Reklama

Nie taka Japonia mocna, nie taka Kostaryka słaba

Jan Mazurek

Autor:Jan Mazurek

27 listopada 2022, 13:59 • 3 min czytania 8 komentarzy

Kostaryka jechała na mundial po złoto. Selekcjoner Luis Fernando Suarez i psycholog Felipe Camacho nastawiali głowy swoich podopiecznych na nieco pyszną i straceńczą mentalność zwycięzców. I co? Ano na start 0:7 od Hiszpanii. Takie są już jednak mistrzostwa świata, że bolesne upadki przeplatają się z bohaterskimi powrotami, więc Kostarykańczycy w poważaniu mieli zwycięstwo Japończyków z Niemcami i pyknęli sobie ekipę z Kraju Wiśni, jakby nie istniało wczoraj i nie nadchodziło jutro. 

Nie taka Japonia mocna, nie taka Kostaryka słaba

Sama końcówka. Takumi Minamino wykonuje rzut wolny. Kamera robi zbliżenie na twarz starszej kostarykańskiej fanki, która z zamkniętymi oczami oddaje się jakiejś tylko sobie znanej modlitwie. Kostaryka się broni. Wybija piłkę z własnego pola karnego. Japonia napiera, ale niezdarnie. Zaraz Brandon Aguilera ekspediuje (najlepsze słowo piłkarskiej mowy-trawy!) piłkę na aut i cieszy się jakby właśnie strzelił gola, a sędzia Oliver gwiżdże po raz ostatni. To absolutnie nieistotne zwycięstwo w historii futbolu, pewnie nawet niezbyt ważne w opowieści o piłce nożnej w kraju Juniora Diaza, ale jeśli można podnieść się po 0:7, to wciąż istnieje nadzieja dla wszystkich kopciuszków tego globu, nawet jeśli sama Kostaryka nie postrzega się w kategoriach pariasa na imprezie patrycjatu.

Paździerz

Mundialowe mecze o 11:00 to bezpośredni odpowiednik ekstraklasowych poniedziałków o 18:00. Zazwyczaj wpychane są tam mecze, które nie grzeją masowego widza. I które nudzą, gdy znajdzie się pasjonat-masochista, który o tej porze zdecyduje się spędzić dwie godziny przed ekranem i spróbuje nie zasnąć. Dość powiedzieć, że do przerwy rywalizacja w statystyce expected goals prezentowała się następująco:

  • xG Japonii – 0,02,
  • xG Kostaryki – 0,03.

No szaleństwo, przyznacie. Wszystko dlatego, że obie drużyny niekomfortowo czuły się w posiadaniu piłki. Długo jedynym pomysłem Kostarykańczyków na ukąszenie Japończyków było wysyłanie w pole karne rywali Kendalla Wastona, rosłego stopera, żeby tam poszukał swojego szczęścia przy jakiejś główce, a piłkarze Hajime Moriyasu nijak nie potrafili sprostać euforycznym oczekiwaniom swoich kibiców, którzy oczekiwali show po triumfie nad Niemcami. Nie kleiło się, bo trudno było grać z kontry, a na domiar złego zawodzili liderzy: stratę za stratę notował Wataru Endo, kompletnie zagubiony był Daichi Kamada, a przecież to bardzo porządni piłkarze z Bundesligi z niemałą jakością.

Reszta się dostosowywała. Na początku drugiej połowy niby coś tam drgnęło, niezłą zmianę dał Asano, rzut wolny z obiecującego miejsca przestrzelił Soma, kilka razy wykazać musiał się Navas, po drugiej do większej odwagi i kreatywności natchnąć kolegów próbował Campbell przy pomocy przydatnej dwójki Tejeda-Borges, ale… dajcie spokój, to był klasyczny paździerz.

Reklama

Kostaryka tańczy i świętuje

Gol dla Kostaryki padł niespodziewanie. Jakaś przebitka, jakaś nieuważność, Tejeda podaje do Fullera, Fuller oddaje strzał z lewej nogi, strzał niezbyt udany, o charakterze ni to lobu, ni to podcinki, ni to czegoś pomiędzy, ale Gonda był wysunięty i interweniował na tyle niezdarnie, że piłka – po jego rękach – wylądowała w bramce.

To był pierwszy celny strzał Kostaryki w tym turnieju.

Serio.

I od razu padł po nim gol na wagę trzech punktów i zwycięstwa. Czy to jest jakaś wielka historia? Dla nas – nie. Dla Kostarykańczyków – bardzo fajne pocieszenie po laniu od Hiszpanów, choć szanse na wyjście z grupy, a co dopiero na złoty medal, są prawie żadne. Dla Japończyków – wielkie rozczarowanie. Bo Japończycy, i taka prawda, zagrali dla Niemców. Jeśli wygraliby ten mecz, sytuacja ekipy Hansiego Flicka stałaby się tragicznie zła. Musieliby wygrać z Hiszpanią, żeby liczyć na cokolwiek. A tak mogą liczyć i kalkulować.

Czytaj więcej o Japonii i Kostaryce:

Reklama

Fot. Newspix

Urodzony w 2000 roku. Jeśli dożyje 101 lat, będzie żył w trzech wiekach. Od 2019 roku na Weszło. Sensem życia jest rozmawianie z ludźmi i zadawanie pytań. Jego ulubionymi formami dziennikarskimi są wywiad i reportaż, którym lubi nadawać eksperymentalną formę. Czyta około stu książek rocznie. Za niedoścignione wzory uznaje mistrzów i klasyków gatunku - Ryszarda Kapuscińskiego, Krzysztofa Kąkolewskiego, Toma Wolfe czy Huntera S. Thompsona. Piłka nożna bezgranicznie go fascynuje, ale jeszcze ciekawsza jest jej otoczka, przede wszystkim możliwość opowiadania o problemach świata za jej pośrednictwem.

Rozwiń

Najnowsze

EURO 2024

Obraniak o Polakach: Byłem zawiedziony. Z Austrią za szybko się poddaliśmy

Kamil Warzocha
0
Obraniak o Polakach: Byłem zawiedziony. Z Austrią za szybko się poddaliśmy

Mistrzostwa Świata 2022

EURO 2024

Obraniak o Polakach: Byłem zawiedziony. Z Austrią za szybko się poddaliśmy

Kamil Warzocha
0
Obraniak o Polakach: Byłem zawiedziony. Z Austrią za szybko się poddaliśmy

Komentarze

8 komentarzy

Loading...