Reklama

Vikingur Reykjavik i Spartak Trnava – co wiemy o rywalach Lecha i Rakowa?

redakcja

Autor:redakcja

29 lipca 2022, 12:10 • 7 min czytania 33 komentarzy

Dwa polskie kluby pozostały w grze o udział w fazie grupowej europejskich pucharów, a konkretnie – Ligi Konferencji Europy. Lech Poznań w 3. rundzie kwalifikacji skrzyżuje rękawice z islandzkim Vikingurem Reykjavik, a Raków Częstochowa skonfrontuje się ze słowackim Spartakiem Trnava. I trzeba powiedzieć jasno, że w obu przypadkach to przedstawiciele Ekstraklasy są faworytami do awansu. Oczywiście nie ma co przesadzać z pewnością siebie, zbyt wiele eurowpierdoli pamiętamy, by się teraz przesadnie podpalać. Ale ani Vikingur, ani Spartak to nie są oponenci, przed którymi Lech oraz Raków powinny truchleć z przerażenia.

Vikingur Reykjavik i Spartak Trnava – co wiemy o rywalach Lecha i Rakowa?

Obaj nasi pucharowicze w czwartej rundzie eliminacyjnej? Realna perspektywa.

Mistrzowie Islandii na drodze „Kolejorza”

Jako się rzekło, Lechowi Poznań w 3. rundzie eliminacji do Ligi Konferencji Europy przyjdzie się zmierzyć z Vikingurem Reykjavik. Czyli klubem, który w sezonie 2021 wywalczył mistrzostwo Islandii po raz pierwszy od trzydziestu lat. Dołożył też zresztą do tego krajowy puchar.

Obecnie „Wikingom” aż tak dobrze się nie wiedzie – po czternastu ligowych kolejkach plasują się na drugim miejscu w krajowych rozgrywkach, z siedmiopunktową stratą do lidera. Aczkolwiek trzeba tutaj brać poprawkę na fakt, że przeciwnicy „Kolejorza” rozegrali jak dotąd o jeden mecz mniej, niż prowadzący w tabeli Breidablik. Choć w bezpośredniej konfrontacji zostali przez swoich głównych oponentów wręcz zdeklasowani – 16 maja 2022 roku Breidablik rozbił ich 3:0.

Architektem sukcesów klubu jest trener Arnar Gunnlaugsson, który prowadzi Vikingur od czterech lat (a wcześniej pracował tam przez pewien czas jako asystent pierwszego szkoleniowca). Sympatycy angielskiego futbolu mogą pamiętać go jeszcze z czasów zawodniczych. Na przełomie wieków reprezentował on bowiem barwy takich klubów, jak Leicester City, Stoke City czy Bolton Wanderers. Zakręcił się też przez pewien czas w Sochaux, Feyenoordzie i FC Nurnberg. Rozegrał przeszło 30 spotkań w drużynie narodowej. Aczkolwiek co do zasady panuje opinia, iż Gunnlaugsson jako piłkarz nie wykorzystał w pełni drzemiącego w nim potencjału. Głównie z uwagi na kontuzje, które bardzo mocno zakłóciły jego pobyt w Anglii i finalnie zmusiły go do powrotu do ligi islandzkiej.

Reklama

A jakim szkoleniowcem jest Gunnlaugsson? To dość złożona kwestia. Z jednej strony nie ukrywa on, iż inspiruje go super-intensywny futbol preferowany przez Marcelo Bielsę. Dał się również poznać jako zwolennik otwartej, ofensywnej piłki. Przed finałem Pucharu Islandii w 2019 roku powiedział: – Jako dziecko oglądałem wiele finałów i nie mogłem znieść, że gdy jakaś drużyna docierała tak daleko, to nagle zaczynała myśleć tylko o defensywie.

Jednak deklaracje to jedno, a praktyka – drugie. Wspomniany finał zakończył się bowiem skromnym, jednobramkowym triumfem „Wikingów”. Natomiast w mistrzowskim sezonie 2021 podopieczni Gunnlaugssona zdobyli w sumie 38 bramek w 22 spotkaniach. Niby sporo, lecz na tle pozostałych ekip z czołówki islandzkiej ekstraklasy Vikingur wcale się przesadnie nie wyróżniał bramkostrzelnością. Co innego wspomniany wcześniej Breidablik, który wpakował oponentom aż 55 goli. Inna sprawa, że w ostatnim czasie Gunnlaugssonowi chyba faktycznie udało się przesunąć wajchę w stronę ofensywy. Świadczyć może o tym choćby szalony, ostatecznie przegrany 4:5 mecz ligowy ze Stjarnanem (klubem na pewno doskonale pamiętanym przez kibiców Lecha Poznań).

Kolejny dowód to pucharowy dwumecz z Malmo FF w 1. rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów. Pierwsze spotkanie zakończyło się zwycięstwem Szwedów 3:2, natomiast w rewanżu padł wynik 3:3. Emocji nie brakowało. „Wikingowie” dowiedli zatem, że nie należy ich lekceważyć. Po spadku do Ligi Konferencji uporali się natomiast z walijską ekipą The New Saints. U siebie zwyciężając 2:0 po dwóch trafieniach z rzutów karnych, a na wyjeździe bezbramkowo remisując.

Reklama

Na bardziej precyzyjne analizy islandzkiego zespołu przyjdzie jeszcze rzecz jasna czas. Z całą pewnością Lech przystępuje do tej rywalizacji jako murowany faworyt. Poznaniacy przerastają „Wikingów” właściwie pod każdym względem, zwłaszcza jeśli chodzi o potencjał piłkarski i finansowy. Dodatkowo cieszyć może fakt, że ekipę opuszcza Kristall Mani Ingason – 20-latek uważany za jednego z najbardziej utalentowanych islandzkich zawodników. 1 sierpnia młody skrzydłowy dołączy do Rosenborga Trondheim, a więc nie pomoże już Vikingurowi w walce o awans do fazy grupowej Ligi Konferencji.

W ramach puenty – ciekawostka historyczna. Nie będzie to pierwsza rywalizacja polskiego klubu z Vikingurem. Jesienią 1972 roku Islandczycy starli się z Legią Warszawa w 1. rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów. „Wojskowi” wygrali dwumecz… 11:0.

Koszmar Legii dopadnie też Raków?

Z kolei przed Rakowem Częstochowa konfrontacja ze Spartakiem Tranva, a więc zespołem również kojarzonym w naszym kraju przez pryzmat starcia z Legią. W sezonie 2018/19 Słowacy sensacyjnie pokonali warszawiaków w 2. rundzie eliminacji do Champions League i ostatecznie udało im się dotrzeć wówczas do fazy grupowej Ligi Europy. Ale to w sumie ostatni (jedyny?) znaczący sukces Spartaka w pucharach. W kolejnej kampanii klub przegrał już w eliminacjach do LE z Lokomotiwem Płowdiw. Rok temu poległ zaś w walce o fazę grupową Ligi Konferencji z Maccabi Tel-Awiw. A można jeszcze wspomnieć o wpadkach, które ostatecznie nie przełożyły się jednak na przegraną w dwumeczu. 0:2 z bośniackim Radnikiem Bijeljina, 2:3 z maltańskim Mosta FC…

Nawet jeżeli za sprawą wygranej z Legią ekipa z Trnawy dorobiła się w Polsce reputacji rekina europejskich pucharów, to w praktyce mówimy raczej o pucharowej płotce. Również w tym przypadku to polski klub należy traktować jako faworyta do awansu do kolejnej rundy. Choć w sezonie 2022/23 Spartak w pucharach poważnej weryfikacji się w sumie nie doczekał. Słowacy zaczęli bowiem od gładkiego zwycięstwa w dwumeczu z walijskim autsajderem – Newtown.

Poprzedni sezon ligowy Spartak zakończył na trzeciej lokacie, z olbrzymią, czternastopunktową stratą do mistrzów kraju (Slovana Bratysława). Podstawowym kłopotem rywali Rakowa była bez wątpienia postawa w ofensywie. Zespół zdobył w lidze zaledwie 36 bramek w 32 spotkaniach. Z drugiej strony, defensywę Spartak miał nawet szczelniejszą od klubów, które uplasowały się w ligowej tabeli wyżej od niego. No i trzeba dodać, iż sukcesem udało się „Białym Aniołom” zwieńczyć występy w Pucharze Słowacji. W finale turnieju Spartak pokonał bowiem po dogrywce Slovan i sięgnął po trofeum.

Szkoleniowcem klubu od 2021 roku jest Michal Gasparik, wcześniej przez lata pracujący w Trnawie z młodzieżą. 40-latek to taki trener-wychowanek klubu, zresztą zawodniczą karierę również rozpoczynał w Spartaku. Niedawno wymieniano go zaś w gronie kandydatów do zastąpienia Jana Urbana w Górniku Zabrze.

Swoją drogą, w kadrze Spartaka wręcz roi się od zawodników znanych z ekstraklasowych boisk. Sam trener Gasparik grał niegdyś w Górniku. Oczywiście w pierwszej kolejności rzuca się w oczy Miłosz Kozak, były piłkarz między innymi Radomiaka Radom. Do tego dorzućmy Samuela Stefanika i Martina Mikovica, przez lata związanych z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza. Jest też Roman Prochazka, do niedawna grający w Górniku. Erik Daniel, mający za sobą występy w Zagłębiu Lubin. Dobrivoj Rusov, który zaliczył epizod w Piaście Gliwice. Lubos Kamenar, którego pamiętają być może kibice Śląska Wrocław. Martin Bukata, też były gracz Piasta. Umówmy się – trudno, żeby Raków miał przesadnie trząść kolanami przed taką ferajną. Choć Legię załatwili przecież Erik Grendel i Jan Vlasko…

Ekstraklasa na tle Europy

Polska wciąż ma zatem dwóch przedstawicieli w europejskich pucharach. Jak to nas sytuuje na tle konkurencji?

  • Niemcy – 8/8 klubów wciąż w grze (5 LM; 2 LE; 1 LKE)
  • Hiszpania – 7/7 klubów (4 LM; 2 LE; 1 LKE), Anglia – 7/7 (4 LM; 2 LE; 1 LKE), Włochy – 7/7 (4 LM; 2 LE; 1 LKE)
  • Portugalia – 6/6 klubów (3 LM; 1 LE; 2 LKE), Francja – 6/6 (3 LM; 1 LE; 2 LKE)
  • Ukraina – 5/5 klubów (2 LM; 1 LE; 2 LKE), Holandia – 5/5 (2 LM; 1 LE; 2 LKE), Austria – 5/5 (2 LM; 1 LE; 2 LKE), Belgia – 5/5 (2 LM; 1 LE; 2 LKE), Dania – 5/5 (2 LM; 1 LE; 2 LKE), Turcja – 5/5 (1 LM; 2 LE; 2 LKE)
  • Norwegia – 4/4 kluby (1 LM; 3 LKE), Szwajcaria – 4/4 (1 LE; 3 LKE), Rumunia – 4/4 (4 LKE), Szkocja – 4/5 (2 LM; 1 LE; 1 LKE), Cypr – 4/5 (1 LM; 2 LE; 1 LKE)
  • Czechy – 3/4 kluby (1 LM; 1 LE; 1 LKE), Serbia – 3/4 (1 LM; 1 LE; 1 LKE), Bułgaria – 3/4 (1 LM; 2 LKE), Węgry – 3/4 (1 LM; 2 LKE), Izrael – 3/4 (1 LM; 2 LKE), Słowacja – 3/4 (1 LE; 2 LKE), Irlandia – 3/4 (1 LE; 2 LKE), Szwecja – 3/4 (1 LE; 2 LKE), Grecja – 3/4 (1 LE; 2 LKE), Malta – 3/4 (3 LKE)
  • Islandia – 2/3 kluby (2 LKE), Mołdawia – 2/4 (1 LM; 1 LKE), Azerbejdżan – 2/4 (1 LM, 1 LKE), Chorwacja – 2/4 (1 LM; 1 LKE), Finlandia – 2/4 (1 LE; 1 LKE), Macedonia Północna – 2/4 (1 LE; 1 LKE), Polska – 2/4 (2 LKE), Łotwa – 2/4 (2 LKE), Wyspy Owcze – 2/4 (2 LKE), Kazachstan – 2/4 (2 LKE)
  • Liechtenstein – 1/1 klubów (1 LKE), Estonia – 1/3 (1 LKE), Armenia – 1/4 (1 LM), Litwa – 1/4 (1 LM), Słowenia – 1/4 (1 LE), Luksemburg – 1/4 (1 LE), Irlandia Północna – 1/4 (LE), Kosowo – 1/4 (1 LKE), Bośnia i Hercegowina – 1/4 (1 LKE), Białoruś – 1/4 (LKE)
  • Walia – 0/3 kluby, San Marino – 0/3, Andora – 0/3, Gruzja – 0/4, Czarnogóra – 0/4, Albania – 0/4, Gibraltar – 0/4

źródło danych: kassiesa.net

Jak widać, ekstraklasowicze nie prezentują się najgorzej, ale do najlepszych też nam daleko. I nie mówimy tu nawet o topowych ligach, których przedstawiciele w ogóle nie zaczęli jeszcze pucharowych zmagań. Z większym rozmachem od nas fazę grupową europejskich rozgrywek szturmują bowiem na przykład Norwegowie, Rumuni, Bułgarzy, Węgrzy, Irlandczycy, Szwedzi, a nawet… Maltańczycy. No i trzeba pamiętać, że Lech i Raków nie mają już marginesu błędu. Tymczasem Żalgiris Wilno z Litwy czy Piunik Erywań z Armenii samym awansem do 3. rundy eliminacji Ligi Mistrzów de facto zapewniły sobie co najmniej udział w Lidze Konferencji.

CZYTAJ WIĘCEJ O EUROPEJSKICH PUCHARACH:

fot. NewsPix.pl

Najnowsze

Hiszpania

Echa El Clasico. Czas zorganizować zbiórkę na goal-line dla biednego Tebasa

Kamil Warzocha
8
Echa El Clasico. Czas zorganizować zbiórkę na goal-line dla biednego Tebasa

Liga Konferencji

Hiszpania

Echa El Clasico. Czas zorganizować zbiórkę na goal-line dla biednego Tebasa

Kamil Warzocha
8
Echa El Clasico. Czas zorganizować zbiórkę na goal-line dla biednego Tebasa

Komentarze

33 komentarzy

Loading...