Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Kosta Runjaić w poszukiwaniu legijnej tożsamości [ANALIZA TAKTYCZNA]

Przemysław Mamczak

Autor:Przemysław Mamczak

03 listopada 2022, 12:28 • 13 min czytania 16 komentarzy

Runda jesienna trwającego sezonu to dla warszawskiej Legii jedno wielkie poszukiwanie. Poszukiwanie własnego DNA, poszukiwanie własnej tożsamości. Poszukiwanie, na które wyruszyć postanowił nowy trener ekipy z Łazienkowskiej, Kosta Runjaić.

Kosta Runjaić w poszukiwaniu legijnej tożsamości [ANALIZA TAKTYCZNA]

KOPIUJ – WKLEJ

Na początku sezonu Runjaić postawić chciał na rozwiązanie najprostsze z możliwych. Wymyślił sobie bowiem, że do Legii… przeklei to, co sprawdziło mu się w Pogoni Szczecin. Pogoni, która pod jego wodzą z sezonu na sezon się rozkręcała. Pogoni, która w poprzednich rozgrywkach walczyła do końcowych ich rozstrzygnięć o mistrzowski tytuł.

Niemiec zaproponował więc przy Łazienkowskiej ustawienie 4-1-4-1, a przewag poszukiwać chciał w sektorach bocznych (mała gra w tych rejonach boiska). Do roli nowego Damiana Dąbrowskiego wytypował oszlifowanego również w Lubinie Bartosza Slisza, a na Josue, niczym na Sebastiana Kowalczyka, liczył w kontekście tworzenia przewagi na bokach.

Sliszowi do kapitana Pogoni było jednak bardzo daleko. Jako szóstka, która kluczową przewagę miała tworzyć podczas budowania gry Legii, nie sprawdził się. Grał nieudolnie. Podawał niedokładnie, notował straty, źle przyjmował piłkę. To nie był ciągle aktywny bez piłki Dąbrowski, to nie był Dąbrowski, który każdemu z partnerów z piłką na własnej połowie dawał nieustanne wsparcie. W atakowaniu również nie był tak aktywny po zagraniu, nie był tak skuteczny, skupiając rywali swoim prowadzeniem. Najbardziej brakowało jednak podań zdobywających Slisza, o linię (lub nawet dwie) wyżej, co w Szczecinie było motorem napędowym drużyny.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Wyzwaniem zawsze jest pozostanie spokojnym i ciężka praca – mówił do Slisza Runjaić po zremisowanym meczu Legii z Pogonią. Ale wpływ Dąbrowskiego na grę Pogoni jest nie do przecenienia. W tym sezonie zaliczył 994 podania (w tym 343 do przodu). Slisz w tym czasie pochwalić może się 741 zagraniami do partnerów (w klasyfikacji podań do przodu zajmuje jednak dopiero 30. miejsce w lidze).

fot. Ekstraklasa.org

Na system czwórkowy gotowi nie byli też w Warszawie boczni obrońcy. Charakterystyka wystawianych na początku na tych pozycjach Artura Jędrzejczyka czy Yuriego Ribeiro nie pozwalała na dynamiczne tworzenie przewag (3v2) w sektorach bocznych.

Już w czwartej kolejce Runjaić skorygował jednak kurs i zastąpił “Jędzę” Mattiasem Johanssonem, podczas gdy na lewej flance do składu na dobre wrócił Filip Mladenović. Po tym co z defensywą “Wojskowych” zrobił jednak duet Rakoczy-Myszor, nie mogło być inaczej.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

ZMIANA USTAWIENIA

W koncepcji Runjaicia do dużej zmiany doszło dopiero przed spotkaniem z Wartą Poznań. Głośno było o niej również z tego względu, że trener Legii… obraził się równolegle na dziennikarzy. – Chodzi przede wszystkim o to, żebyśmy pokazali lepszą strukturę i więcej jakości. Minęło ok. 3,5 miesiąca, ale w dalszym ciągu próbujemy siebie odnaleźć. Jesteśmy w fazie dopracowywania koncepcji, po to, by osiągnąć odpowiedni poziom. Sporo zawodników grało w formacji z trójką z tyłu. W tym ustawieniu drużyna osiągała wiele sukcesów, np. mistrzostwo Polski – zdradził dziennikarzom Legia.net Niemiec, a ci jego pomysł opisali w przedmeczowej zapowiedzi.

Legia przeszła więc na 3-4-1-2, z podwieszonym za napastnikami Josue. Na wahadłach żagle rozwijać zaczęli bardzo wydolni Mladenović z Pawłem Wszołkiem. Pojawiła się też wiara, że trzecie miejsce na boisku dla środkowego obrońcy pomoże w adaptacji Rafałowi Augustyniakowi, po którego transferze przy Łazienkowskiej sporo sobie przecież obiecywano.

Że nowy system okazał się dobrym tropem, udowadniają kolejne mecze. W trójce nie wypalił Johansson, więc szybko poza nią wypadł. Runjaić wyciąga wnioski i dopasowuje się do możliwości drużyny. Szkoleniowiec stołecznych szybko potrafi zidentyfikować gdzie jeszcze istnieje potencjał do korekt.

Rzucany – to na dziesiątkę, to na skrzydło – był też Maciej Rosołek. Na dziewiątce, obok Carlitosa, wygląda jednak najlepiej. Urodzony w 2001 roku wychowanek Legii przed meczem z Wartą grał co prawda regularnie, ale jego InstatIndex po zmianie ustawienia podskoczył (wcześniej średnia = 192): z Wartą “zagrał na” 266, z Wisłą Płock na 215, później zanotował też 194 w PP z Wisłą, 197 z Pogonią oraz 208 przeciwko Jagiellonii (wszystkie pięć meczów powyżej wcześniejszej średniej).

POSZUKIWANIE TOŻSAMOŚCI TRWA

Olbrzymią siłą Legii jest to, że runda jesienna sezonu 2022/23 upływa pod szyldem Legii elastycznej. Legii poszukującej swojej tożsamości, która zdaje sobie sprawę, że jest na etapie takim, na którym z zawodników trzeba wydobyć to, co najlepsze.

Bardzo dużo wyniosłem ze współpracy z Kostą, ale musiałem na początku dość szybko otworzyć się na całkowicie inny tok myślenia i działania – opowiadał ostatnio w “Jak Uczyć Futbolu” Tomasz Kaczmarek. – W niektórych tematach jego praktyki oraz podejście były nowe, dziwne, nie zawsze zgodne z moimi wyobrażeniami. Kaczmarek w podcaście wspominał o czutce, którą Runjaić zaimponował mu choćby w przypadku relacji z Michałem Kucharczykiem. Urodzony w Wiedniu 51-latek obserwuje drużynę, a taktyczny pomysł dopasowuje do materiału, który ma. Nawet, jeżeli z boku jego decyzje wydają się dziwne, trudno odmówić mu ich skuteczności.

Runjaić pozostawia liderom dużo swobody. Josue jest tu w zasadzie wolnym elektronem. Trudno przypuszczać, by ruchy, kiedy wyciąga rywali, a w jego miejsce wbiega Bartosz Kapustka, były zaplanowane. To wszystko wynika raczej z rozumienia gry zawodników, którym doza zaufania może wystarczyć, by odnaleźli siebie na nowo. Obecnie trwają też poszukiwania połączenia, w którym potencjał Carlitosa i Blaža Kramera mógłby zostać wykorzystany w pełni.

JOSUE, ZNACZY LIDER

Fajerwerki, które Portugalczyk zaprezentował w Białymstoku, to tylko puenta ostatnich tygodni w jego wykonaniu. Josue w bieżącym sezonie nie punktuje w menedżerach fantasy tak, jak choćby przed rokiem. Przed meczem z Jagą w Ekstraklasie strzelił dwa gole, zanotował też dwie asysty. Przy czternastu ostatnich podaniach w lidze na koniec poprzedniego sezonu, liczby te wyglądają marnie? To tylko złudzenie. Bo Josue miał udział przy 22 golach w obecnych rozgrywkach!

  • 15. kolejka vs Jagiellonia: 0:1 – gol po uderzeniu z dystansu
  • 15. kolejka vs Jagiellonia: 1:3gol z dziewiątego metra, po małej grze i wejściu za linię obrony
  • 15. kolejka vs Jagiellonia: 1:4 mała gra w bocznym sektorze z Carlitosem, dośrodkowanie do Nawrockiego (asysta II stopnia)
  • 15. kolejka vs Jagiellonia: 1:5  gol z bliskiej odległości po ataku szybkim
  • 14. kolejka vs Pogoń: 1:0 odbiór Carlitosa, podanie na środku boiska do Josue, który podprowadził piłkę przez i podał do nadbiegającego Mladenovicia (asysta)
  • II runda Pucharu Polski vs Wisła Płock: 1:0 – krótkie rozegranie rzutu rożnego z Kapustką, Josue wykłada piłkę przed pole karne do Muciego, który strzałem z dystansu zdobywa bramkę (asysta)
  • II runda Pucharu Polski vs Wisła Płock: 2:0 – wysoki pressing i odbiór Josue na dwudziestym metrze; strzał z okolic linii pola karnego (gol)
  • 13. kolejka vs Wisła Płock: 1:1 – gol z rzutu karnego (po faulu na Mladenoviciu – podanie w półprzestrzeń od Josue po ataku szybkim)
  • 10. kolejka vs Miedź Legnica: 1:2 – Josue w niskiej półprzestrzeni bierze udział w budowaniu gry; podaje w przestrzeń za ostatnią linię obrony do wbiegającego Mladenovicia, który znajduje dośrodkowaniem w polu karnym Wszołka (asysta II stopnia)
  • 10. kolejka vs Miedź Legnica: 2:2 – dośrodkowanie z rzutu rożnego na przedpole do Mladenovicia, który uderza bez przyjęcia i umieszcza piłkę w bramce (asysta)
  • 10. kolejka vs Miedź Legnica: 3:2 – kreowanie w bocznym sektorze: Josue w półprzestrzeni skupił uwagę półlewego środkowego obrońcy Miedzi, dzięki czemu otworzył drogę dla Wszołka
  • I runda Pucharu Polski vs Bruk-Bet Termalica Nieciecza: 2:2 – gol z rzutu karnego (atak bocznym sektorem, podanie za ostatnią linię obrońców; po odbiciu bramkarza – ponowienie ataku w sektorze bocznym, podanie na jedenasty metr do Riberio, który jest faulowany)
  • I runda Pucharu Polski vs Bruk-Bet Termalica Nieciecza: 2:3 – dośrodkowanie z rzutu wolnego do Rosołka (asysta)
  • 8. kolejka vs Radomiak Radom: 1:0 – Josue dośrodkowuje z rzutu wolnego, piłka wraca na przedpole, gdzie Portugalczyk notuje odbiór; po kilku sekundach i dwóch krótkich podaniach – Carlitos – Rosołek – Augustyniak – ten ostatni zdobywa bramkę strzałem z dystansu,
  • 7. kolejka vs Stal Mielec: 0:1 – atak szybki, Josue przyjmuje piłkę na trzydziestym metrze od własnej bramki, podprowadza ją przez kilka metrów i oddaje Pichowi, który asystuje przy bramce Carlitosa (asysta II stopnia)
  • 6. kolejka vs Górnik Zabrze: 1:2 – gol z rzutu karnego
  • 6. kolejka vs Górnik Zabrze: 2:2 – Josue podaje w prawą półprzestrzeń do wbiegającego Picha, który dośrodkowuje na dalszy słupek do zgrywającego do Rose (strzelca gola) piłkę Mladenovicia
  • 5. kolejka vs Widzew Łódź: 0:1 – Josue ustawiony na szeroką ósemkę, podanie w przestrzeń do Wszołka, który znajduje w polu karnym Kapustkę – ten wykłada piłkę do Johanssona, który otwiera wynik uderzeniem z dystansu
  • 5. kolejka vs Widzew Łódź: 0:2 – mała gra w bocznym sektorze, Josue, jako szeroka dziesiątka, współpracuje ze Wszołkiem i Rosołkiem; akcja kończy się bramką Kapustki po podaniu wstecznym
  • 4. kolejka vs Piast Gliwice: 1:0 – mała gra w półprzestrzeni, w tercji finalizacji: Josue do Baku, Baku za linię obrony do Muciego, który strzela gola (asysta II stopnia)
  • 4. kolejka vs Piast Gliwice: 2:0 – zmiana centrum, podanie diagonalne (Josue) do Mladenovicia, który po dwójkowej współpracy z Kapustką zdobywa bramkę
  • mecz towarzyski vs Celtic Glasgow: 2:2 – gol, uderzenie z szesnastego metra po dośrodkowaniu z boku

Portugalczyk ustawia się między liniami, a kiedy przyjmuje futbolówkę, zmusza przeciwników do obniżania swoich pozycji – wszyscy dobrze wiedzą jak groźne są jego podania penetrujące. Josue widzi, co dzieje się w dalszych strefach, wie, jak przyspieszyć może grę swojej drużyny. Po podaniu wychodzi na pozycję (pass&go), dając wsparcie partnerom z piłką, a także siejąc zamęt w szeregach rywali (gol na 1:3 z Jagą).

Nie boi się także brać na siebie odpowiedzialności za rozgrywanie piłki. Rozrzuca futbolówkę do boków, a kiedy z Wartą nie wychodził za nim Robert Ivanov, wykorzystał to – jeszcze śmielej schodził do gry, obniżał swoje ustawienie, dzięki czemu Legia omijała pressing dobrze zorganizowanego rywala.

NAJWIĘKSZE ZAGROŻENIE

Wspomnieliśmy na wstępie, że to, co działało w Pogoni, nie do końca funkcjonuje w Legii. Niemniej warszawianie przewagi w kreowaniu na połowie przeciwnika również szukają w sektorach bocznych. Mała gra z dziesiątką (ósemką), szybkie zmiany strony, a później wcięcia za linię obrony, często mityczną już półprzestrzenią.

Josue jest wszędobylski. Nominalnie operuje między linią obrony i pomocy rywala, w sektorze środkowym, ale raz za razem schodzi również po piłkę piętro niżej, lub tworzy przewagę na boku jako szeroka dziesiątka. Jego pierwszą myślą, kiedy znajduje się w sektorze bocznym, jest współpraca z wahadłowym, znalezienie dla niego przestrzeni w odpowiednie tempo.

Po sytuacjach, które swoje źródło miały na jednej flance, Legia znajdowała drogę do siatki rywala już dziewięciokrotnie:

  • 10. kolejka vs Miedź Legnica: 1:2 – Josue w niskiej półprzestrzeni, podaje w przestrzeń za ostatnią linię obrony do wbiegającego Mladenovicia, który znajduje dośrodkowaniem w polu karnym Wszołka (as. II stopnia)
  • 10. kolejka vs Miedź Legnica: 3:2 – kreowanie w bocznym sektorze: Josue w półprzestrzeni skupił uwagę półlewego środkowego obrońcy Miedzi, dzięki czemu otworzył drogę dla Wszołka
  • 6. kolejka vs Górnik Zabrze: 2:2 – Josue podaje w prawą półprzestrzeń do wbiegającego Picha, który dośrodkowuje na dalszy słupek do zgrywającego do Rose (strzelca gola) piłkę Mladenovicia
  • 5. kolejka vs Widzew Łódź: 0:1 – Josue ustawiony na szeroką ósemkę, podanie w przestrzeń do Wszołka, który znajduje w polu karnym Kapustkę – ten wykłada piłkę do Johanssona, który otwiera wynik uderzeniem z dystansu
  • 5. kolejka vs Widzew Łódź: 0:2 – mała gra w bocznym sektorze, Josue, jako szeroka dziesiątka, współpracuje ze Wszołkiem i Rosołkiem; akcja kończy się bramką Kapustki po podaniu wstecznym
  • 4. kolejka vs Piast Gliwice: 1:0 – mała gra w półprzestrzeni, w tercji finalizacji: Josue do Baku, Baku za linię obrony do Muciego, który strzela gola (asysta II stopnia)
  • 4. kolejka vs Piast Gliwice: 2:0 – zmiana centrum, podanie diagonalne (Josue) do Mladenovicia, który po dwójkowej współpracy z Kapustką zdobywa bramkę
  • 2. kolejka vs Zagłębie Lubin: 1:0 – dośrodkowanie Mladenovicia z lewej strony na głowę wbiegającego w pole karne Wszołka
  • mecz towarzyski vs Celtic Glasgow: 2:2 – gol Josue, uderzenie z szesnastego metra po dośrodkowaniu z boku

Ataki szybkie wyglądają podobnie. Legia przeciwko Jagiellonii Białystok strzeliła gola – wypisz wymaluj – jak Pogoń sezon wcześniej. Pamiętacie dobre zbiegnięcie (z lewego skrzydła) Grosickiego sprzed kilku miesięcy? Niemal klatka w klatkę z ostatnim meczem i bramką Mladenovicia:

BRAK ODPOWIEDNIEJ ORGANIZACJI W OBRONIE

O ile porywająca momentami gra w ataku Legionistów może się w ostatnich tygodniach podobać, o tyle wciąż duże deficyty stołeczni mają w obronie. Brak odpowiedniej organizacji w defensywie jest największym mankamentem Legii. Przy jakości zawodników, jaką niewątpliwie klub z Łazienkowskiej dysponuje, dominacja nad przeciwnikiem, również poprzez aktywny pressing, wydaje się być elementem niezbędnym.

Legia unika jednak obrony wysokiej. Dość powiedzieć, że gola po odbiorze w strefie wysokiej strzeliła tylko JEDNEGO – w Pucharze Polski przeciwko Wiśle Płock, gdy piłkę przed polem karnym odebrał Josue.

W meczach 15-krotnych mistrzów Polski zdarza się, że pierwsza linia chce zaatakować agresywniej. Kilkukrotnie zauważyć można było sygnały do takich działań, które dawał np. Josue. Pressing ma jednak sens tylko wtedy, gdy jest dobrze zsynchronizowany. A w Legii część graczy zostaje na pozycjach (“przysypia”), inni źle zamykają przestrzeń. Brakuje odwagi i przekonania do ataku na przeciwników, którzy bez problemu wychodzą z takiej opresji, kontynuując budowanie swoich akcji.

Odległości między zawodnikami są też największą bolączką, gdy warszawianie bronią niżej. Zdarza im się zagapić na tyle, że w środku robi się luka. Ostatnio po takiej sytuacji oko w oko z Kacprem Tobiaszem znalazł się Grosicki, wyrwę w linii wykorzystywały także Jaga (gol Kowalskiego), Raków czy Celtic.

Najgorsze jest to, że kiedy piłka przechodzi między zawodnikami, każdy umywa ręce. Brakuje ludzi, którzy chcieliby wziąć na swoje barki odrobinę odpowiedzialności. Wygląda to tak, jakby każdy z defensorów był przekonany, że jego błąd naprawi kolega (zobaczcie chociażby na zachowanie Rose’a przy wspominanym golu Kowalskiego – maurytyjczyk stał i obserwował, jak młodzian pakuje piłkę do siatki).

Problemem jest też gra 1v1 w obronie. Legia przerywa faulem, nie jest zbyt skuteczna w takich pojedynkach. Bez względu czy toczą się one frontalnie, czy rywal obrócony jest tyłem do bramki stołecznych. Wg raportu Wyscout, tych pojedynków warszawianie prowadzą też wyjątkowo mało – tylko Radomiak i Śląsk notują niższe średnie. Legia poniżej średniej (ligowa wynosi 59%) jest także w skuteczności tych pojedynków, pod tym względem wyprzedzając jedynie cztery kluby. Fatalnie wygląda również pod kątem odbiorów piłki:

Kiedy zerkniemy na klasyfikację udanych odbiorów, próżno w czołówce szukać Legionistów. Dopiero pod koniec drugiej dziesiątki znajdują się Johansson czy Mladenović. Slisz jest czterdziesty pierwszy.

Od innych czołowych drużyn Legię odróżnia też gotowość na zbieranie drugich piłek. To w pozycjonowaniu się graczy bez piłki i ich przewidywaniu, w którą strefę po zagraniu przeciwnika trafi piłka, wyróżniał się przed sezonem Lech (a szczególnie Jesper Karlström). Świetne w tym aspekcie są również Raków Częstochowa, a także Pogoń.

To właśnie mecz z Portowcami był idealnym, by zaobserwować w tym elemencie różnice. Dodajmy, że mecz bardzo dobry w wykonaniu Legii. Kiedy piłka wędrowała jednak w okolice pola karnego szczecinian i była przez obrońców wybijana, praktycznie zawsze padała łupem gości. W takich sytuacjach trudno mówić o próbie dokładnego odegrania do kolegów, a jednak Pogoń była szalenie skuteczna, bo większość piłek w takich momentach trafiało pod nogi przyjezdnych. Druga połowa tego meczu to wręcz festiwal przejmowania przez nich drugich piłek – zdaje się, że Legioniści przez całe 45 minut wyprzedzili przeciwnika tylko dwa razy (a przecież byli ustawieni przodem do bramki).

***

Idealnym podsumowaniem tego, jak Legia wyglądała jesienią, jest porównanie jej na Cracovii i na Jagielloni (lub z Pogonią tydzień wcześniej, ten sam skład). Dwa bieguny – mecz, po którym kibic Legię mógł znienawidzić vs gra, po której w Legii można się było zakochać:

fot. Transfermarkt

Co ciekawe, zmian personalnych nie ma tu wcale tak wiele… Przy Kałuży zobaczyliśmy Joela Abu Hannę, Yuriego Ribeiro oraz Róberta Picha, w Białymstoku (z Pogonią) zagrali w ich miejsce Maik Nawrocki, Mladenović i Carlitos. Zupełnie inne role i ustawienie spowodowały jednak, że drużyna z końcówki lipca nie ma z tą obecną nic wspólnego.

Legia zrobiła duży progres. To dziś zespół odmieniony. Patrząc na tabelę i na to, że mimo zawirowań wciąż znajduje się w czołówce, wiosna będzie dla niej ciekawa. Bo jeśli dalej będzie czynić tak szybkie postępy, może poważnie namieszać w wyścigu po mistrzostwo.

Martwić warszawian powinna jednak defensywa. W liczbie straconych goli ustępuje nie tylko Rakowowi czy Lechowi, ale i Widzewowi, Wiśle Płock, Cracovii, a nawet Warcie Poznań, co koreluje z tabelą straconych goli oczekiwanych (xGa). A przecież wiemy dobrze od Michaela Jordana, że atak wygrywa mecze, ale obrona wygrywa mistrzostwa.

#GangTaktyków

WIECEJ ANALIZ TAKTYCZNYCH:

Kompletnie zafiksowany na punkcie szkolenia. Poza nim nie widzi świata. I poza nim, zasadniczo, nie zna się na niczym innym. Większość sytuacji jest dla niego zero-jedynkowa, dlatego trudno zrozumieć mu absurdy związane z polską piłką. Wierzy, że każdy klub piłkarski może działać jak korporacja i kompetentni ludzie, poprzez odpowiednią organizację, są w stanie szybko i sprawnie go rozwinąć. Koordynator Weszło Junior z licencją trenerską UEFA A. Autor podcastu "Jak Uczyć Futbolu" i twórca EkstraTrenera. Asystent trenera reprezentacji Polski szóstek. Reportaże, wywiady, treści taktyczne, szkoleniowe i merytoryka.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Komentarze

16 komentarzy

Loading...