Środowa prasa to już w zdecydowanej większości tematy reprezentacyjne związane z meczem z Holandią. 

PRASA. Kałużny: Gikiewicz mógłby coś nachrzanić, lubi publicznie wywołać ferment

PRZEGLĄD SPORTOWY

Rozmowa z Karolem Świderskim.

Z jakimi oczekiwaniami przychodził pan do MLS i jak je pan po tych 10 miesiącach podsumuje?

Zdecydowałem się na ten ruch przede wszystkim po to, by spokojnie się odbudować. Bo końcówka mojego pobytu w PAOK nie była najlepsza. I oprócz tego letniego okresu, gdy mi nie szło, myślę, że jak na pierwszy sezon jest nieźle.

10 bramek, pięć asyst – to pana statystyki. Jaką notę wystawiłby pan sobie za ten pierwszy, kończący się wkrótce sezon w MLS?

Zdarzały się słabsze mecze, ale więcej było tych dobrych. Myślę, że siódemkę.

Sezon zasadniczy kończy się 9 października, pierwszy mecz na mistrzostwach świata Polska rozegra 22 listopada. Trener Michniewicz nie ukrywa, że martwi go to, zastanawia się, co zrobić, by piłkarze grający w MLS, czyli pan i Kamil Jóźwiak, byli w formie podczas mundialu.

Skończymy 9 października, jeśli nie awansujemy do fazy play-off. My wierzymy, że nam się to uda. Ostatnie mecze były w naszym wykonaniu naprawdę dobre. Jeśli jednak nie zdołamy tego dokonać, wtedy na początek mamy kilka dni obowiązkowego wolnego, po nim wracamy do treningów, które zaplanowane są do 20 listopada. Klub opracował taki plan właśnie z myślą o mnie i Kamilu, pamiętając, że mamy szanse jechać na mundial. W tym czasie będziemy rozgrywać mecze towarzyskie z innymi drużynami, które nie zakwalifikowały się do play-offów. Mam przekonanie, że to wystarczy, abym odpowiednio się przygotował. Szczególnie że nie będą to takie sparingi, jakie czasem rozgrywa się przed sezonem. Wielu piłkarzom będzie zależało, by podtrzymać formę na mistrzostwa. Jeśli więc zostanę powołany na mundial, stawię się na listopadowym zgrupowaniu w optymalnej formie.

(…) Czesław Michniewicz mówi wprost, że 18 piłkarzy może być już niemal pewnych, że poleci do Kataru. Sądzi pan, że jest w tej grupie?

Nie wydaje mi się. Mamy z przodu pięciu-sześciu zawodników, którzy walczą o bilety do Kataru. Sporo odpowiedzi na pewno da to zgrupowanie. Ono pokaże, kto jest bliżej, a kto dalej mundialu. Mam z tyłu głowy, że we wcześniejszych spotkaniach udawało mi się coś wnieść do gry naszego zespołu. Mam nadzieję, że teraz będzie podobnie.

Trener Louis van Gaal powołał do reprezentacji Holandii czterech bramkarzy, ale żaden z nich nie gra na wysokim poziomie.

Znany bramkarz, którego ostatnio nie chciał żaden poważny klub, weteran, ale paradoksalnie bez doświadczenia, debiutant i golkiper, który choć ma 29 lat, to dopiero od roku gra na wyższym poziomie – tak wygląda obraz bramkarzy reprezentacji Holandii. Kibice mogą tęsknić za czasami Edwina van der Sara. – Moim zdaniem obsada bramki to najsłabszy punkt tej drużyny obok braku klasowej dziewiątki – mówi nam Jan de Zeeuw jr., menedżer piłkarski, syn byłego dyrektora reprezentacji Polski Jana de Zeeuwa.

Selekcjoner Louis van Gaal na mecze z Polską i Belgią powołał: Jespera Cillessena (NEC Nijmegen), Marka Flekkena (Freiburg), Remko Pasveera (Ajax) i Andriesa Nopperta (Heerenveen). Jak widać, żaden z nich nie broni w klubie porównywalnym do tego, w którym gra Wojciech Szczęsny, czyli do Juventusu Turyn. Van Gaal nie jest zadowolony, gdy musi odpowiadać na pytanie o obsadę bramki. – To mnie denerwuje, rozumiesz? – tak selekcjoner zwrócił się do dziennikarza podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, gdy ten dopytywał o tę kwestię.

Radosław Kałużny doradza Rafałowi Gikiewiczowi, żeby grał, a nie żalił się w mediach.

WOŁOSIK: Myślę, że cechy charakteru, o których wspomniałeś, przesądzają o tym, że dopóki obecny selekcjoner będzie na stanowisku, dopóty w gronie powołanych nie znajdzie się Gikiewicz. Nie mam pojęcia, czy wpływ mają na to jakieś stare sprawy, zachowania tego bramkarza czy jednak obawa trenera, że w koszyku ze zdrowymi znajdzie się zgniłe jabłko.

KAŁUŻNY: Michniewicz, słusznie, nie chce pokłócić się ze swoim zespołem. Gikiewicz mógłby coś nachrzanić. Ma niewyparzony język i lubi publicznie wywołać ferment. Nie powołując go, selekcjoner niczym nie ryzykuje. Bramkarzy ci u nas dostatek. Zdecydowanie bardziej rozumiem powołanie młodszych, dużo bardziej perspektywicznych Majeckiego, czy Drągowskiego niż 35-letniego Gikiewicza. Nie sądzę, byśmy mieli do czynienia z bramkarzem pokroju angielskiej legendy Peterem Shiltonem, który bronił jeszcze po czterdziestce. Czytając jego ostatnie wypowiedzi, tym bardziej podtrzymuję swoje zdanie o Gikiewiczu. Narzeka, że nikt ze sztabu kadry nie dzwonił do jego trenera czy dyrektora sportowego, bo gdyby wykonali taki telefon, może inaczej na niego by spojrzeli. Stary, skoro nie dzwonią i nie wypytują, to znaczy, że dają ci jasny przekaz – tej reprezentacji nie jesteś potrzebny. A na razie trudno im cokolwiek zarzucić, bo na przykład wybrali ludzi, którzy opędzlowali Szwedów w najważniejszym meczu roku. I awansowali do mistrzostw świata. A już wpraszanie się na zasadzie: „Na kolanach przyjdę…” jest beznadziejnie słabe. Żadnej drużynie nie jest potrzebne obce ciało. Jeśli ktoś, z jej punktu widzenia „potrzebny”, zostaje pominięty, grupa sama za nim się wstawi. Bez obaw. Postara się przekonać trenera. Wiadomo – nie zawsze to się udaje.

Antoni Bugajski o sytuacji Czesława Michniewicza.

Trenerowi Michniewiczowi – skoro już został zatrudniony na najważniejszym trenerskim stanowisku w Polsce, co wywołało zrozumiałe dyskusje – trzeba oczywiście bezwarunkowo życzyć długiej pracy w kadrze, bo będzie to oznaczać, że Biało-Czerwoni odnoszą sukcesy. A jednak odmalowany wyżej czarny scenariusz pokazuje, że trener ciągle siedzi na beczce prochu.

W jego przypadku nie było miodowego miesiąca, nie mógł nawet pomyśleć o umownych stu spokojnych dniach, bo już podczas prezentacyjnej konferencji prasowej mierzył się z wyzwaniem, które mogło zdeprymować najbardziej gruboskórnego twardziela.

Selekcjoner zwyczajowo nie ma czasu, ale Michniewicz miał go najmniej. Po podjęciu pracy dostał niecałe dwa miesiące, by przygotować drużynę do meczu o wszystko. Gdyby przegrał baraż ze Szwecją (2:0), bardzo wątpliwe, by utrzymał stanowisko. Tak wąskiego marginesu błędu – a w zasadzie po prostu jego braku – nie miał żaden jego poprzednik, bo żaden nie musiał się martwić, że już pierwsza porażka sprawi, iż będzie pakował manatki, zanim je właściwie rozpakował.

SPORT

Rozmowa z Richardem Grootscholtenem, holenderskim trenerem, specjalistą od pracy z młodzieżą, byłym dyrektorem m.in. Akademii Zagłębia Lubin, Legii Warszawa czy Feyenoordu Rotterdam.

Czego oczekiwać po czwartkowym meczu Polska – Holandia?

– Ostatnie spotkanie tych drużyn pokazało, że wszystko jest możliwe, bo wasza prowadziła przecież w Rotterdamie już dwiema bramkami. To było spore zaskoczenie dla wielu ludzi, ale… nie dla mnie. Mówiłem zresztą wtedy o tym holenderskim dziennikarzom. Znam dobrze Czesława (Michniewicza – przyp. red.). Wiem, że bardzo dobrze potrafi przygotować prowadzony przez siebie zespół do konkretnego spotkania. Polska to wymagający przeciwnik, z którym nikomu nie jest łatwo wygrać.

Kto w takim razie jest faworytem?

– Powiedziałbym, że Holandia ma więcej jakości, bo jej piłkarze grają w dobrych zespołach, w dobrych ligach. Nasza kadra jest szeroka i selekcjoner Louis van Gaal ma z kogo wybierać. Trzeba też jednak powiedzieć, że przed takimi meczem kluczową kwestią jest motywacja u naszych graczy. Wielu rozgrywek w Lidze Narodów nie tratuje poważnie. To trochę dziwne, ale mając przed sobą napięty kalendarz i mecze w Champions League tak to wygląda. Z jednej strony to też kwestia motywacji naszych graczy i samego spotkania z Polską, z którą nie jest łatwo wygrać, bo gra defensywnie i jest zdyscyplinowana. Na pewno przed naszą reprezentacją trudne zadanie.

Jak więc będzie?

– Byłem na meczu Polska – Anglia w Warszawie, który skończył się wynikiem 1:1. Dla Anglików był on bardzo trudny i w czwartek moi rodacy również nie będą mieli łatwo. Trzeba też pamiętać, że selekcjoner van Gaal traktuje to spotkanie jako etap w przygotowaniach do finałów mistrzostw świata. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie zagra serio, ale na pewno będą sprawdzani bramkarze. To dla niektórych ostatni i finałowy sprawdzian przed mundialem. Żałuję, że nie będę na tym wspaniałym stadionie, gdzie zawsze jest świetna atmosfera.

Młoda kadra prowadzona przez Marcina Brosza rozpoczyna zmagania o finały mistrzostw Europy.

Turniej finałowy odbędzie się w przyszłym roku na Malcie, a Polacy rywalizację rozpoczną już dziś w Gdyni. Żeby zagrać o medale, trzeba się uporać w grupie z Bośnią i Hercegowiną, Estonią oraz Włochami. Awansują dwie najlepsze reprezentacje. – Nasz cel? Wygrać grupę – mówi krótko selekcjoner Marcin Brosz.

Śląski szkoleniowiec trenerem naszej młodzieży został na początku stycznia. To był dobry wybór futbolowych władz. Marcin Brosz dał się wcześniej poznać jako ten, który potrafi wprowadzić do dorosłej piłki utalentowanych graczy. Choćby przez rekordowe 5 lat pracy z Górnikiem Zabrze pokazał, że potrafi wynaleźć, oszlifować i wprowadzi do pierwszego zespołu zdolnych chłopaków. Wielu z nich grało potem czy gra w reprezentacji. Przykłady takich zawodników, jak Szymon Żurkowski, Paweł Bochniewicz, Damian Kądzior, Rafał Kurzawa, Maciej Ambrosiewicz, Tomasz Loska czy wielu innych są tego najlepszym dowodem. Dla Brosza praca z młodymi zawodnikami z reprezentacji, to – jak podkreśla – świetne doświadczenie. – Raz, to sama praca ze zdolnymi zawodnikami, ale także możliwość zobaczenia, jak funkcjonują inni, jak pracuje się w innych krajach. Na wiele rzeczy mam teraz inne spojrzenie – mówi śląski szkoleniowiec.

Niedawno gościł w Manchesterze United. Z tego klubu w jego kadrze jest Maximilian Oyedele. Maxi – choć wychował się w Anglii i ma nigeryjskie korzenie, to chce grać dla Polski. Jego mama jest Polką, a babcię w okolicach Zielonej Góry odwiedza regularnie. Mówi zresztą po polsku.

Constantin Reiner z rezerwowego stał się nie tylko podstawowym graczem Piasta, ale i ogromnym zagrożeniem pod bramką przeciwnika.

– Piast jest moim pierwszym zagranicznym klubem, ale ogólnie rzecz biorąc jestem szczęśliwy z podjętej decyzji. To doskonała okazja, by wykonać kolejny krok w rozwoju. Nowy kraj, nowa liga i nowa drużyna, ale jestem przekonany, że te doświadczenie będzie dla mnie bardzo cenne – tak tłumaczył swój transfer do klubu z Okrzei.

I ów los się uśmiechnął, choć najpierw zaczęło się od… nieszczęścia. Nie Austriaka, a Słowaka Huka. Poważna kontuzja i to w momencie, gdy obrońca grał naprawdę znakomicie, była jego pechem, ale stała się też szansą Reinera. W dodatku trener Waldemar Fornalik preferował grę systemem z trzema środkowymi obrońcami. Samo miejsce w składzie nie oznaczało, że będzie z górki, bo w pierwszych meczach tego sezonu Austriak nie prezentował się najlepiej. Zdarzało mu się „kryć na radar”, być spóźnionym w interwencjach, ale po raz kolejny okazało się, że czas gra na jego korzyść. Z każdym kolejnym występem Reiner prezentuje się lepiej, gra pewniej, rozumie się z kolegami.

Jarosław Skrobacz o tym, jak to jest być liderem I ligi w roli trenera Ruchu Chorzów.

„Niebiescy” do drugiej części rundy jesiennej, tej krótszej, przystąpią z pierwszoligowego „pole position”. Najwięcej zdobytych punktów (22), najmniej porażek (1) i straconych bramek (8) – to wszystko składa się na sensacyjnie dobry obraz beniaminka, na tle reszty stawki tyleż najbardziej utytułowanego, co też niemalże najbiedniejszego, ale – kto wie – może mimo to walczącego o trzeci z rzędu awans i wymarzony powrót do ekstraklasy…

– Popatrzmy, co dzieje się w tej lidze… Arka jest w doskonałej dyspozycji, prowadzi 3:1, a ostatecznie przegrywa z Chrobrym. Wszyscy tu tracą punkty – mówi trener Ruchu, a na antenie kanału „Cioną po Oczach” tonuje: – W klubie jest dobra atmosfera, czuć pozytywną energię, każdemu to pomaga. Nie chcę podlizywać się kibicom, ale ta ogromna frekwencja, odczuwalna wszędzie obecność, jest miła i również pomaga. Ale głowy trzeba czasem schładzać. Lepiej być na pierwszym miejscu niż niżej, ale tabela liczy się na koniec sezonu. Sporo grania przed nami, obyśmy jesienią zdobyli jak najwięcej punktów, a potem – co często powtarzamy – siądziemy i pomyślimy, co dalej. Nieraz mówi się, że lepiej być niezauważonym. Być może jest o nas trochę zbyt głośno, bo to jeszcze nie ten czas, ale przecież nikt się nie może obrażać, że jest liderem – uśmiecha się Skrobacz.

FAKT

Grzegorz Lato przed meczem Polska – Holandia.

FAKT: W najbliższym meczu Ligi Narodów Polacy są w stanie pójść w wasze ślady i też strzelić Holendrom cztery bramki?

Grzegorz Lato: Ha, ha, ha! Nie wydaje mi się to realne. Holandia to ścisła europejska czołówka. Myślę, że dziś nie ma na świecie drużyny, której Pomarańczowi pozwoliliby sobie wbić cztery gole. Ale to dobrze, że z nimi gramy. To najpoważniejszy i najtrudniejszy sprawdzian przed mundialem w Katarze.

Mecz z 1975 roku jest uważany za najlepszy w historii reprezentacji Polski. Słusznie?

Zmierzyły się druga i trzecia drużyna świata, były bramki, otwarta gra, atak za atak. Ale Polska rozegrała wiele kapitalnych spotkań. Za najlepsze mecze, w których uczestniczyłem, uważam nasze spotkania na mistrzostwach świata w 1974 roku z Brazylią o trzecie miejsce, z Argentyną i Włochami.

Były król strzelców Ekstraklasy Takesure Chinyama cały czas kopie sobie w IV lidze dla LZS-u Piotrówka.

Odchodząc z Legii, miał poważne problemy z kolanem. Potem zniknął z radarów, by odnaleźć się w 2016 roku w Piotrówce. – Takesure czuł się u nas tak dobrze, że wrócił w 2019 roku, a teraz znowu. Porozmawialiśmy, wyszedł na trening, pokazał, że wciąż jest z niego kawał piłkarza i szybko podpisaliśmy umowę na ten sezon – mówi Faktowi prezes i sponsor Piotrówki Ireneusz Strychacz.

Podobno w Zimbabwe życie Chinyamy nie rozpieszczało, dlatego zaryzykował i wrócił tam, gdzie wiedział, że jego prośba o pomoc zostanie wysłuchana. – Jeśli mogę komuś podać rękę, zawsze to zrobię. A Takesure to nie tylko bardzo dobry piłkarz, ale również szczery, otwarty człowiek. Wszyscy cieszymy się, że u nas w Piotrówce czuje się jak w domu. A jak będzie szczęśliwy, to i gole zacznie wkrótce strzelać – uważa Strychacz.

SUPER EXPRESS

Tomasz Hajto nie rozumie nieobecności Rafała Gikiewicza w reprezentacji.

– Selekcjoner powiedział, że Gikiewicz jest obserwowany, ale nie może powołać do kadry 10 bramkarzy naraz.

– Jeśli dzisiaj Szczęsny jest po kontuzji, to Gikiewicz jest dla mnie numerem 1, więc dlaczego go nie powołać? Dla mnie jest w tym wszystkim drugie dno.

– Jakie? Charakter Gikiewicza?

– Nie interesuje mnie jego charakter. W piłce liczy się to, żeby wygrywać, a nie, czy się kogoś lubi czy nie. Z mojej perspektywy to Grabara jest faworytem Michniewicza i gdyby przyjechał Gikiewicz i pokazał się z dobrej strony, to Grabara może stracić miejsce w kadrze. Nie jest tak, że selekcjoner nie może powołać 10 bramkarzy, bo tak na dobrą sprawę to nie można nie powołać Gikiewicza. Na dzisiaj są Skorupski, który broni bardzo dobrze, rewelacyjny Gikiewicz i Szczęsny po kontuzji. Kogo biorę? Dla dobra reprezentacji najlepszego.

Włodzimierz Lubański o meczu z Holendrami.

– Za dwa miesiące początek mundialu w Katarze. Możemy mieć nadzieję na to, że Biało-Czerwoni nawiążą do waszych sukcesów?

– Grupa mundialowa jest trudna, ale… chyba nie trudniejsza niż ta, w której rywalizujemy w Lidze Narodów. Zobaczymy w czwartek, na ile Biało-Czerwoni sprostają zadaniu z Holandią, czołowym zespołem Europy. Nam 50 lat temu stawiano jednak podobnie trudne wyzwania i podołaliśmy im. Niech więc obecne pokolenie polskich piłkarzy spróbuje nas dogonić!

– Mecz z Holendrami to dobry test przed mundialem?

– Śledzę uważnie piłkę holenderską, przyglądam się tej reprezentacji. To absolutna czołówka europejska, dobry zespół zdeterminowany do osiągnięcia sukcesu, z nowym-starym trenerem będącym doskonałym motywatorem. Fakt, że Holendrzy są dziś porozrzucani po najlepszych klubach w Europie, potwierdza jakość każdego z tych graczy.

Fot. Newspix

Weszło
30.09.2022

Quo vadis, Wisło Kraków?

Kiedy Mateusz Kuchta popisał się fenomenalną robinsonadą po strzale głową Igora Łasickiego w ostatniej akcji meczu i utonął w objęciach kolegów z Chojniczanki, stało się wielce prawdopodobne, że Wisła Kraków zakończy wrzesień jako najgorsza drużyna miesiąca w pierwszoligowej stawce.  Nie, to niemożliwe, aż tak źle nie jest, sami przecieramy oczy ze zdumieniem. To jakaś aberracja. Albo, po prostu, kicha podlana nędzą, żeby nie bawić się w trudne słówka. Biała Gwiazda nie wygrała piątego […]
30.09.2022
Suche Info
30.09.2022

Lewandowski: Radomiak jest w budowie, zmierza w dobrą stronę

Mariusz Lewandowski z Radomiaka Radom skomentował mecz z Cracovią. „Zieloni” przegrali z „Pasami” 0:2, a spotkanie kończyli w osłabieniu po czerwonej kartce Pedro Justiniano. – Po prostym wybiciu Cracovii za linię obrony nieporozumienie Pedro Justiniano z Raphaelem Rossim, w niegroźnej sytuacji tracimy bramkę. Później znów po dłuższym podaniu, gdy piłka leci 50-60 metrów Pedro źle obliczył jej lot, zabrakło asekuracji, była czerwona kartka. W dziesięciu graliśmy lepiej niż w jedenastu, […]
30.09.2022
Weszło
30.09.2022

Piast stracił punkty i Kądziora. A Wisła Płock wygrała po raz pierwszy od sierpnia

Po meczu Piasta ze Śląskiem dwa tygodnie temu mieliśmy wrażenie, że gliwiczanie już tylko czekali na tę przerwę na kadrę, żeby wtedy spokojnie przygotować coś nowego w ofensywie. Dziś w Płocku nic nowego nie oglądaliśmy. To wciąż był nudny i przewidywalny Piast. Wykorzystała to Wisła, która długo męczyła się z ekipą Fornalika, ale ostatecznie udało jej się przypomnieć sobie o tym, że mecze też można wygrywać. Gdyby dzisiaj zestawić osobny zespół z nieobecnych w kadrach meczowych obu […]
30.09.2022
Weszło
30.09.2022

Bayern w dwunastu nie miał problemu z Bayerem. Sojusznikiem był Hradecky

Nie przywykliśmy do Bayernu na innym miejscu niż fotel lidera. Wiadomo, to dopiero początek sezonu, ale Bawarczycy w przeszłości raczej szybko zaznaczali swoją dominację i pokazywali rywalom, że pierwsze miejsce jest zajęte. Teraz jest inaczej, po serii czterech meczów bez zwycięstwa Bayern osunął się w tabeli i po prostu musiał dziś wygrać z Bayerem, żeby pokazać, iż kryzys był chwilowy. No i tak też się stało – goście nie mieli na Allianz Arena żadnych szans. Dużo […]
30.09.2022
Suche Info
30.09.2022

Zieliński o Kallmanie: – Mówiłem, że to może być strzał w dziesiątkę

Cracovia pokonała na wyjeździe Radomiak Radom (2:0). Jednym z największych bohaterów tego spotkania był Benjamin Kallman, który zdobył gola i zaliczył asystę przy trafieniu Jakuba Myszora. Na konferencji prasowej Jacek Zieliński nie szczędził pochwał Finowi. – Cieszymy się, bo to ważne zwycięstwo dla naszego zespołu po serii różnych meczów. Już w drugim spotkaniu zaliczamy konkretne przełamanie. Wygrywamy na ciężkim terenie, bo tu naprawdę trudno się gra. I tak było w niektórych […]
30.09.2022
Suche Info
30.09.2022

UEFA ukarała Olympique Marsylia

Olympique Marsylia został ukarany przez UEFA grzywną w wysokości ponad 30 tysięcy euro. Powodem nałożenia tej kary są kibice francuskiego klubu, którzy zakłócali porządek w trakcie i po meczu z Tottenhamem w ramach 1. kolejki Ligi Mistrzów. Komisja Kontroli, Etyki i Dyscypliny UEFA ogłosiła w piątek, że Marsylia została ukarana grzywną w wysokości 15 tys. euro za rzucanie niebezpiecznymi przedmiotami i 15 tys. euro za zakłócanie spokoju na stadionie Tottenhamu oraz 2 500 euro […]
30.09.2022
Prasówka
30.09.2022

Dziekanowski: Była żona zrobiła ze mnie osobę bez serca. Nie byłem taką kanalią

Weekendowa prasa to szeroki przegląd tego, co dzieje się w polskich ligach. Mamy wywiady z Dariuszem Dziekanowskim, Patrykiem Dziczkiem czy Jarosławem Mrozkiem, sylwetki i rozmówki o aktualnych wydarzeniach. Sport Bogdan Pikuta o najlbiższej serii gier. Na który z meczów11. kolejki ekstraklasy ostrzy pan sobie kibicowski apetyt? – Na pierwszy plan wysuwają się dwa spotkania, czyli Lecha z Legią i Widzewa z Rakowem. W pierwszym goniący czołówkę aktualny mistrz Polski zmierzy się […]
30.09.2022
Prasówka
29.09.2022

PRASA. Radomski: Czas Krychowiaka i Glika w kadrze się skończył

Czwartkowa prasówka.  PRZEGLĄD SPORTOWY Jarosław Gambal i Sławomir Morawski przeanalizowali grę kadry w ostatnich meczach. Krychowiak, czyli sztuka pozorowania W centralnej części boiska nie mamy defensywnego pomocnika: mobilnego, pokrywającego dużą przestrzeń, gotowego na intensywne bieganie od „16” do „16”, szybko reagującego na stratę piłki, gotowego do zbierania drugich piłek, dominującego w pojedynkach; potrafiącego efektywnie utrzymać się przy piłce pod presją w otwarciu i budowaniu gry; identyfikującego moment uwolnienia […]
29.09.2022
Prasówka
28.09.2022

Dziekanowski: Michniewicz nie ma pomysłu na kadrę

Środowa prasa jeszcze w większym stopniu pisze o reprezentacji niż o klubowej piłce. PRZEGLĄD SPORTOWY Turniej „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” spełnia piłkarskie marzenia. W poprzednich edycjach grało w nim wielu późniejszych reprezentantów Polski. Po przyjeździe do stolicy na twarzach młodych zawodniczek i zawodników malowały się ogromne emocje. Wszyscy wiedzieli, że za kilka chwil z korytarza hotelowego wyjdą „Lewy”, „Zielu”, „Krycha” i spółka. – Uszczypnij mnie, to Wojciech Szczęsny, […]
28.09.2022
Prasówka
26.09.2022

PRASA. Piechniczek: Reprezentacja Polski potrafi grać w piłkę na wysokim poziomie

Poniedziałkowa prasa to oczywiście podsumowanie zgrupowania reprezentacji Polski. Mamy oceny, mamy też opinie, choć czasami na granicy aktualności – bo tak trzeba rozpatrywać dywagacje o dymisji Czesława Michniewicza czy o grze Arkadiusza Milika oraz powołaniu Rafała Gikiewicza. Sport Oceny za mecz z Walią. Wojciech SZCZĘSNY – 9 Znakomity był przed przerwą. Walijczycy chcieli nas ewidentnie przestraszyć od początku spotkania. A „Szczena” był tym zawodnikiem, który zachowywał spokój. Kiedy pod koniec […]
26.09.2022
Prasówka
24.09.2022

PRASA. Engel: Stać nas na wiele. Wyjście z grupy MŚ to cel minimum

Sobotnia prasa nie jest wypełniona interesującymi treściami po brzegi. Znajdziemy w niej jednak rozmowę z Marcinem Animuckim czy kilka krótszych rozmów dotyczących reprezentacji Polski. Sport Jak grało się z Walią w przeszłości? Walijczycy zostali wtedy dobrze rozpracowani. Wiadomo było, że jeden z ich czołowych graczy, wspomniany wcześniej Hockey, który w trakcie 16-letniej zawodowej kariery zagrał m.in. w takich klubach, jak Nottingham, Newcastle, Norwich City, Aston Villa prawie 600 […]
24.09.2022
Prasówka
23.09.2022

PRASA. Rozkładanie rąk, mowa ciała nie pozostawiająca złudzeń: takiego Lewego nie lubimy

Piątkowa prasa w większym stopniu pisze już o niedzielnym meczu z Walią.  PRZEGLĄD SPORTOWY Wnioski po meczu z Holandią. 1. GDZIEŚ JUŻ TO WIDZIELIŚMY Wczoraj byliśmy świadkami skeczu, który opatrzył się nam aż nadto. Zwłaszcza że był nieśmieszny. Dokładnie 100 dni po poprzednim meczu biało-czerwoni znów zaserwowali nam niestrawne danie. Czerwcowe spotkanie z Belgią na Stadionie Narodowym zakończyło się porażką 0:1, ale nikt nie miał wątpliwości, że Czerwone Diabły powinny […]
23.09.2022
Liczba komentarzy: 22
Subscribe
Powiadom o
guest
22 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Sentino
Sentino
9 dni temu

Wszyscy wiedzą, że Gikiewicz to dzban, nikt go nie lubi ale mejweni uporczywie go lansują, bo kliki się zgadzają, a do tego chcą mieć swojego uchola w szatni, który będzie sprzedawał kolegów – który się napił, który zamówił dziwkę do hotelu, a który prowadzi rozmowy w sprawie transferu. Gikiewicz won od kadry, dobrze że grubas 711 jest na tyle ogarnięty że go olewa.
PS polecam obejrzeć ostatnie wyczyny Borka jak poroniony grozi że będzie wyjaśniał ludzi z Twittera oceniających jego prace Hipokryta mówi, że nikt nie ma prawa go oceniać kto nigdy nie komentował ale jednocześnie sam ocenia piłkarzy mimo że nie był nigdy piłkarzem. Niesamowita odklejka tego pajaca, pośmiewisko internetu.

Bartek
Bartek
9 dni temu
Reply to  Sentino

Borek to debil
Odkąd jest w KS to prezentuje wiecej pozerstwa niz rzetelnej wiedzy.
Podobnie STanowski ktorego Szkolnikowski traktuje jak tania dziwke i robi z nim co chce.

Stan FUtbolu powraca dopiero od 1 pazdziernikai znowu bedzie o roznych godzinach co samo w sobie nie jest powazne bo takie CF jest o 11:00 w niedziele odkad pamietam

Kaba Nos
Kaba Nos
9 dni temu
Reply to  Bartek

Polsat ma 6 kanałów sportowych, więc może sobie pozwolić na stałą ramówkę, bo ma gdzie upychać wydarzenia na żywo. TVP Sport tylko jeden kanał, zatem trudno, by puszczali Stanowskiego o stałej porze zamiast właśnie trwających wszelkiej maści imprez sportowych. Jak chcesz się do kogoś na siłę przypierdolić, to szukaj sensowniejszych argumentów.

Piłko Niekopij z Żalgirisu Dupa
Piłko Niekopij z Żalgirisu Dupa
9 dni temu
Reply to  Kaba Nos

A ja nie wiem po ch… jest w ogóle Stan Futbolu w TVP Sport. Na YT pewnie więcej go ogląda, a i prestiż w obecnych czasach mocno wątpliwy.

Kaba Nos
Kaba Nos
9 dni temu

Prawdę mówiąc też nie wiem. Program jakich dziesiątki, czyli pogaduszki o futbolu jak u Cioci na imieninach.

Kaba Nos
Kaba Nos
9 dni temu
Reply to  Sentino

Nie tyle dzban, co taki wesoły Romek, któremu gęba się nie zamyka. Nie mylić z konfidentem. On po prostu taki jest, kataryna. Dobry człowiek, ale gadatliwy, więc nie za bardzo na turniejowego bramkarza, gdzie często są kwasy w szatni. Palnie coś przez przypadek do „dziennikarzy” i zacznie się jazda, bo dzisiejsze „dziennikarstwo” opiera się na straszeniu(covid, wszystko co związane z wojną itd) oraz politycznym zaszczuwaniu społeczeństwa. Fermenty w szatni są idealnym tematem, by rozkręcić aferę i kogoś zaszczuć.

Hasiok
Hasiok
9 dni temu
Reply to  Kaba Nos

Można być wesołym Romkiem i nie wynosić tajemnic z szatni. A jeżeli Gikiewicz po prostu dużo gada, ale nie ma świadomości konsekwencji swoich słów, to faktycznie jest dzbanem.

Mario Piekario
Mario Piekario
9 dni temu
Reply to  Sentino

Michniewicz to taka sama pizda jak Gikiewicz. Jak w Legii szukali kreta, wynoszącego informacje o celach transferowych, wypłynęło akurat nazwisko podane grubasowi. A jak agent 711 wyleciał, to do sieci trafił filmik z odprawy przed jednym z meczów, nagrywany ukrytą kamerą. Dziwnym trafem media tego nie krytykowały, tylko zachwalały warsztat grubasa…

Sentino
Sentino
9 dni temu
Reply to  Mario Piekario

Tu pełna zgoda, ja nie jestem fanem Grubasa, po prostu akurat doceniam, że zrobił coś dobrze czyli nie powołał Gikiewicza. Aczkolwiek może być tak, że go nie powołał tylko dlatego, że mu starszyzna powiedziała, że nie chcą Gikiewicza, bo on by go chętnie powołał żeby zrobić dobrze kolegom mejwenom.

Proboszcz
Proboszcz
9 dni temu

Ten handlarz papierosów pierdoli jak zawsze , a Gikiewicz to do kadry konfitury

PiotrEs
PiotrEs
9 dni temu

Temat z Gikiewiczem jest sztucznie podgrzewany. Pierwszym bramkarzem nie będzie, na rezerwowego szkoda go brać, bo jako trzeciego bramkarza lepiej wziąć na MŚ perspektywicznych Drągowskiego bądź Majeckiego (zakładam, że Szczęsny i Skorupski są pewniakami).

Bartek Kiezun
Bartek Kiezun
9 dni temu

Pisanie, że Szczęsny jest powołany z lepszego klubu niż bramkarz holenderski z Ajaxu jest conajmniej nie na miejscu. Można dyskutować czy Juve dzisiaj jest lepsze od Ajaxu. Dla mnie nie.

Bart
Bart
9 dni temu

Szczesny zawalił nam Euro 2012, później minięcie się z piłka w 2018 i samobój w 2020. Euro 2016 na plus bo miał kontuzje. Lansowany od ponad 10 lat (ode mnie szacun za to jak bronił w Romie).
To Skorupski pierwszym?
Tylko Gikiewicz – ktoś kto się nie pierdoli z naszymi gwiazdeczkami. W klubie ma ogórków na obronie, w reprezentacji będzie to samo. Nie będzie już kontuzji podczas libacji jak w 2018. Bedą się bali kapusia. Jak dla mnie same plusy.

Gmoch
Gmoch
9 dni temu
Reply to  Bart

Gikiewicza nie wezmą. Myślenie życzeniowe. Zachleją na zgrupowaniu, a Gikiewicza pociągniesz za język i to „sprzeda”. Coś się wydarzy – sprzeda. A na zgrupowaniach różnie się działo. Taki Teodorczyk zarzygał kiedyś hotel, a jeszcze na konferencji prasowej był wstawiony. Podśmiewali się z niego inni piłkarze. Potem w meczu marnował sytuacje na potęgę.

Poza tym Gikiewicz będzie systematycznie ich wkurwiał swoją „jestością”. Gdyby nie to już dawno dostałbym powołanie. Tam jest grupka wzajemnej adoracji z Glikiem, Krychą, Lewym i pajacem Szczęsnym. Wszyscy z nich pojadą i będą grali w pierwszym składzie, a w obecnej sytuacji tak naprawdę tylko jeden się do tego nadaje.

Obecnie najpewniejsza opcja to Skorupski. Drągowski ma zły czas, nie ryzykowałbym z nim. Majecki moim zdaniem wciąż nie jest bramkarzem na miarę kadry. O Grabarze ciężko mi coś powiedzieć, ale jest kontuzjowany – więc też ryzyko.

Sentino
Sentino
9 dni temu
Reply to  Gmoch

A wszystko przez to, że żaden selekcjoner nie doceniał Fabiana. Bambi powinien być bezdyskusyjnym nr 1 od wielu i wciąż grać.

Gmoch
Gmoch
9 dni temu
Reply to  Sentino

Tak. Był niedoceniany, ale problem jest głębszy.
Fabiański gorzej gra nogami od Szczęsnego. I w sumie tylko tu jest słabszy.

Tylko, że przy obronie tak słabo wyszkolonej technicznie selekcjonerzy bali się stawiać na pewniaka w linii, ale słabszego w rozegraniu i wykopach. Tak szła długa piłka i była większa szansa, że zgarnie ją Lewy i Grosik.

W przypadku Fabiańskiego lepsza obroną było krótkie podanie/rzut do obrońcy i rozegranie od tyłu. A jak nasi Puchacze, Rece, Gliki i Bednarki rozgrywają to wiadomo. Więc ograniczano „ryzyko”. A że Szczęsny pajacuje na linii i gubi się przy dośrodkowaniach to inna sprawa.

Również wolałbym Fabiańskiego. Jednak to słabsze rozgrywanie nogami sprawiło, że nie zrobił jeszcze większe kariery.\

No oczywiście dochodzą jeszcze inne aspekty. Szczęsny jest bardziej medialny, do tego należy do kółka różańcowego Krycha-Lewy-Glik, która trzęsie „szatnią”.

Bart
Bart
9 dni temu
Reply to  Gmoch

Jak tak dobrze gra nogami, to niech idzie na środek pomocy

Gmoch
Gmoch
9 dni temu
Reply to  Bart

Oj, nie pośmiewajcie się. To ważny element, bo daje większe możliwości taktyczne. Zwłaszcza gdy grasz mocniej wysuniętą i bardziej mobilną linią obrony. Problem, gdy gra nogami przeważa nad typowymi umiejętnościami gry w bramce. A to chyba właśnie dzieje się kadrze.

Bart
Bart
9 dni temu
Reply to  Sentino

Fabian na Euro i WC 5 spotkan, 2 puszczone bramki, 3 puste konta.
Szczesny 7 spotkań, 12 puszczonych bramek, 1 puste konto

77/82
77/82
9 dni temu
Reply to  Bart

Ale oddajmy naszej obronie, że na Euro 2016 stanowiła monolit. Jasne, szczególnie w meczu ze Szwajcarią Fabian nas parokrotnie ratował ale z drugiej strony nikt nie odwalał takiego kryminału jak w meczach z Kamerunem w 2018 czy Słowacją na ostatnim Euro.

Gmoch
Gmoch
9 dni temu
Reply to  77/82

To prawda. Trafili w formę. Jednocześnie obrona pewniej czuła się, gdy wiedziała, że za nimi jest gość, który w razie czego ich błędy naprawi. To daje duży plus i ogranicza ryzyko popełniania tychże błędów.

Za to jak masz pajaca za sobą, który może wybroni nieprawdopodobną piłkę, którą mógłby puścić, ale częściej odwala jakąś manianę to automatycznie wzrasta u ciebie poziom elektryczności. Próbujesz grać bezpieczniej, a w praktyce wychodzi to różnie…

Essa
Essa
9 dni temu
Reply to  Bart

Kolejny debil, który klepie zgrane klisze bez pojęcia.

Euro 2012 zajebał Smuda, w 2018 Krychowiak zagrał najgorsze podanie w historii, a samobój w 2020 to wylew Jóźwiaka i Bereszyńskiego, którzy wpuścili Maka w pole karne rozkładając czerwony dywan.
Ty w ogóle oglądasz te mecze czy sobie tak tylko lubisz popierdolić?