do jednej pozycji. Oto zestawienie najmłodszych prawych obrońców w lidze hiszpańskiej, którzy zagrali w tym sezonie:

  • Ivan Fresneda (r. 2004/ Real Valladolid) – 767′
  • Omar El Hilali (r. 2003/Espanyol) – 89′
  • Arnau Martinez (r. 2003/Girona) – 1174′
  • Yan Couto (r. 2002/Girona) – 611′
  • Jose Angel Carmona (r. 2002/Sevilla i Elche) – 701′

Jak widać w Hiszpanii, znajdziemy kilku zawodników w podobnym wieku, ale są nieco starsi od Fresnedy. Zerknęliśmy na pozostałe cztery topowe ligi i tam znaleźliśmy tylko trzech prawych obrońców urodzonych w 2004 roku lub później, którzy zagrali w swoich ligach (rozgrywki 22/23). Rico Lewis (r. 2004/Manchester City), Sael Kumbedi (r. 2005/OL) i Antoine Mendy (r. 2004/OGC Nice).

Real Valladolid będzie świętował transferowy rekord?

Jest na to spora szansa, ale trzeba mieć na uwadze, że oprócz czynników, które podbijają cenę, można doszukać się takich, które działają w drugą stronę. Przede wszystkim Real Valladolid nie ma renomy klubu, który regularnie sprzedaje lub sprzedawał zawodników za duże pieniądze. W ostatnich latach ciężko też doszukać się tzw. success story, polegających na tym, że po wielomilionowym transferze z Realu Valladolid dany piłkarz stał się gwiazdą światowego formatu.

Wystarczy spojrzeć na listę najdrożej sprzedanych piłkarzy w historii tego klubu:

  • Mohammed Salisu (12 mln € do Southampton) – potrzebował czasu, by odnaleźć się na brytyjskich boiskach i wciąż nie prezentuje się dobrze.
  • Benjamin (10 mln € do Realu Betis) i Victor Fernandez (9 mln € do Villarrealu). Transfery z długą brodą, które miały miejsce ponad dwadzieścia lat temu.
  • Marcos Andre (8 mln € do Valencii). Zmiennik, który praktycznie nie strzela.
  • Fernando Calero (8 mln € do Espanyolu). Przeciętniak z bogatą historią słabych spotkań i spadkiem na koncie.

Ciężko doszukać się choć jednego transferu, który posłużyłby za certyfikat jakości i wysłał sygnał, że warto podbierać wagonami piłkarzy z Estadio Estadio Jose Zorilla. Łatwiej doszukać się “flar ostrzegawczych”. Jednak z drugiej strony, kiedyś musi być ten pierwszy. Szkolenie w klubie, który należy do Ronaldo nie jest najgorsze. Wielu piłkarzy z tej szkółki robi równocześnie studia, by zabezpieczyć swoją przyszłość, co na swój sposób też jest magnesem na młodych piłkarzy.

Można znaleźć przesłanki ku temu, że coś może drgnąć i nagle Los Pucelanos będą sprzedawać drożej i piłkarze będą radzili sobie lepiej w silniejszych zespołach.

A kto pyta o Fresnedę?

W ostatnich dniach pisano sporo o możliwości sprowadzenie Fresnedy przez Borussię Dortmund. Początkowo głoszono, że miał zastąpić kontuzjowanego Thomasa Meuniera. ElDesmarque Valladolid przekazało, że Borussia jako pierwsza złożyła oficjalną ofertę za osiemnastolatka. Niemiecki zespół rzekomo zaoferował około 10 milionów euro, co nie było kwotą wystarczającą dla drużyny z Hiszpanii. Ostatecznie klub z Bundesligi pozyskał Juliana Ryersona, ale ponoć to nie przekreśla tematu Fresnedy.

Fabrizio Romano kilka dni temu pisał, że Arsenal zintensyfikował swoje działania w kwestii transferu Fresnedy. Co ciekawe, tego samego dnia Real Valladolid rozgrywał mecz z Atletico Madryt i mówiło się o tym, że prawy obrońca nie wyszedł w pierwszym składzie, bo jest za dużo szumu wokół jego potencjalnego odejścia i to mogłoby wpływać na jego grę. Ostatecznie wszedł na ostatnie dwa kwadranse.

Telenowela „Odejście Fresnedy” się przeciąga, ale RZEKOMO Real Valladolid optuje za sprzedażą Fresnedy już teraz za 15 milionów euro. Z tym zastrzeżeniem, że jeszcze najbliższe pół roku miałby pozostać na Estadio Jose Zorilla i pomóc w walce o utrzymanie. Rozwiązanie to wydaje się rozsądne dla wszystkich zainteresowanych. Na Borussię i Arsenal jeszcze za szybko dla tego zawodnika. Ale po rozegraniu dobrej drugiej rundy, miałby większą szansę na przebicie w mocnych ekipach. Teraz raczej przyszedłby, żeby podpatrywać bardziej doświadczonych kolegów. A w tym wieku chyba lepiej po prostu grać.

WIĘCEJ O LIDZE HISZPAŃSKIEJ:

Fot. Newspix.pl

Redakcyjny defensywny pomocnik z ofensywnym zacięciem. Dziennikarski rzemieślnik, hobbysta bez parcia na szkło. Pochodzi z Gdańska, ale od dziecka kibicuje Sevilli. Dzięki temu nie boi się łączyć Ekstraklasy z ligą hiszpańską. Chłonie mecze jak gąbka i futbolowi zawdzięcza znajomość geografii. Kiedyś kolekcjonował autografy sportowców i słuchał do poduchy hymnu Ligi Mistrzów. Teraz już tylko magazynuje sportowe ciekawostki. Jego orężem jest wyszukiwanie niebanalnych historii i przekładanie ich na teksty sylwetkowe. Nie zamyka się na futbol. W wolnym czasie śledzi Formułę 1 i wyścigi długodystansowe. Wierny fan Roberta Kubicy, zwolennik silników V8 i sympatyk wyścigu 24h Le Mans. Marzy o tym, żeby w przyszłości zobaczyć z bliska Grand Prix Monako.

Rozwiń

Najnowsze

Hiszpania

Hiszpania

Laporta: Uratowaliśmy instytucję z ruiny, jesteśmy najlepszym klubem na świecie

Damian Popilowski
2
Laporta: Uratowaliśmy instytucję z ruiny, jesteśmy najlepszym klubem na świecie

Komentarze

0 komentarzy

Loading...